14.02.2023, 19:51 ✶
Wyczuł, że atmosfera jeszcze bardziej zgęstniała po jego krótkiej nieobecności. Kręcił się nerwowo, przeskakiwał wzrokiem z jednej dziewczyny na drugą i jeśli jeszcze będzie się tak zachowywać to dostanie trwałego oczopląsu. Na początku obecność Alice zesłała na niego spokój lecz widok znikającego uśmiechu z twarzy Aveliny skutecznie przywróciło nerwowość. Wcisnął knykcie między zęby aby stłumić narastającą w sobie złość. Chętnie na czymś ją wyładuje jednak póki jest tu Avelina to musi się pilnować. Nie powinien straszyć jej bardziej niż teraz bo doprowadził ją do stanu zahukania. Przy Alice mógł pozwolić sobie na pełną swobodę wyrażania emocji bo znała go naprawdę dobrze. Mogła więc przypuszczać, że jego plany rozwiązania tego problemu nie zostaną przez nikogo rozsądnego pochwalone.
- Przecież powiedziałem ci co się stało. Wyglądam ci na kogoś, kto rzuca się na dziewczyny z premedytacją? Znaczy nie mam na myśli nałogowego randkowania... ech, sama wiesz o co mi chodzi. - przez oskarżający ton blondynki zaczynał plątać się w przedstawianiu prostego przekazu swoich myśli. Nie miał pojęcia, że zdradziła Avelinie ich niemal stały sposób komunikacji mentalnej. Lubił tajemniczość... nie podejrzewał, że własna przyjaciółka postanowi wyłożyć ją na światło dzienne obcej osobie.
- Nie, nie teleportujesz mi się stąd dopóki nie rozwiążemy tej sprawy. - mówiąc to wyciągnął w stronę Aveliny palec wskazujący, podkreślając, że nie da się nabrać na tą tanią zagrywkę. Wyjdzie do łazienki i deportuje się, być może po drodze rozszczepiając się. W tej kwestii nie zamierzał ustąpić. Przeszedł zza kanapy i nerwowo pokręcił się na odcinku jednego metra, w te i we wte.
- Byłem tylko lekko... głodny. - wykrzywił się na samą myśl i świadomość, że Avelina tego słucha. Teraz był przesycony krwią a jej smak cały czas czuł na ustach, choć przemywał twarz pięć razy i umył zęby aż dwa. Kubki smakowe jednak pamiętały...
- Dlatego wyszedłem z domu, nie będę spędzać miesięcy w zamknięciu bo oszaleję. Nauczę się kontroli jeśli będę wychodzić... ale Avelinę znalazłem w zaułku. Ech, to jest pokićkane. Mieliśmy iść na pączki a wyszło jak zwykle. Pieprzony wampiryzm. Nienawidzę tego, wiesz? Nienawidzę, że to się dzieje! - już się zdenerwował na dobre. Przemieszczał się z kąta w kąt, prostował i zginał palce, zaciskał tak mocno szczękę, że blada nieukrwiona żyła uwydatniła się na jego skroni.
- Ona wie jak się nazywam. Jeśli doniesie aurorom to oni od razu skażą mnie na dekapitację. - popatrzył zielonymi ślepiami na Alice, tym razem chcąc aby Avelina wszystko słyszała. Nawet gdyby rozmawiali w pokoju obok to nie miałaby problemu z podsłuchiwaniem.
- Wiem o tym, rozmawiałem z aurorką kiedy zgłaszałem swoje morderstwo. A, zapomniałem ci powiedzieć ale aurorzy pracują aby znaleźć tego, co mnie ukatrupił. I mi powiedzieli, że jeśli napiję się z kogoś wbrew jego woli to od razu dekapitacja. - Więc nie mogę jej stąd wypuścić. Muszę wymazać jej pamięć bo jeśli ona stąd wyjdzie i będzie pamiętać to może mnie w jednej chwili skazać na unicestwienie. To nawet nie będzie śmierć tylko po prostu zamiana w proch. Wiesz jak się zabija wampira? ODCINAJĄC MU GŁOWĘ. Ona wie, że będę musiał to zrobić dlatego jest na mnie wściekła ale nie mamy żadnych innych argumentów, rozwiązań. Muszę wymazać jej pamięć, ale...
