16.07.2025, 00:59 ✶
- Ani twoja - powiedziała cicho, czując jakąś potrzebę przypomnienia Brennie, że tak właśnie się rzeczy miały. Żyły w takim, a nie innym świecie i niektóre sytuacje były nieuniknione. Nie mogła siedzieć zamknięta cały czas w Warowni albo Księżycowym Stawie, nawet jeśli byłoby to niezwykle wygodne. Brenna nie mogła się też powielić i pomóc każdemu, który tej nocy ucierpiał. A ona? Była przypadkową ofiarą, zaczepioną na ulicy tylko dlatego że tam była.
- To nie jest coś, co naprawią eliksiry - pokręciła głową. Przynajmniej nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Mogły ją wzmocnić, ale nie wyleczą magicznie tego, co wciąż drgało gdzieś w środku, nagle obudzone i oburzone, że zaburzono jego rytm. To musiało akurat naprawić się samo. Uleżeć na nowo w znajomej formie.
Ścisnęła mocniej dłoń przyjaciółki.
- To nie wszystko - nie poruszyła się nawet o milimetr, czując się jakby wrosła nagle w te schody i stanowiły najlepsze możliwe dla niej oparcie. Podała Brennie list, pozwalając jej w ciszy zapoznać się z jego treścią, a dopiero potem wyciągnęła w jej stronę dłoń w której trzymała zasuszony fiołek i zestaw run. - Malwa przyniosła. Było w tym sklepiku, gdzie czasem dawałam eliksiry do sprzedania, a do wiadomości było dołączone to. Oni kłamią, umrzecie w dolinie - Dora nie musiała czytać tych run, żeby wiedzieć co kryło się zapisanymi na pergaminie słowami. Była naiwna, ale nie aż tak, żeby wierzyć w słowa kogoś kto próbował ją zamordować, także dzisiejszej nocy. Nawet u niej, wiara w ludzi miała swoje granice.
- To nie jest coś, co naprawią eliksiry - pokręciła głową. Przynajmniej nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Mogły ją wzmocnić, ale nie wyleczą magicznie tego, co wciąż drgało gdzieś w środku, nagle obudzone i oburzone, że zaburzono jego rytm. To musiało akurat naprawić się samo. Uleżeć na nowo w znajomej formie.
Ścisnęła mocniej dłoń przyjaciółki.
- To nie wszystko - nie poruszyła się nawet o milimetr, czując się jakby wrosła nagle w te schody i stanowiły najlepsze możliwe dla niej oparcie. Podała Brennie list, pozwalając jej w ciszy zapoznać się z jego treścią, a dopiero potem wyciągnęła w jej stronę dłoń w której trzymała zasuszony fiołek i zestaw run. - Malwa przyniosła. Było w tym sklepiku, gdzie czasem dawałam eliksiry do sprzedania, a do wiadomości było dołączone to. Oni kłamią, umrzecie w dolinie - Dora nie musiała czytać tych run, żeby wiedzieć co kryło się zapisanymi na pergaminie słowami. Była naiwna, ale nie aż tak, żeby wierzyć w słowa kogoś kto próbował ją zamordować, także dzisiejszej nocy. Nawet u niej, wiara w ludzi miała swoje granice.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.