16.07.2025, 03:11 ✶
Zaśmiała się wesoło, na to całe szefowanie. Dowodzenie czymkolwiek wychodziło jej z reguły raczej marnie, ale ten jeden raz mogła wziąć stery w swoje ręce i poprowadzić ich ku, jak się szybko okazało, grupce chochlików kornwalijskich. Dora w pierwszej chwili zwyczajnie zachichotała, bo z daleka te błękitne stworzonka wyglądały raczej pociesznie, a nie strasznie, ale dobry humor szybko ją opuścił, ustępując miejsca skupieniu. Wystarczyło średnio uważać na zajęciach z opieki nad magicznymi stworzeniami, że te stworzonka w pełni oddawały złośliwą naturę - w końcu od ich nazwy określano osoby skłonne do psot. Jeden z nich złapał ją za kosmyk włosów i pociągnął mocno, na co dziewczyna podniosła różdżkę i spróbowała spleść zaklęcie, które odsunęło by od niej chochlika.
// translokacja na odrzucenie ode mnie chochlika (to stara sesja więc rzucam na starą statystykę)
// translokacja na odrzucenie ode mnie chochlika (to stara sesja więc rzucam na starą statystykę)
Rzut O 1d100 - 40
Akcja nieudana
Akcja nieudana
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.