15.07.2025, 19:09 ✶
Cała ta sytuacja z każdą kolejną chwilą wydawała się coraz bardziej kuriozalna. Miał ochotę odwrócić się i zniknąć z okolicy, kiedy tylko zdał sobie sprawę, jak duża będzie z tego afera. Szczęście, że nadal znajdowali się w obrębie Magicznego Londynu, ale to również mogło się zmienić szybciej, niż kto by pomyślał. Z drugiej strony taka koncepcja mierziła niemiłosiernie, wiercąc dziurę zarówno w dumie, jak i czymś, co można by nazwać sumieniem Skolla. W dużym przybliżeniu. Dał słowo. Nie mógł się teraz wycofać. No i pozostawała jeszcze kwestia Faye. Jej pojawienia się w ogóle nie przewidział, namieszała w skleconych na prędce planach i wywróciła wszystko na lewą stronę, a on dalej nie umiał ocenić, czy to dobrze, czy źle.
Ale nadal stali tu razem, u wylotu zapyziałej uliczki Nokturnu, z krzyczącym i zdezorientowanym tłumem gdzieś za plecami.
Zadał głupie pytanie i dostał głupią odpowiedź. To oczywiste, że nie mieli planu. Może by mieli, gdyby raczył podzielić się z nią wiedzą zawczasu, ale to byłoby jeszcze głupsze z jego strony. Zerknął ponownie na dziewczynę.
— Plecami do siebie — rzucił jedynie, odwracając się od Faye. Na miejscu tego zwierzęcia, tak by właśnie zrobił, mając przewagę zaskoczenia, wykorzystałby ją maksymalnie i zaatakował od słabej strony.
To, co miało ich ochronić, zadrgało tylko i rozpłynęło się w jakimś mydlanym błysku na moment przed tym, jak szelest pazurów na bruku dotarł do ich uszu, wyłonił się z jednolitego szumu zamieszania, jaki przytłaczał zewsząd. Skoll zareagował instynktownie, starając się zasłonić sobą Faye, a jednocześnie wystawił różdżkę w stronę spodziewanego celu. Zaintonował krótko zaklęcie zwiotczające mięśnie w nadziei, że w porę go powstrzyma przynajmniej na chwilę.
Transmutacja II - zaklęcie zwiotczające
Na kim skupi się przyczajacz? [Tak - Skoll, Nie - Faye]
Ale nadal stali tu razem, u wylotu zapyziałej uliczki Nokturnu, z krzyczącym i zdezorientowanym tłumem gdzieś za plecami.
Zadał głupie pytanie i dostał głupią odpowiedź. To oczywiste, że nie mieli planu. Może by mieli, gdyby raczył podzielić się z nią wiedzą zawczasu, ale to byłoby jeszcze głupsze z jego strony. Zerknął ponownie na dziewczynę.
— Plecami do siebie — rzucił jedynie, odwracając się od Faye. Na miejscu tego zwierzęcia, tak by właśnie zrobił, mając przewagę zaskoczenia, wykorzystałby ją maksymalnie i zaatakował od słabej strony.
To, co miało ich ochronić, zadrgało tylko i rozpłynęło się w jakimś mydlanym błysku na moment przed tym, jak szelest pazurów na bruku dotarł do ich uszu, wyłonił się z jednolitego szumu zamieszania, jaki przytłaczał zewsząd. Skoll zareagował instynktownie, starając się zasłonić sobą Faye, a jednocześnie wystawił różdżkę w stronę spodziewanego celu. Zaintonował krótko zaklęcie zwiotczające mięśnie w nadziei, że w porę go powstrzyma przynajmniej na chwilę.
Transmutacja II - zaklęcie zwiotczające
Rzut N 1d100 - 90
Sukces!
Sukces!
Na kim skupi się przyczajacz? [Tak - Skoll, Nie - Faye]
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak
Tak