• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it

[noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#17
16.07.2025, 23:47  ✶  

Całkiem łatwo było przyjąć wersję, w której tak po prostu rozejdą się każde w swoją stronę po tych kilku dniach, które mieli spędzić razem. Wiedzieli na co się piszą, byli dorośli, niby nie mieli żadnych oczekiwań, tyle, że to nigdy nie było takie proste. Szczególnie, że zaczęli się przed sobą otwierać, pokazywać swoje prawdziwe oblicza. Bardzo łatwo było przyzwyczaić się do czyjeś obecności, zwłaszcza, że nie była ona w żaden sposób wymuszona. Chcieli tego, zaczęli się do siebie zbliżać, dosyć odważnie, niczym się właściwie nie przejmując. Zapewne dość szybko życie ich zweryfikuje, pokaże, że nie dało się tak zupełnie bezboleśnie rozejść każde w swoją stronę, tak, czy siak te kilka wspólnie spędzonych dni było warte tego, co miało nadejść, nawet jeśli pojawi się jakaś wyrwa w miejscu, w której pewnie by się jej nie spodziewała. Całkiem przyjemnie bowiem było znowu poczuć, że się żyje, a nie tylko egzystuje pośród tych wszystkich ludzi.

Zamiast myśleć o tym, co nadejdzie zamierzała skupiać się na tym czasie, który jeszcze był im dany, na tym co mieli razem przeżyć, czuła, że będzie miała co wspominać. Tym bardziej, że póki co, Benjy nie podał konkretnej daty, wiedziała, że wyjedzie, taka była jego natura, ale nie siedziała tutaj z nim po to aby ją zmieniać. Raczej chciała go poznać, zbliżyć się do niego, póki miała taką możliwość. Dobrze czuła się w jego towarzystwie, okazał się być wyjątkowo ciekawym rozmówcą, ale nie chodziło tylko o to, coś ją do niego przyciągało, pojawiła się pewna fascynacja, której nie spodziewała się raczej już odczuwać. Zamiast z tym walczyć postanowiła zobaczyć do czego ją to doprowadzi, tym bardziej, że on również nie był bierny, wyczuwała, że nie tylko ona tego chce, a więc skoro byli w tym razem nie było sensu stawiać oporu.

- więc to wcale nie jest takie bezproduktywne. - Pozwoliła sobie wejść mu w słowo, oczy jej błysnęły, bo wiedziała, że tym razem to ona trafiła całkiem celnie. - Coś mi się tu nie zgadza Benjy, jak to w końcu jest z tą bezproduktywnością? - Dodała jeszcze całkiem lekko, ale była zadowolona z tego, że udało jej się tym razem złapać go za słówko. Ona również korzystała z nadarzających się okazji, była czujna, no poza tymi momentami, gdy się zawieszała.

- Nie wiem, czy powinnam się bać, czy raczej z ekscytacją oczekiwać, kiedy pojawisz się przed moimi drzwiami, nie ułatwiasz mi tego. - Oczywiście, że nie określił tego jednoznacznie, tego również powinna się była spodziewać, Fenwick potrafił zamieszać, chyba powinna do tego przywyknąć, nie żeby jej to przeszkadzało. Całkiem dobrze było mieć świadomość, że w końcu trafiła na godnego siebie przeciwnika.

- Skoro tak, to mogę spać spokojnie. - Nie chciała go podpuszczać, chociaż właśnie to robiła. Nie wydawało jej się, aby zbyt szybko miał chęć rzucić wszystko i zabrać ją na urlop. Nie oszukujmy się, wiedziała, że jest raczej tylko chwilową przystanią w jego nomadzim życiu, takie osoby nie były szczególnie sentymentalne, na pewno będzie miał coś ciekawszego do robienia niżeli zabranie Prue na wakacje jej życia.

