Oczywiście, że byli u niego. Nikt inny nie mógł się poszczycić tak pięknym przybytkiem. Nie było drugiego takiego lokalu na całym Nokturnie, a co dopiero Podziemnych Ścieżkach. Kto inny mógłby wpaść na taki genialny pomysł, aby do karczmy o wystroju morskim, zatrudnić Czecha mówiącego "ahoj", który nie miał dostępu do większych zbiorników wodnych we własnej ojczyźnie? Nikt inny, tylko Stanley Andrew Borgin był w stanie połączyć takie kropki w całość, stworzyć szlaczek, który nie wyjeżdżał po za linię i voila, w ten oto sposób, Frantisek był wiernym pracownikiem byłego brygadzisty.
- Niuansów w moim życiu to było tyle, że jednak mógłby być z tego niezły bestseller. Zapewniam Cię - uśmiechnął się zawadiacko w kierunku Lestrange'a - A zresztą, kto ma wiedzieć, ten wie i tak to lepiej zostawmy - skwitował, stawiając ewidentną kropkę na końcu zdania. Borgin i jego tajemnice to był dział zakazany. Taki, którego nie chciał udostępniać Rodolphusowi. Prawdę mówiąc to nie chciał go udostępniać nikomu i pomagała mu w tym oklumencja. To były jego wspomnienia, jego grzechy i jego wyrzuty - tylko tyle i aż tyle.
- Przynajmniej miała by piękna pamiątkę po mnie - rzucił, obserwując karty, które Lestrange odłożył na bok. Drugim okiem obserwował zaś małe stworzonko, które zmierzało w jego kierunku - Widzisz. Przechodziłem akurat przez Nokturn i natrafiłem na wspaniałą poduszkę, która przedstawiała niejako portret wspaniałego ojca, jeszcze lepszego męża, oddanego brata i dobrego wujka - zaciągnął się papierosem, kiwając przy tym głową - A obok leżała taka z wyglądem Roberta, więc wziąłem jedną dla Lorien i jej posłałem. Niestety nie dostałem od niej odpowiedzi na ten jakże piękny prezent. Szkoda - westchnął, odkładając filtr do popielniczki.
Borgin chrząknął, chcąc zwrócić uwagę "tego, czegoś", że nie wypada tak patrzeć w karty. Nie miało to jednak szans na powodzenie, patrząc na to, kto był właścicielem tego ustrojstwa.
- Gryzie to? - zapytał - Odłóż otwarcie na bok. Później mam zamiar je sprawdzić - wytłumaczył, a następnie położył galeona, aby móc przystąpić do dalszej rozgrywki - Wchodzę - zakomunikował. Jak mam ułożyć z tego jakąś figurę? Mam jakieś kieliszki, kółko, dziwną pałkę, więcej pałek i wieżyczkę. Nosz kurwa jego mać denerwował się, widząc swoje karty, który odpowiednio mówił - Piątka Kielichów, Koło Fortuny, Trójka Buław, As Buław i Wieża. Te pałki to chyba będą się liczyć jako para, a może jako dwie pary, bo w sumie to 4? Stanley pokręcił przecząco głową Nie wiem. Będę blefować
- Wymieniasz jakieś karty? - zapytał, oddając pierwszego Rodolphusowi.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972