- ... może ty będziesz miała inny pomysł ale muszę to zrobić. - zarzucił obie dziewczyny masą informacji, przygniatając Alice też telepatią. Zachowywał się... zwyczajnie jeśli spojrzeć na jego przejawy nerwowości z lat szkolnych. Gadał jak najęty i doprowadzał tym Rheę do szału bo nawet jeśli zamykała przed nim umysł to nie mogła przestać słuchać.
- Przecież powiedziałem ci co się stało. Wyglądam ci na kogoś, kto rzuca się na dziewczyny z premedytacją? Znaczy nie mam na myśli nałogowego randkowania... ech, sama wiesz o co mi chodzi. - przez oskarżający ton blondynki zaczynał plątać się w przedstawianiu prostego przekazu swoich myśli. Nie miał pojęcia, że zdradziła Avelinie ich niemal stały sposób komunikacji mentalnej. Lubił tajemniczość... nie podejrzewał, że własna przyjaciółka postanowi wyłożyć ją na światło dzienne obcej osobie.
- Nie, nie teleportujesz mi się stąd dopóki nie rozwiążemy tej sprawy. - mówiąc to wyciągnął w stronę Aveliny palec wskazujący, podkreślając, że nie da się nabrać na tą tanią zagrywkę. Wyjdzie do łazienki i deportuje się, być może po drodze rozszczepiając się. W tej kwestii nie zamierzał ustąpić. Przeszedł zza kanapy i nerwowo pokręcił się na odcinku jednego metra, w te i we wte.
- Byłem tylko lekko... głodny. - wykrzywił się na samą myśl i świadomość, że Avelina tego słucha. Teraz był przesycony krwią a jej smak cały czas czuł na ustach, choć przemywał twarz pięć razy i umył zęby aż dwa. Kubki smakowe jednak pamiętały...
- Dlatego wyszedłem z domu, nie będę spędzać miesięcy w zamknięciu bo oszaleję. Nauczę się kontroli jeśli będę wychodzić... ale Avelinę znalazłem w zaułku. Ech, to jest pokićkane. Mieliśmy iść na pączki a wyszło jak zwykle. Pieprzony wampiryzm. Nienawidzę tego, wiesz? Nienawidzę, że to się dzieje! - już się zdenerwował na dobre. Przemieszczał się z kąta w kąt, prostował i zginał palce, zaciskał tak mocno szczękę, że blada nieukrwiona żyła uwydatniła się na jego skroni.
- Ona wie jak się nazywam. Jeśli doniesie aurorom to oni od razu skażą mnie na dekapitację. - popatrzył zielonymi ślepiami na Alice, tym razem chcąc aby Avelina wszystko słyszała. Nawet gdyby rozmawiali w pokoju obok to nie miałaby problemu z podsłuchiwaniem.
- Wiem o tym, rozmawiałem z aurorką kiedy zgłaszałem swoje morderstwo. A, zapomniałem ci powiedzieć ale aurorzy pracują aby znaleźć tego, co mnie ukatrupił. I mi powiedzieli, że jeśli napiję się z kogoś wbrew jego woli to od razu dekapitacja. - Więc nie mogę jej stąd wypuścić. Muszę wymazać jej pamięć bo jeśli ona stąd wyjdzie i będzie pamiętać to może mnie w jednej chwili skazać na unicestwienie. To nawet nie będzie śmierć tylko po prostu zamiana w proch. Wiesz jak się zabija wampira? ODCINAJĄC MU GŁOWĘ. Ona wie, że będę musiał to zrobić dlatego jest na mnie wściekła ale nie mamy żadnych innych argumentów, rozwiązań. Muszę wymazać jej pamięć, ale...
- ... może ty będziesz miała inny pomysł ale muszę to zrobić. - zarzucił obie dziewczyny masą informacji, przygniatając Alice też telepatią. Zachowywał się... zwyczajnie jeśli spojrzeć na jego przejawy nerwowości z lat szkolnych. Gadał jak najęty i doprowadzał tym Rheę do szału bo nawet jeśli zamykała przed nim umysł to nie mogła przestać słuchać.