Dosyć szybko zorientowała się, że sama włożyła mu broń w rękę. Oczywiście, że oczekiwała tego iż skorzysta z okazji, bo przecież sama zrobiłaby to samo. Nie potrzebowała taryfy ulgowej, raczej wolała stawić czoła temu co miało nadejść, a wierzyła w to, że Benjy będzie umiał wykorzystać ten moment. Nie zawiodła się, zrobił to bardzo precyzyjnie, przez co zaczęła się rumienić, nie odrywała jednak wzroku od jego oczu, nie mogła tego zrobić. Była gotowa do tej konfrontacji, która wcale nie była taka bolesna. Wiedziała, że się z nią droczy i sprawdza na ile może sobie pozwolić, co ciekawe nawet podobało jej się to, kiedy rozmawiali ze sobą w ten sposób.

- Tak, chociaż odrobinę większej asertywności. - Nie zamierzała udawać, że było inaczej. Benjy na pewno potrafił stawiać granice, a w tym wypadku raczej tego nie robił. Pozwolił jej korzystać z numenklatury, która była raczej całkiem jasna, faktycznie brzmiała dość poważnie, chociaż ich przypadek nieco różnił się od tych typowych. Nie byli standardową parą, która miała tworzyć coś na dłużej, mógł uznać to nazewnictwo za zupełnie zbędne, a sam jej oświadczył, że zrobiła z niego swojego chłopaka i najwyraźniej nie miał nic przeciwko temu. Skoro tak, to niech już nim pozostanie, nawet na tę krótką chwilę.

- Nie powinieneś mi tego mówić, jeszcze to wykorzystam w nieodpowiedni sposób. - Tak właściwie to nie pamiętała, czy kiedykolwiek ktoś podzielił się z nią podobnymi przemyśleniami. Było to dość odważne, oczywiście, że nie zamierzała wykorzystywać tego przeciwko niemu, ale świadomość, że nie chce jej niczego odmawiać nieco ją zaskoczyła.

Poczuła palce przesuwające się po jej przedramieniu, spojrzała na jego dłoń kątem oka, po czym wróciła do twarzy mężczyzny, całkiem skutecznie rozproszył ją na moment. Ta bliskość była dla niej czymś nowym, ale nie wydawała jej się niewłaściwa, wręcz przeciwnie przychodziła im całkiem naturalnie. Ich twarze znajdowały się coraz bliżej siebie, to również nie było do końca bezpieczne, bo wiedziała, że w końcu nie będzie potrafiła się opanować. Tyle, że skoro aktualnie był jej chłopakiem, to nie powinna się tym przejmować, czyż nie?

- Tak mi się właśnie wydawało, dlatego to sprostowałam. - To wcale nie było takie trudne, chociaż z początku wydawało jej się nie być na miejscu, jednak docierało do niej, że nie miał nic przeciwko temu, dzieli czemu poczuła się pewniej. Nie chciała bowiem w żaden sposób go osaczać, czy mu się narzucać, wręcz przeciwnie zdawała sobie sprawę, że może być osobą, która zupełnie tego nie potrzebowała, najwyraźniej źle go oceniła, a może faktycznie to była jej zasługa? Wydawał się być szczery w swoich wszystkich słowach, reagowali na siebie podobnie, bo ona również w tej chwili nie byłaby mu stanie odmówić czegokolwiek, tyle, że się z nim tym nie podzieliła.

- Nie muszą być ładne, ważne jest to, że będą. - Zdawała sobie sprawę, że na początku raczej nie zamierzał spełnić tej prośby, teraz jednak coś się zmieniło. Mówił o tym tak, jakby faktycznie mógł sobie siebie wyobrazić podczas pisania tych krótkich wiadomości. Cieszyło ją to, bo może nie była im pisana wspólna przyszłość, ale chciała wiedzieć, gdzie aktualnie przebywa i czy jakoś się miewa, czy jeszcze żyje. Nie był jej obojętny, nie po tym, co ostatnio razem przeżywali.

