• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
Początek marca 1972 r. || Henrietta & Elliott || De fumo in flammam

Początek marca 1972 r. || Henrietta & Elliott || De fumo in flammam
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Henrietta Mulciber-Slughorn
#3
14.02.2023, 22:27  ✶  

Wśród Arystokratów rzadko spotyka się inną historię aniżeli rodzicielski wybór ścieżki zawodowej i społecznej. Henrietta w tej materii zdawała się być wyjątkiem od zasady. Dopóki osiągała sukcesy i w jakiś sposób dawało to korzyści jej rodowi, dopóty była mile widziana w rodzinnych progach. Śmiało możnaby pomyśleć, że całkiem nieźle się wyłamała pod tym kątem. Miała bowiem niewiele wspólnego z charakterem Slughornów, już nie wspominając wszakże o zdolnościach. Lenore była świetna w magii obronnej, teraz kształcąc się z magii kształtowania. Nieustannie się rozwijała. Zresztą, czegóżby innego oczekiwać od kobiety, która większość swego czasu przeznaczała na pracę.

Reputacja Henrietty… Możnaby się z lekka zaśmiać. Była niezwykle chwiejna. Wypadkowa — niestety — rodzinnych wyborów. Może gdyby bardziej wzięła sobie do serca to, co się o niej myśli, byłaby bardziej przystępna i towarzyska wobec innych jednostek? Bardziej przyjazna? Być może. Mało który pracownik chciał mieć z nią bezpośrednio do czynienia — lecz nie dlatego, że była jakkolwiek niemiła, a przez to, iż wymagała od innych ogromnego zaangażowania w pracę. Praca w Biurze Kontroli nie była łatwa. Należała do jednej z trudniejszych. Biuro mogło się za to poszczycić specjalistami w swoim fachu, którzy potrafili odpowiedzieć na większy zakres pytań aniżeli o przepisy traktujące stricte o kontroli. Zawsze starała się pomagać, ale nie tolerowała bezmyślności i głupoty. Rzadko się uśmiechała. Rzadko dawała pochwały. Nie akceptowała półśrodków i półprawd. Była kobietą wymagającą — i wiedział to każdy w Ministerstwie Magii.

W przeciwieństwie do Eliiotta, głosy za plecami Henrietty były nieco inne. Plotki były przeróżne. A może przespała się z Theseusem? A może przekupiła tego i tamtego, by dostać ciepłą posadkę w Departamencie Skarbu? A może tak naprawdę do niczego się nie nadaje i to rodzice zapewnili jej pracę w tym miejscu? Nie przejmowała się nimi. Przynajmniej dopóki nie dotykały jej bezpośrednio w pracy. Bo bardzo szybko okazało się, że jest nieco mądrzejsza w kwestii skarbowych od reszty współpracowników. Dość szybko zresztą awansowała. I doprawdy, nie potrzebowała bezpośredniego wsparcia kogokolwiek. Można powiedzieć, że była jednym z tych nielicznych wyjątków, gdy to wiedza i umiejętności przewyższają nad znajomościami, choć wszak wszyscy wiedzieli, że i one miały niebagatelny wpływ na jej pozycję w pracy. Uwidoczniło się to całkiem niedawno, gdy nieomal straciła posadę Szefa Biura Kontroli.

Nie była może aż tak skrupulatna pod względem zapisków jak kolega po fachu, lecz wystarczyło jej jedno krótkie spojrzenie na dokument, by z miejsca przedstawiła jego analizę, a jeśli był to jeden z tych, na których złożyła podpis lub już wcześniej widziała w aktach, byłaby w stanie go sobie przypomnieć. Wcześniej czy później, lecz mimo wszystko — nie zapominała tak łatwo.

Odczekała aż sekretarka się przywita i ją zaanonsuje. Gdy kurtuazji stało się zadość, pochyliła głowę do przodu i postąpiła kilka kroków do przodu. — Kanclerzu. — Przywitała się; nieważne jak bliskie łączyły ich relacje, w miejscu pracy i jego okolicach zawsze zwracała się do niego oficjalnym stanowiskiem. Z jakiegoś względu to, jak wymawiała jego pozycję, w jej ustach brzmiało nieco z francuska. Co więcej, nie miała problemu z tym, że zwracał się do niej na ty. — Ależ nie ma problemu. Będę mieć po drodze okazję do przemyślenia pewnej nurtującej mnie kwestii. — Pokusiła się na coś, co możnaby nazwać nawet lekkim uśmiechem. Był on jednak blady i szybko znikł. — Bradley jest silny. Wyjdzie z tego. Wiedział zresztą na co się pisze podejmując się takiej pracy. — Cóż, Henrietta wydawała się mniej współczująca niż Elliott, o ile rzeczywiście jakkolwiek mu współczuł. Mówiła jednak szczerze i zgodnie z prawdą. W Ministerstwie Magii to właśnie stojący przed nią Malfoy znał ją najlepiej. Zdawała się być przy nim nieco bardziej… Bezpośrednia.

Podeszła bliżej kiedy podał jej teczkę i odebrała ją z rąk kolegi. Od razu ją otworzyła uważnie zapoznając się z dokumentami. Później może nie być na to czasu. Nie przejmowała się też dystansem względem Elliotta, sama bowiem zachowywała dość spory. Gdy Malfoy mówił, ona oczywiście go słuchała, jednak jednocześnie podzieliła swą uwagę na treść plików. Wreszcie podniosła na niego spojrzenie zielonych oczu. — Nie wezwałbyś mnie bez powodu, Kanclerzu. Ruszajmy zatem. Zobaczmy jak ma się stan faktyczny w stosunku do przedstawionego na piśmie. — Przytrzymała dokumenty pod pachą. Była gotowa do wyjścia. Taktownie odsunęła się do tyłu, by mógł się swobodnie odziać. Lubiła jego towarzystwo, co było zaskakujące, zważywszy, jak podchodziła do relacji wszelakich. A mimo to na razie nie odpowiedziała na jego grzecznościową propozycję.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (725), Henrietta Mulciber-Slughorn (1223)




Wiadomości w tym wątku
Początek marca 1972 r. || Henrietta & Elliott || De fumo in flammam - przez Henrietta Mulciber-Slughorn - 27.01.2023, 22:22
RE: Początek marca 1972 r. || Henrietta & Elliott || De fumo in flammam - przez Elliott Malfoy - 07.02.2023, 22:13
RE: Początek marca 1972 r. || Henrietta & Elliott || De fumo in flammam - przez Henrietta Mulciber-Slughorn - 14.02.2023, 22:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa