13.07.2025, 23:30 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.07.2025, 09:47 przez Brenna Longbottom.)
– Taaak, pewnie to nie zaszkodzi – zgodziła się bez oporów, bo chociaż sama była zafiksowana raczej na Fortynbrasie Malfoyu i początkowo tę całą wzmiankę o Armandzie wzięła po prostu za jakieś bzdury, to nawet w nieoficjalnym śledztwie lepiej było zweryfikować wszystkie tropy. Czy to mogło być niebezpieczne? Owszem. Ale jeśli nie planował samodzielnie przeczesywać podziemnych ścieżek, to wcale nie wydawało się jej groźniejsze niż codzienna praca aurora. Bo w tym pierwszym przypadku pewnie by protestowała: owszem, parła do przodu, ale nie oznaczało to, że zawsze ignorowała kwestie bezpieczeństwa. Dbałość o to, by nikomu w pobliżu nie stała się krzywda, miała wbitą do głowy bardzo mocno, a poza tym, nawet jeżeli szło tylko o nią… byli ludzie, do których sama chciała wracać.
– Spróbuję też jakoś po cichu dobić się jakoś do Josephine Avery… chciałabym wiedzieć, czy ona i jej rodzina poznali szczegóły, i sami chcieli zamieść to pod dywan, czy w tym tkwi coś więcej.
Nie żeby liczyła na jakieś spektakularne sukcesy, ale może uda się dowiedzieć czegokolwiek na ten temat. To zawsze mogło pomóc w naprowadzeniu na odpowiedni trop.
Gdy pociągnął ją ku sobie, przysunęła się po prostu do niego, pozwalając się objąć i otoczyła jedną ręką jego szyję. Może nie był to najlepszy pomysł pod słońcem, i może przez te właśnie sprzeczne sygnały, które postanowił wspomnieć, parę dni temu sądziła, że ich ścieżki właśnie się rozeszły, ale Brenna zdecydowanie nie zawsze była rozsądna, a sytuacja zmieniła się tu bardzo dynamicznie.
Chwilę później parsknęła krótkim śmiechem prosto w jego koszulę, gdy spytał, co takiego miała na myśli. Przynajmniej tym razem nic w tle się nie paliło ani nie waliło, wybrał więc sobie lepszy moment. Jak w ogóle miała to wyjaśnić, by nie zabrzmiało głupio teraz, gdy zdawało się, że wszystko, co było przed Spaloną Nocą, zdarzyło się tysiąc lat temu? Gdy mieli za sobą tyle paskudnych rzeczy? Zwłaszcza, że to nie tak, że była na niego wściekła czy nawet zawiedziona.
– Że czasem mam wrażenie, jakbyś chciał, żebym była bardzo daleko od twojego życia, a potem kończymy tak jak teraz? Wiesz, jak dałeś mi ten świstoklik, sądziłam, że to trochę komunikat i nie spodziewałam się listów parę dni później.
– Spróbuję też jakoś po cichu dobić się jakoś do Josephine Avery… chciałabym wiedzieć, czy ona i jej rodzina poznali szczegóły, i sami chcieli zamieść to pod dywan, czy w tym tkwi coś więcej.
Nie żeby liczyła na jakieś spektakularne sukcesy, ale może uda się dowiedzieć czegokolwiek na ten temat. To zawsze mogło pomóc w naprowadzeniu na odpowiedni trop.
Gdy pociągnął ją ku sobie, przysunęła się po prostu do niego, pozwalając się objąć i otoczyła jedną ręką jego szyję. Może nie był to najlepszy pomysł pod słońcem, i może przez te właśnie sprzeczne sygnały, które postanowił wspomnieć, parę dni temu sądziła, że ich ścieżki właśnie się rozeszły, ale Brenna zdecydowanie nie zawsze była rozsądna, a sytuacja zmieniła się tu bardzo dynamicznie.
Chwilę później parsknęła krótkim śmiechem prosto w jego koszulę, gdy spytał, co takiego miała na myśli. Przynajmniej tym razem nic w tle się nie paliło ani nie waliło, wybrał więc sobie lepszy moment. Jak w ogóle miała to wyjaśnić, by nie zabrzmiało głupio teraz, gdy zdawało się, że wszystko, co było przed Spaloną Nocą, zdarzyło się tysiąc lat temu? Gdy mieli za sobą tyle paskudnych rzeczy? Zwłaszcza, że to nie tak, że była na niego wściekła czy nawet zawiedziona.
– Że czasem mam wrażenie, jakbyś chciał, żebym była bardzo daleko od twojego życia, a potem kończymy tak jak teraz? Wiesz, jak dałeś mi ten świstoklik, sądziłam, że to trochę komunikat i nie spodziewałam się listów parę dni później.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.