List dotarł 21.09.1972 roku
Najdroższa Effie!
każde wydarzenia pozostawiają w nas swoje ślady. To, co stało się w tamtej nocy, na pewno na długo będzie odbijać się w nas echem. Chociażbym chciała wierzyć w to, że stanie się inaczej, to niestety nie potrafię być, aż tak optymistyczna. Poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane, pojawił się strach i rozważania, czy lub jak szybko dojdzie do podobnej tragedii.
Przywykniesz do ciszy i chłodu. Zapewne trochę to potrwa, ale z czasem stanie się Twoją codziennością, przestaniesz tęsknić za domem, bo odnajdziesz go w innym miejscu. Najważniejsze, że tam nie sięgają ich działania, więc możecie sypiać spokojnie. Niby to takie banalne, ale jednak dopiero po takich dramatach człowiek docenia tak przyziemne rzeczy.
Ludzie pragną normalności. Póki nie znajdują się w centrum wydarzeń mogą próbować udawać, że ich to nie dotyczy, chociaż w głębi mogą przeczuwać, że to może ogarnąć również inne miejsca. Dopóki nie dzieje się to obok nich to starają się żyć normalnie, korzystać z tego, że jeszcze mogą to robić. Nie dziwi mnie to jakoś specjalnie. Spójrz na Londyn, problem eskalował od wielu lat, był ignorowany dopóki wszystko nie wybuchło. Nagle okazało się, że zagrożenie jest realne i może dotknąć każdego.
Każdy koniec niesie za sobą początek, tak działa świat. Na pewno za jakiś czas uda nam się ustalić, co się rozpoczęło, zazwyczaj do takich wniosków dochodzi się po fakcie, mam nadzieję, że będzie to coś dobrego. Mam już dość tej szarości i marazmu, niby zbliża się jesień, a chciałabym w końcu poczuć wiosnę, tą prawdziwą, pełną nadziei, wiesz?
Nawet nie brałam pod uwagę innej możliwości. Pewnych rzeczy nie warto zmieniać, szczególnie jeśli się sprawdzają. Pamiętasz o tym, że od samego początku jestem Twoją największą fanką. Nie wybaczyłabym Ci, gdybyś pozwoliła komuś innemu przeczytać Twoje dzieło przede mną. Cieszę się, że mamy co do tego jasność.
Akurat taka niespodzianka na pewno by mi się spodobała, wiesz, że dla Ciebie moje drzwi są zawsze otwarte, więc jeśli tylko odczujesz potrzebę, aby pojawić się w Londynie chociaż na chwilę, to zjaw się u mnie. Będę na Ciebie czekać. To nie tak, że namawiam Cię do powrotu, sama wiesz, że lepiej dla Was jeśli zostaniecie w Danii, chociaż to nie zmienia faktu, że brakuje mi naszych wspólnych wieczorów, tutaj na miejscu. Muszę jednak jakoś sobie z tym poradzić, wierzę, że nadejdzie moment kiedy nadrobimy ten czas.
Uważajcie na siebie.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control