Człowiek doszukiwał się sensu w skakaniu Kapitana po maszcie, a pewnie prawda była znacznie prosta: mężczyzna był samcem i jak na samca przystało - musiał się popisać na swoim terenie. Takich samców alfa to na wśród szczurów lądowych nie znajdziesz, nie.
- Tak, to węże! - Potwierdził, zadzierając głowę w stronę kapitana, ale zaraz odnalazł wzrokiem majtka, który go przytrzymał i pomógł w tej chwili piekielnej słabości. Chciał mu mówić, żeby poszedł po mapę i przyniósł - z nią łatwiej byłoby ocenić, skąd węże się tutaj wzięły, w nienaturalnym dla siebie środowisku. Nie dlaczego - skąd. Powód będą musieli zbadać. W każdym razie - miał. Statek wykonał nagły manewr i nagle jedyny (a jaki niepewny) ląd osunął się Laurentowi z nóg. Automatycznie więc spróbował do niego przylgnąć, żeby się ratować.
na utrzymanie się na statku (af I) + zawada Słabo zbudowany
Sukces!
Bez względu na to, czy na nogach się utrzymał (z czyjąś pomocą, bo przecież nie sam), czy też wyrżnął, spróbował się jak najszybciej otrząsnąć.
- Mapa! Dajcie mi mapę! Leviathan, pomóż mi! Ustalimy, skąd mogły przypłynąć. Spróbujemy je zwabić z powrotem do ich naturalnego środowiska! - Zignorował przytyk Geraldine, że nie on tutaj dowodził. Dowodził Kapitan, to prawda, ale Kapitan nie znał się na magicznych stworzeniach tak, jak on. Nie pozostawiał więc decyzyjności w dłoniach człowieka nieprzygotowanego pod tym kątem. Za to z całą pewnością pozostawiał mu decyzyjność odnośnie statku i kontroli nad nim. Na tym to nie znał się on, mimo całej miłości do morza. - Benjy, Geraldine! - Spojrzał na kobietę i jej towarzysza, krzycząc w ich kierunku. - Możecie to ustalić? - W końcu na samym polowaniu nikt się nie znał tak, jak Geraldine. Benjyego zdolności nie znał, ale ufał profesjonalizmowi Artemis. - UWAGA! Węże wyczuwają drgania wody! Mogą być spłoszone i zaatakować! - Tak gdyby ktoś chciał się do nich zbliżać... a Laurent sam w zasadzie chciał. - Wykorzystując to możemy je łatwo wywabić. Hestio! Możesz mieć oko na te pagórki? Daj znać, gdyby cokolwiek się zmieniło lub drgnęło. - Przy tych drganiach zastanawiał się, czy nie lepiej byłoby mu już siedzieć na tej ziemi. Albo przywiązać się do masztu... - Victorio, pomożesz proszę Leviathanowi? Dziękuję... - Nie czekał nawet na odpowiedź kobiety z "dziękuję", za to trochę zakaszlał. Sam zaraz odbiegł wzrokiem dalej, odnajdując się w całym tym otoczeniu.
na charyzmę (IV), brak dowodzenia, + selkie
Akcja nieudana