13.07.2025, 15:59 ✶
- Głównie o to – przyznała. Malfoy może nie zrobił tego osobiście, ale musiał być pomysłodawcą: pytaniem pozostawało głównie, czy zdecydował się na to już podczas koncertu, bo w takim razie ograniczało to opcje winnych jeszcze bardziej, czy ze względu na plotki chodzące o Raphaeli i wykorzystanie kostiumów Enzo postanowił o napaści wcześniej. – Ale druga sprawa… nikt nie był specjalnie zainteresowany tym, co zobaczyłam w tym namiocie, ale dziewczynę napadł mężczyzna w czarnym stroju, w masce sępa, którą powinna nosić obsługa.
To wykluczało wszystkie kobiety, w tym trzy Malfoyówny obecne na koncercie – zresztą Eden po pierwsze, ją ostrzegła, po drugie, w takiej sukni zwracała za dużo uwagi, po trzecie wreszcie, Brenna nie wierzyła, że chciałoby się jej na kogoś napadać i jeszcze bić go od tyłu w głowę. To było męczące, mało eleganckie czyli bardzo nie w stylu Eden.
Brenna nie miała żadnego zamiaru ukrywać wizji – to znaczy przed ludźmi z zewnątrz, owszem, po co ktoś miałby wiedzieć, co zobaczyła – ale przecież nie przed Atreusem czy Brygadzistami, którzy przejęli śledztwo… Tyle że sprawę zamknięto tak błyskawicznie, że nawet nie było do kogo się z tym zgłosić.
- Jeśli chodzi o listę obecnych, to widzę czterech podejrzanych. Młody Burke, Cedric, hrabia i młody Malfoy. – Brygadzisty nikt nie wpisywał, ale cóż, Brenna wiedziała, że ten zachowywał się najmniej dziwnie. Baldwin w teorii nie znikł nikomu z oczu, jeśli coś go obciążało, to ten list, rysunek, rzucane wyzwiska… Tyle że to byłoby naprawdę głupie. – Ale Cedric miał mundur, nie czarne ubranie, nawet jeżeli przyłapałam go na opuszczaniu stanowiska i rozmowie z francuskim hrabią, którą był bardzo zdenerwowany, i potem, tuż przed atakiem też Cedrica nigdzie nie widziałam. Szata hrabiego była jasna i lśniąca, nie pasuje do wizji plus dobrze widoczna w ciemności. Młody Malfoy podobno nikomu nie znikł z oczu. Mogli jakoś współpracować, przy samym ataku jednak najbardziej prawdopodobny jest Burke… Ale mnie tak naprawdę bardziej od listy gości interesuje obsługa. Pisałam do Raphaeli. Mieli tylko dwie maski sępów. Dwóch obsługujących, wątpię, żeby mieli dość czasu, żeby je zdejmować i gdzieś zostawiać tak, żeby łatwo było je ukraść.
Któryś z nich też mógł zostać zaatakowany jakimś zaklęciem zauraczającym, oddał maskę dobrowolnie, bo go o to poproszono albo nawet sam był atakującym – w każdym razie Brenna cholernie chciała zamienić z nimi parę słów. I jeszcze parę dni temu planowała spróbować dowiedzieć się, gdzie ich znajdzie, ale potem wszystko trafił szlag.
– Co do Armanda, nie mam pojęcia. Zbudował przestępcze imperium albo chadzał na obiadki z Voldemortem przed swoją śmiercią i krewny przejął schedę? – rzuciła, wzruszając lekko ramionami, bo o Armadzie głównie słyszała jako o artyście i czarnej owcy rodu Malfoyów. Nigdy nie przyszło jej do głowy drążyć sprawy jego śmierci.
To wykluczało wszystkie kobiety, w tym trzy Malfoyówny obecne na koncercie – zresztą Eden po pierwsze, ją ostrzegła, po drugie, w takiej sukni zwracała za dużo uwagi, po trzecie wreszcie, Brenna nie wierzyła, że chciałoby się jej na kogoś napadać i jeszcze bić go od tyłu w głowę. To było męczące, mało eleganckie czyli bardzo nie w stylu Eden.
Brenna nie miała żadnego zamiaru ukrywać wizji – to znaczy przed ludźmi z zewnątrz, owszem, po co ktoś miałby wiedzieć, co zobaczyła – ale przecież nie przed Atreusem czy Brygadzistami, którzy przejęli śledztwo… Tyle że sprawę zamknięto tak błyskawicznie, że nawet nie było do kogo się z tym zgłosić.
- Jeśli chodzi o listę obecnych, to widzę czterech podejrzanych. Młody Burke, Cedric, hrabia i młody Malfoy. – Brygadzisty nikt nie wpisywał, ale cóż, Brenna wiedziała, że ten zachowywał się najmniej dziwnie. Baldwin w teorii nie znikł nikomu z oczu, jeśli coś go obciążało, to ten list, rysunek, rzucane wyzwiska… Tyle że to byłoby naprawdę głupie. – Ale Cedric miał mundur, nie czarne ubranie, nawet jeżeli przyłapałam go na opuszczaniu stanowiska i rozmowie z francuskim hrabią, którą był bardzo zdenerwowany, i potem, tuż przed atakiem też Cedrica nigdzie nie widziałam. Szata hrabiego była jasna i lśniąca, nie pasuje do wizji plus dobrze widoczna w ciemności. Młody Malfoy podobno nikomu nie znikł z oczu. Mogli jakoś współpracować, przy samym ataku jednak najbardziej prawdopodobny jest Burke… Ale mnie tak naprawdę bardziej od listy gości interesuje obsługa. Pisałam do Raphaeli. Mieli tylko dwie maski sępów. Dwóch obsługujących, wątpię, żeby mieli dość czasu, żeby je zdejmować i gdzieś zostawiać tak, żeby łatwo było je ukraść.
Któryś z nich też mógł zostać zaatakowany jakimś zaklęciem zauraczającym, oddał maskę dobrowolnie, bo go o to poproszono albo nawet sam był atakującym – w każdym razie Brenna cholernie chciała zamienić z nimi parę słów. I jeszcze parę dni temu planowała spróbować dowiedzieć się, gdzie ich znajdzie, ale potem wszystko trafił szlag.
– Co do Armanda, nie mam pojęcia. Zbudował przestępcze imperium albo chadzał na obiadki z Voldemortem przed swoją śmiercią i krewny przejął schedę? – rzuciła, wzruszając lekko ramionami, bo o Armadzie głównie słyszała jako o artyście i czarnej owcy rodu Malfoyów. Nigdy nie przyszło jej do głowy drążyć sprawy jego śmierci.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.