12.07.2025, 21:32 ✶
Bardzo chciałby powiedzieć, że jej rewelacja rzucała nowe światło na całą tę sytuacja, ale prawda była taka, że wcale tak nie było. Uniesiona ku górze brew, była w pierwszym momencie jedynym komentarzem odnośnie pukla włosów, które rzekomo otrzymał Fortinbras Malfoy, a jeśli Atreus miał co do tego jakiekolwiek pytania, to zachował je dla siebie. Nie widział sensu w dociekaniu, skąd posiadała tego typu informacje, chyba nieco przyzwyczajony dl tego, ze zachowywała wiele dla siebie - dokładnie tak samo jak i on. Zbyt dużo było między nimi niedopowiedzeń, domysłów, tajemnic i grzecznego milczenia, gdy któreś zauważało nieprawidłowości, ale jeśli wciąż byli w stanie funkcjonować w swoim towarzystwie (a nawet wydawało mu się, że idzie im to coraz lepiej) to po co zaburzać tę równowagę?
Rozparł się w fotelu i potarł w zamyśleniu brodę.
- Chyba źle się wyraziłem. Bezpośrednio za atakiem. Jeśli faktycznie stoi za tym Fortinbras, to nie wydaje mi się na tyle głupi, by zostawić za sobą daleko idące ślady i luźne wątki. A Baldwin? Wydaje się mocny tylko w gębie - zastanawiał się na głos, odstawiając kubek na blat i sięgając zamiast tego po papierosa. - Bardzo zastanawia mnie jedna konkretna rzecz. Czemu w ogóle powoływałby się na imię Armanda. Facet nie żyje od paru dobrych lat... - ale mimo wszystko jego... kto to w ogóle był, siostrzeniec? Uważał że ważne podkreślenie w liście do Avery, z kim łączyło go pokrewieństwo. Nie z Lorraine, nie z Fortinbrasem, a właśnie z Armandem.
- Napisałaś mi w ogóle, że nie potrzebujesz tej listy. Chodziło ci właśnie o te włosy czy ktoś oprócz Malfoya chodził ci po głowie?
Rozparł się w fotelu i potarł w zamyśleniu brodę.
- Chyba źle się wyraziłem. Bezpośrednio za atakiem. Jeśli faktycznie stoi za tym Fortinbras, to nie wydaje mi się na tyle głupi, by zostawić za sobą daleko idące ślady i luźne wątki. A Baldwin? Wydaje się mocny tylko w gębie - zastanawiał się na głos, odstawiając kubek na blat i sięgając zamiast tego po papierosa. - Bardzo zastanawia mnie jedna konkretna rzecz. Czemu w ogóle powoływałby się na imię Armanda. Facet nie żyje od paru dobrych lat... - ale mimo wszystko jego... kto to w ogóle był, siostrzeniec? Uważał że ważne podkreślenie w liście do Avery, z kim łączyło go pokrewieństwo. Nie z Lorraine, nie z Fortinbrasem, a właśnie z Armandem.
- Napisałaś mi w ogóle, że nie potrzebujesz tej listy. Chodziło ci właśnie o te włosy czy ktoś oprócz Malfoya chodził ci po głowie?