- Nie spalę żadnej, po prostu część wyląduje pod łóżkiem, skoro nie będzie się nadawała do powieszenia na lodówce. - Nie oczekiwała, że będzie do niej pisał same mile rzeczy, wręcz przeciwnie, liczyła na to, że będzie się z nią dzielił prawdą, że będzie potrafiła ocenić jak się czuje. W końcu zaczęli tę nowo - starą znajomość od bycia przyjaciółmi, nie zamierzała porzucać tej wizji mimo tego, że to co działo się między nimi w tej chwili już dawno minęło granicę przyjaźni.

- Tak, to znaczy jak? - Zapytała, jakby wcale nie wiedziała, co miał na myśli, jakby nie była się w stanie tego domyślić, uniosła głowę jeszcze wyżej, mógł to potraktować jako kolejne rzucone przez nią wyzwanie. Nie mrugała, po prostu na niego patrzyła.

- Sprawdź mnie. - Prowokowała go i robiła to całkiem świadomie, jakoś tak całkiem naturalne wydawało jej się reagowanie w ten sposób na jego zaczepki. Odwróciła się przy tym jeszcze bardziej w jego stronę, nie odrywając spojrzenia od twarzy mężczyzny i oparła swoją lewą dłoń na jego klatce piersiowej, chciała poczuć pod opuszkami palców bicie jego serca, bo albo jej się wydawało, albo również przyspieszyło swój rytm tak jak jej serce.

Nie musieli udawać przed sobą, że tego nie chcą, wręcz przeciwnie mogli sobie pozwalać na naprawdę wiele i sama była ciekawa dokąd ich to doprowadzi, bo ani Prue ani Benjy nie mieli w zwyczaju odpuszczać. Zresztą działo się to nawet wtedy kiedy byli dzieciakami, jak się okazywało można to było wykorzystać w zupełnie innych sytuacjach, że też przez tyle lat, gdy znajdowali się obok siebie na to nie wpadli.

Po raz kolejny sama wręczyła mu w dłoń broń, ale robiła to świadomie, gdyby tego nie chciała to na pewno nie użyłaby podobnych słów, w jego towarzystwie nie musiała się niczym przejmować, wręcz przeciwnie raczej chciała sięgać po to, co wcześniej nie wydawało się jej być odpowiednie. Zresztą dawno nie czuła takiej ekscytacji związanej z obecnością drugiego człowieka, nie miała najmniejszego problemu z tym, aby przekraczać granice, które kiedyś były dla niej nieprzekraczalne.

- Najważniejsze, że nam wychodzi. - Nie było sensu skupiać się na tym, co było wcześniej, raczej wolała myśleć o pozytywach, a w tej chwili widziała ich naprawdę wiele. Jednym z nich była jego twarz znajdująca się tak blisko jej, szczególnie, że miała już szansę poznać smak jego ust i bardzo chętnie by go ponownie skosztowała.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (13107), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (13121)




Wiadomości w tym wątku
[noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Benjy Fenwick - 27.06.2025, 20:21
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Prudence Fenwick - 27.06.2025, 23:02
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Benjy Fenwick - 28.06.2025, 14:13
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Prudence Fenwick - 28.06.2025, 20:52
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Benjy Fenwick - 28.06.2025, 22:58
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Pan Losu - 28.06.2025, 22:58
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Prudence Fenwick - 29.06.2025, 00:12
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Benjy Fenwick - 29.06.2025, 16:19
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Prudence Fenwick - 29.06.2025, 20:55
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Benjy Fenwick - 30.06.2025, 08:12
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Prudence Fenwick - 30.06.2025, 11:41
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Benjy Fenwick - 11.07.2025, 09:40
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Prudence Fenwick - 14.07.2025, 15:41
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Benjy Fenwick - 16.07.2025, 12:33
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Prudence Fenwick - 16.07.2025, 15:22
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Benjy Fenwick - 16.07.2025, 21:09
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Prudence Fenwick - 16.07.2025, 23:47
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Benjy Fenwick - 17.07.2025, 20:31
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Prudence Fenwick - 17.07.2025, 23:57
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Benjy Fenwick - 22.07.2025, 15:23
RE: [noc 12-13/09/1972] Fake it till you make it - przez Prudence Fenwick - 22.07.2025, 23:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa