Adresat: Josephine Avery, przewodnicząca stowarzyszenia Muza.
Dzień nadania: 04.09.1972 r.
Sposób nadania: Sowa Lorraine, kopertę obłożono standardowym zaklęciem ochronnym. Po rozpieczętowaniu, z koperty popłynęły delikatne dźwięki Romanzy F-dur Johanna Brahmsa, którą kompozytor zadedykował Clarze Schumann.
Kontekst: Ciąg dalszy korespondencji między Lorraine a Josephine Avery, w związku z wydarzeniem Sen Nocy Letniej organizowanym z ramienia stowarzyszenia Muza. List Lorraine jest odpowiedzią na ten list Josephine.
Mistrz gry: @Dearg Dur
Najsłodsza Johanno, najdroższa Ciociu,
Nie zadręczaj się, proszę, rzeczami, na które nie mogłaś mieć wpływu. Nie ma nic ważniejszego niż zdrowie. Modlę się, abyś mogła jak najprędzej powrócić do tego, co kochasz najbardziej. Zapalając świece przed ołtarzem Matki, proszę o szybką rekonwalescencję dla tej, która bliska mi prawie jak matka.
Jeżeli zaś chodzi o obawy, którymi podzieliłaś się ze mną na łamach naszej korespondencji, pozwól mi być Ci pociechą, płynącą na Twe znękane serce tak lekko, jak płyną palce po klawiszach fortepianu. To Ty sprawujesz zarząd nad Muzą, dostojniej niż Apollon przewodząc wszystkim jej działaniom, a Twojemu imieniu nie można niczego zarzucić. Zawsze będą pojawiać się głosy niezadowolenia, zwłaszcza, gdy wokół szaleje wojna, a wszyscy domagają się od wszystkich, aby opowiedzieli się po jednej ze stron konfliktu. Liberał, czy konserwatysta? Dobry, czy zły? Czarny, czy biały? Ale sztuka nigdy nie jest albo czarna, albo biała, nawet wtedy, gdy wychodzi spod czarno-białej klawiatury fortepianu. Nie bójmy się stać dumnie ponad konfliktami, nie w oderwaniu od nich, lecz w zadumie nad ich niejednoznaczną naturą. Na bieli papieru przychodzi bowiem na świat szkic zrodzony z czerni węgla. Rzeźby nie wydobywa się z jaśniejącego bielą marmuru, lecz z czerni padającego na nią cienia.
Mnie również cienie zdają się ciemniejszymi od czasu ataku na Raphaelę. Częściej oglądam się za siebie... Ale potem zapalam świecę przed ołtarzem, a światło rozjaśnia zapadłe wokół ciemności. Powiedz mi, Ciociu, o jakich groźbach mówisz? Czy coś, a może ktoś, nastaje na życie i zdrowie Averych? Nie odpowiadaj, proszę, na moje pytania na łamach listu. Pozwól mi raczej spotkać się z Tobą, gdy tylko wydobrzejesz na tyle, abyśmy razem mogły rzucić światło na czające się w ciemności zagrożenie. Na razie zaś zaklinam Cię w imię mojej świętej pamięci matki, skontaktuj się jak najszybciej z odpowiednimi służbami, aby mogły zapewnić Ci stosowną protekcję.
Myśl, że coś może Ci grozić... Przeraża mnie. Proszę, dbaj o siebie.
Dzień nadania: 04.09.1972 r.
Sposób nadania: Sowa Lorraine, kopertę obłożono standardowym zaklęciem ochronnym. Po rozpieczętowaniu, z koperty popłynęły delikatne dźwięki Romanzy F-dur Johanna Brahmsa, którą kompozytor zadedykował Clarze Schumann.
Kontekst: Ciąg dalszy korespondencji między Lorraine a Josephine Avery, w związku z wydarzeniem Sen Nocy Letniej organizowanym z ramienia stowarzyszenia Muza. List Lorraine jest odpowiedzią na ten list Josephine.
Mistrz gry: @Dearg Dur
Londyn, 4 IX 1972 r.
Najsłodsza Johanno, najdroższa Ciociu,
Nie zadręczaj się, proszę, rzeczami, na które nie mogłaś mieć wpływu. Nie ma nic ważniejszego niż zdrowie. Modlę się, abyś mogła jak najprędzej powrócić do tego, co kochasz najbardziej. Zapalając świece przed ołtarzem Matki, proszę o szybką rekonwalescencję dla tej, która bliska mi prawie jak matka.
Jeżeli zaś chodzi o obawy, którymi podzieliłaś się ze mną na łamach naszej korespondencji, pozwól mi być Ci pociechą, płynącą na Twe znękane serce tak lekko, jak płyną palce po klawiszach fortepianu. To Ty sprawujesz zarząd nad Muzą, dostojniej niż Apollon przewodząc wszystkim jej działaniom, a Twojemu imieniu nie można niczego zarzucić. Zawsze będą pojawiać się głosy niezadowolenia, zwłaszcza, gdy wokół szaleje wojna, a wszyscy domagają się od wszystkich, aby opowiedzieli się po jednej ze stron konfliktu. Liberał, czy konserwatysta? Dobry, czy zły? Czarny, czy biały? Ale sztuka nigdy nie jest albo czarna, albo biała, nawet wtedy, gdy wychodzi spod czarno-białej klawiatury fortepianu. Nie bójmy się stać dumnie ponad konfliktami, nie w oderwaniu od nich, lecz w zadumie nad ich niejednoznaczną naturą. Na bieli papieru przychodzi bowiem na świat szkic zrodzony z czerni węgla. Rzeźby nie wydobywa się z jaśniejącego bielą marmuru, lecz z czerni padającego na nią cienia.
Mnie również cienie zdają się ciemniejszymi od czasu ataku na Raphaelę. Częściej oglądam się za siebie... Ale potem zapalam świecę przed ołtarzem, a światło rozjaśnia zapadłe wokół ciemności. Powiedz mi, Ciociu, o jakich groźbach mówisz? Czy coś, a może ktoś, nastaje na życie i zdrowie Averych? Nie odpowiadaj, proszę, na moje pytania na łamach listu. Pozwól mi raczej spotkać się z Tobą, gdy tylko wydobrzejesz na tyle, abyśmy razem mogły rzucić światło na czające się w ciemności zagrożenie. Na razie zaś zaklinam Cię w imię mojej świętej pamięci matki, skontaktuj się jak najszybciej z odpowiednimi służbami, aby mogły zapewnić Ci stosowną protekcję.
Myśl, że coś może Ci grozić... Przeraża mnie. Proszę, dbaj o siebie.
Twoja Clara,
Lorraine
List pozostał bez odpowiedzi, a dopiero po spalonej nocy przysłano Lorraine zaproszenie do prywatnej rezydencji Avery poza Londynem.
@Lorraine Malfoy
@Lorraine Malfoy