15.07.2025, 23:30 ✶
– W basenie? – zdziwiła się trochę. Odwracali uwagę, czy ot tak postanowili popływać w basenie i stąd to niskie zdanie Atreusa na ich temat? – Prawda? Lubię ciepło, ale tam ciężko było oddychać. I w Kairze wydawało mi się, że wszystkiego jest za dużo. Kurzu, ludzi, zapachów, kolorów, dźwięków. Jestem ciekawa, czy dla nich tak wygląda to tutaj… – powiedziała, a potem urwała, rozglądając się jeszcze uważniej niż wcześniej, bo dziwne wrażenie, że to wszystko wygląda jakoś znajomo, zaczęło zamieniać się w pewność.
– Atreus? – powiedziała powoli, przypatrując się jednemu z drzew: jego pień był dziwnie rozwarty. Wyglądał tak, jakby w tej wyrwie mógł się zmieścić człowiek. – Poznaję to miejsce. To zagajnik zaczarowanych drzew. I one całkiem serio są przeklęte. Kiedy byłam tu ostatnio, jedno z nich omal nie zażarło Apolla. A inne…
…w innym Heather widziała twarz swojego wuja, błagającego o ratunek, i Brenna naprawdę nie chciała zobaczyć w ten sposób Derwina, i mogła sobie wyobrazić, że Atreus też wolałby tego uniknąć.
Tym razem drzewa milczały, a choć rozglądając się dało się dostrzec, że kora na niektórych z nich przybiera dziwne kształty, niepokojąco przypominające ludzkie twarze, nie działo się nic złego. Mimo to Brenna czuła nieprzyjemne mrowienie na karku. Jakby ktoś ich obserwował, i tym razem miała dziwne wrażenie, że nie jest to ani żadna szalona starucha, ani personifikacja losu. A nawet bez tego bardzo, bardzo nie podobało się jej, że – mogłaby przysiąc – szli zupełnie inną drogą niż wtedy ona, Heather i Apollo, a i tak zawędrowali dokładnie w to samo miejsce. Które wtedy było znacznie głębiej w lesie!
– Chodźmy stąd, mam takich dwóch kelnerów do sprawdzenia i lunch dla brata i dla Alka do zrobienia, nie mogę dać się zeżreć jakiemuś drzewu. Rozmawiać też z nimi nie chcę, ostatnio gadały bardzo podstępne rzeczy – oświadczyła, chwytając go bezceremonialnie za rękę i ciągnąc go w przeciwną stronę, tak na wszelki wypadek, gdyby jednak uznał, że te dziwne twarze w pniach są fascynujące i chce je sobie z bliska obejrzeć. Ryzyko? Nie ma problemu, ale oglądanie potencjalnie morderczych drzew absolutnie nic by im nie dało, a poza tym czuła wręcz nienaturalną potrzebę natychmiastowego opuszczenia tego miejsca.
Problemem nie była jednak chęć oddalenia się od zaklętych drzew, która uleciała ledwo zostawili je za sobą.
Ani nawet to, że Brenna nie patrzyła pod nogi.
Problemem była mgła, która wprawdzie zaczęła rzednąć, ledwo się wycofali, ale wciąż snuła się przy gruncie i maskowała jamę leśną. Skarabeusz nie pomógł w jej dostrzeżeniu, dopóki Brenna, idąca dość szybkim krokiem, nie znalazła się na samym jej skraju.
Wpadnę do dziury? rzut na af byłby za prosty
Also, bo to z jednej sesji na drugą przejście i zapomniałam…
!TraumaOgnia
– Atreus? – powiedziała powoli, przypatrując się jednemu z drzew: jego pień był dziwnie rozwarty. Wyglądał tak, jakby w tej wyrwie mógł się zmieścić człowiek. – Poznaję to miejsce. To zagajnik zaczarowanych drzew. I one całkiem serio są przeklęte. Kiedy byłam tu ostatnio, jedno z nich omal nie zażarło Apolla. A inne…
…w innym Heather widziała twarz swojego wuja, błagającego o ratunek, i Brenna naprawdę nie chciała zobaczyć w ten sposób Derwina, i mogła sobie wyobrazić, że Atreus też wolałby tego uniknąć.
Tym razem drzewa milczały, a choć rozglądając się dało się dostrzec, że kora na niektórych z nich przybiera dziwne kształty, niepokojąco przypominające ludzkie twarze, nie działo się nic złego. Mimo to Brenna czuła nieprzyjemne mrowienie na karku. Jakby ktoś ich obserwował, i tym razem miała dziwne wrażenie, że nie jest to ani żadna szalona starucha, ani personifikacja losu. A nawet bez tego bardzo, bardzo nie podobało się jej, że – mogłaby przysiąc – szli zupełnie inną drogą niż wtedy ona, Heather i Apollo, a i tak zawędrowali dokładnie w to samo miejsce. Które wtedy było znacznie głębiej w lesie!
– Chodźmy stąd, mam takich dwóch kelnerów do sprawdzenia i lunch dla brata i dla Alka do zrobienia, nie mogę dać się zeżreć jakiemuś drzewu. Rozmawiać też z nimi nie chcę, ostatnio gadały bardzo podstępne rzeczy – oświadczyła, chwytając go bezceremonialnie za rękę i ciągnąc go w przeciwną stronę, tak na wszelki wypadek, gdyby jednak uznał, że te dziwne twarze w pniach są fascynujące i chce je sobie z bliska obejrzeć. Ryzyko? Nie ma problemu, ale oglądanie potencjalnie morderczych drzew absolutnie nic by im nie dało, a poza tym czuła wręcz nienaturalną potrzebę natychmiastowego opuszczenia tego miejsca.
Problemem nie była jednak chęć oddalenia się od zaklętych drzew, która uleciała ledwo zostawili je za sobą.
Ani nawet to, że Brenna nie patrzyła pod nogi.
Problemem była mgła, która wprawdzie zaczęła rzednąć, ledwo się wycofali, ale wciąż snuła się przy gruncie i maskowała jamę leśną. Skarabeusz nie pomógł w jej dostrzeżeniu, dopóki Brenna, idąca dość szybkim krokiem, nie znalazła się na samym jej skraju.
Wpadnę do dziury? rzut na af byłby za prosty
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie
Also, bo to z jednej sesji na drugą przejście i zapomniałam…
!TraumaOgnia
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.