Droga Prue!
Dopiero teraz, kiedy zobaczyłam Twoje słowa czarno na białym, dotarło do mnie, jak bardzo przywykłam myśleć, że wszystko jest tylko chwilowym zamętem, zaraz minie, gdyż przecież już bywało źle, a potem znowu było normalnie. Ale masz rację: to nie jest to samo i nie będzie... Może jeszcze długo nie będzie. Nie wiem, czy to mnie uspokaja, czy raczej wbija głębiej w poczucie, że coś się skończyło i nie ma już powrotu do tego, co znaliśmy. Chyba obie dobrze wiemy, że nawet jeśli miasto stanie na nogi, to my będziemy już trochę inni.
Masz rację, że nie ma sensu wracać, nie teraz. Sama myśl o powrocie budzi we mnie jakiś dziwny opór, jakbyśmy miały tam wejść i udawać, że nie widzimy popiołu w zakamarkach ścian. Tutaj jest ciszej, chłodniej, ale inaczej się oddycha, czasami, kiedy budzę się w obcym miejscu i przez chwilę nie mogę sobie przypomnieć, gdzie jestem, to myślę o tym wszystkim, co zostało tam, pod tym całym popiołem i kurzem. I chociaż czasem tęsknię za znajomym brudem i zgiełkiem, to wiem, że dobrze, że jesteśmy daleko. Może to śmieszne, ale nawet jeśli chaos wciąż trwa, dobrze jest wiedzieć, że Ty tam jesteś, patrzysz na to wszystko trzeźwym okiem i potrafisz jeszcze nazwać rzeczy po imieniu.
Czasem mam wrażenie, że to wszystko się nie wydarzyło, bo tu ludzie rozmawiają o deszczu i cenach ryb, jakby świat nie drżał im pod stopami, ale wiem, że pod spodem każdy czeka, czy iskra nie skoczy dalej. Wieczorami słyszę liście pod butami i myślę, że może to dobrze, że ludzie na kontynencie nie popadli w masową panikę, lecz z drugiej strony, mam wrażenie, że coś czai się w powietrzu. Cóż... Jesień zawsze przypomina o końcach, ale i o tym, że po nich przychodzą początki. Chciałabym wierzyć, że dla nas też coś się zaczyna, choć jeszcze nie wiem co.
Twoja wiara w moje pisanie to jeden z tych kawałków świata, który się nie zawalił, więc trzymam się tego, tak jak kiedyś Twojego rękawa, kiedy jeszcze wszystko pachniało dymem świec, a nie pyłem i kurzem, kiedy ta nowa książka będzie gotowa, oczywiście, to Ty dostaniesz ją pierwsza... I już słyszę, jak mruczysz pod nosem, przewracając strony, że tu przecinek, tam margines, tu trzeba było to napisać inaczej. Nie mogę się doczekać. Będziesz pierwsza, która to wszystko zobaczy - zawsze tak było i tak już zostanie.
Dbaj o siebie, Prue. Jesteś mi potrzebna, wiesz? Wciąż i niezmiennie, niech Cię nie zdziwi, jeśli pewnego dnia stanę w drzwiach szybciej, niż myślałaś. A póki co, proszę Cię, pilnuj siebie tak samo uparcie, jak pilnujesz tych ruin wokół. Nie mam ochoty pisać listów do cieni i widm.