List dotarł 16.09.1972 roku.
Najdroższa Effie!
Żyję, a więc chyba nie mogło być lepiej, nie wszyscy mieli tyle szczęścia.
W tym co mówili nie ma przesady, to wszystko wydarzyło się naprawdę, można było założyć, że kończy się świat. Nie potrafię sobie przypomnieć podobnej tragedii, która przydarzyłaby się temu miastu, a wiesz, że mam naprawdę ogromne zasoby, jeśli chodzi o przeszłość.
Mam wrażenie, że chaos trwa nadal. Ludzie próbują wrócić do normalnego rytmu, jednak nie do końca jest to możliwe, nie po czymś takim. Pewnie sporo czasu minie nim wszystko wróci do normy, o ile w ogóle tak się stanie.
Wydaje mi się, że dobrze się złożyło. Nie ma sensu tutaj wracać, w Danii będziecie bezpieczni, tak naprawdę aktualnie ciężko stwierdzić, jakie są nastroje w Wielkiej Brytanii, kto wie, czy to nie początek jawnej wojny.
Korzystaj z wszystkiego, co masz pod ręką. Nie wszędzie ludzie są życzliwi, a materiały nie zawsze same się pojawiają. Wiesz, że jestem ogromną fanką Twojej twórczości i nie mogę doczekać się kolejnej księgi, która wpadnie w moje ręce, rzadko kiedy zdarza się mi czytać coś tak bardzo dopracowanego.
To dobrze, że czuć już w powietrzu jesień. Muszę przyznać się do tego, że zawsze czekam na nią z niecierpliwością, przynosi spokój, który aktualnie może się przydać bardziej, niż może się nam wydawać.
Czekam na to, aż będzie nam dane napić się grzanego wina i przedyskutować wszystko, czego udało Ci się dowiedzieć. Nie piszę tego jednak, by Was pospieszać z powrotem, podejrzewam, że w Danii będzie Wam dużo przyjemniej niż tutaj.
Dbajcie o siebie.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control