14.07.2025, 21:24 ✶
Kiwnął ponownie głową, przystając na jej pomysł. W sumie mógł poczekać na dalszy rozwój tego, co muza i uzyskany przez niego patronat mogły przynieść, ale nie wiedział kiedy nastąpią w tym jakieś ruchy. Londyn, ba, cała Anglia, wciąż podnosiły się z kolan i artystyczne uniesienia niekoniecznie mogły teraz być pierwszym, co zajmowało głowę Josephine.
- Świstoklik? - mruknął, jakby przez chwile faktycznie musiał się zastanowić, o czym w ogóle mówiła. - Ten sam świstoklik, gdzie miałaś odpocząć sobie chociaż jeden dzień? - upewnił się, wygrzebując z pamięci półmrok Rejwachu i ich rozmowę. Coś było w tym, że wszystko co działo się przed Spaloną Nocą, nagle wydawało się tak odległe i jakby za mgłą. Nic nie wydawało się już takie samo, jakby ktoś wrzucił ich do krzywego zwierciadła, gdzie wszystko było na opak. - Musiałem jechać do tego Egiptu i to była decyzja na ostatnią chwilę, przepraszam - powiedział wreszcie, z pewnym zaskoczeniem uświadamiając sobie, że nie wyrzucił z siebie jakiegoś rozbawionego parsknięcia, gotowego zbyć jej zastrzeżenia. A potem zastanowił się znowu, obracając w głowie pierwsze zdanie. - Ciężko pozbyć się niektórych przyzwyczajeń, prawda? To nie tak, że chciałbym cię bardzo daleko od swoje życia tylko odnoszę wrażenie, że niektóre rzeczy robilibyśmy zbyt różnie i na własną rękę - a drugie z kolei zbyt podobnie. Magia Beltane związała ich i gwałtownie skróciła dzielący ich do tamtego momentu dystans i Atreus, mimo ewidentnej sympatii czy uczucia, jakim darzył Brennę, wciąż zastanawiał się nie tyle czy ten skok w jej stronę powinien zostać czy wykonany, a bardziej w jaki sposób.
- Teatr Selwynów będzie organizował przedstawienie, ku pokrzepieniu serc, słyszałaś? - podjął wreszcie, natchniony chyba jej zastrzeżeniami. - Chciałabyś może ze mną iść?
- Świstoklik? - mruknął, jakby przez chwile faktycznie musiał się zastanowić, o czym w ogóle mówiła. - Ten sam świstoklik, gdzie miałaś odpocząć sobie chociaż jeden dzień? - upewnił się, wygrzebując z pamięci półmrok Rejwachu i ich rozmowę. Coś było w tym, że wszystko co działo się przed Spaloną Nocą, nagle wydawało się tak odległe i jakby za mgłą. Nic nie wydawało się już takie samo, jakby ktoś wrzucił ich do krzywego zwierciadła, gdzie wszystko było na opak. - Musiałem jechać do tego Egiptu i to była decyzja na ostatnią chwilę, przepraszam - powiedział wreszcie, z pewnym zaskoczeniem uświadamiając sobie, że nie wyrzucił z siebie jakiegoś rozbawionego parsknięcia, gotowego zbyć jej zastrzeżenia. A potem zastanowił się znowu, obracając w głowie pierwsze zdanie. - Ciężko pozbyć się niektórych przyzwyczajeń, prawda? To nie tak, że chciałbym cię bardzo daleko od swoje życia tylko odnoszę wrażenie, że niektóre rzeczy robilibyśmy zbyt różnie i na własną rękę - a drugie z kolei zbyt podobnie. Magia Beltane związała ich i gwałtownie skróciła dzielący ich do tamtego momentu dystans i Atreus, mimo ewidentnej sympatii czy uczucia, jakim darzył Brennę, wciąż zastanawiał się nie tyle czy ten skok w jej stronę powinien zostać czy wykonany, a bardziej w jaki sposób.
- Teatr Selwynów będzie organizował przedstawienie, ku pokrzepieniu serc, słyszałaś? - podjął wreszcie, natchniony chyba jej zastrzeżeniami. - Chciałabyś może ze mną iść?