• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka

[1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
17.07.2025, 23:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.03.2026, 21:13 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Helloise Rowle - osiągnięcie Piszę, więc jestem

Ktoś krzyczał między drzewami.
Ten krzyk ściągnął Brennę ze ścieżki, którą pokonywała raz w ludzkiej, raz w wilczej postaci, w czymś, co można byłoby nazwać joggingiem animagicznym, gdyby taka nazwa w ogóle istniała. W jednej chwili stała, chwytając oddech po ostatnim odcinku, w kolejnej już była pośród starych dębów, z różdżką w ręku. Ale jeszcze nim zdążyła dobiec do źródła krzyku, ten zamienił się w śmiech, potem w wilcze wycie, i to już skonfundowało Brennę do tego stopnia, że zwolniła, z myślą „ale co do cholery”? I w tym momencie zdała sobie sprawę z czegoś jeszcze: te wszystkie dźwięki brzmiały jakoś dziwnie, jakby wydostawały się z gardła, które nie zostało ku temu właściwie zbudowane.
Trawa i miękki mech uginały się pod jej stopami, aż przystanęła wreszcie pod drzewem, na którym teraz niewielki, błękitny ptak, wyśpiewywał piosenkę, jaką nie tak dawno temu Brenna słyszała w Dolinie Godryka.
Nie znała się na przyrodzie na tyle, aby zrozumieć, co się dzieje. Nie rozpoznała nawet mermotka, chociaż ptaszek wyglądał znajomo i coś tłukło się jej po głowie, że one chyba zwykle były nieme. Przypatrywała się mu ze zdumieniem, gdy wydawał z siebie przedziwne dźwięki, naśladował świergot innych ptaków, i co jeszcze bardziej zdumiewające, naśladował i mowę ludzi. Drgnęła, gdy rozpoznała w pewnym momencie głos swojego ojca, a chwilę później… do licha… swój.
W świecie czarodziejów nie było wielu rzeczy, które Brenna katalogowała w szufladce z napisem „dziwne”, ale tak, to… to było dziwne. Przysłuchiwała się więc tej pieśni – nie – pieśni, trochę oszołomiona, wciąż zaciskając palce na różdżce, aż do momentu, gdy krzyknął po raz ostatni, i zabrzmiało to niemal rozdzierająco po czym opadł z gałęzi na trawę.
Brenna zaklęła i odruchowo rzuciła się w jego kierunku. Gdyby się zastanowiła, może by tego nie zrobiła: to był ewidentnie magiczny ptak, a kontakt z takimi nie zawsze kończył się dobrze, ona zaś nie znała się na przyrodzie i nijak nie mogła mu pomóc. Ale nawet mając dwadzieścia sześć lat wciąż pozostawała w głębi duszy trochę tą dziewczynką, która znosiła do domu bezdomne kotki, pieski, króliki, ptaszki i ściągała kolegów z sąsiedztwa, co zapomnieli klucza do domu.
Ten ptaszek jednak nie miał zostać uratowany.
Trąciła go ostrożnie, nie poruszył się jednak, a Brenna westchnęła i podniosła się, powtarzając sobie, że to tylko ptak.
Nie miała żadnych złych przeczuć. Było jej jedynie trochę smutno, nawet jeżeli smucenie się, że ptaka, który spadł z gałęzi, spotkał dokładnie taki sam los, jaki jest pisany w końcu każdemu, zwłaszcza ptaszkom spadającym z drzew, nie należało do najmądrzejszych rzeczy pod słońcem.
A potem wróciła na ścieżkę, by pobiec z powrotem w stronę wioski.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2689), Helloise Rowle (2083)




Wiadomości w tym wątku
[1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Brenna Longbottom - 17.07.2025, 23:05
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Helloise Rowle - 20.07.2025, 10:26
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Brenna Longbottom - 22.07.2025, 08:57
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Helloise Rowle - 23.07.2025, 13:04
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Brenna Longbottom - 23.07.2025, 13:37
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Helloise Rowle - 25.07.2025, 20:01
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Brenna Longbottom - 28.07.2025, 15:09
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Helloise Rowle - 04.08.2025, 21:45
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Brenna Longbottom - 04.08.2025, 22:08
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Helloise Rowle - 14.08.2025, 00:28
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Brenna Longbottom - 18.08.2025, 21:45
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Helloise Rowle - 28.08.2025, 21:57
RE: [1971, Dolina Godryka] Śpiew memortka - przez Brenna Longbottom - 04.09.2025, 11:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa