22.07.2025, 16:46 ✶
Bałagan...
Lucy nie odpowiedziała ani słowem na przeprosiny Henry'ego, uważając że ani ta rozmowa nie popchnie ich dalej w śledztwie, ani nie przyniesie żadnych korzyści. Bo co miała powiedzieć? Oh, proszę się nie martwić u mnie w gabiencie jest podobnie? Nie ma za co przepraszać? Zarówno on, jak i ona wiedzieliby, że byłoby to jedynie grzecznościowe kłamstwo i tyle. Naprawdę, tak jak nie miała nic przeciwko sztucznej uprzejmości dla nawiązania jakiegoś kontaktu, tak to naprawde wydawało jej się mało produktywne.
Pewnie prędzej, czy później ten bajzel jakoś się na nim odbije, ale jest młody i chyba niegłupi, więc może się jeszcze nauczy – pomyślała i chociaż sama nie byla maniaczką czystości, to jednak preferowała utrzymywać swoją przestrzeń pracy w jakimś względnym porządku.
– Tak, dokładnie – przytaknęła Odysseusowi, wyciągając z kieszeni ciemnego płaszcza elegancki notesik, oprawiony w zieloną skórę i szybko coś w nim zapisała, a następnie schowała go ponownie na swoje miejsce. Kilka zapisanych tam już wcześniej nazwisk czekało, aż jedno z nich zostanie wytypowane. Wiedziała jak wyglądają ich podejrzane, żadna z nich nie miała po co być na tej konferencji i jeśli któraś z nich została przyłapana na zdjęciach... To sprawa była już niemalże rozwiązana. – Może zadam od razu też jedno pytanie, które możliwe, że oszczędzi nam odrobinę czasu. Czy widział pan przypadkiem na konferencji kobietę, która szczególnie unikała aparatu? Próbowała stać jak najdalej od pana i prasy, czy też nawet poprosiła pana wprost o to, aby nie uwieczniał jej pan na kliszy?
Lucy nie odpowiedziała ani słowem na przeprosiny Henry'ego, uważając że ani ta rozmowa nie popchnie ich dalej w śledztwie, ani nie przyniesie żadnych korzyści. Bo co miała powiedzieć? Oh, proszę się nie martwić u mnie w gabiencie jest podobnie? Nie ma za co przepraszać? Zarówno on, jak i ona wiedzieliby, że byłoby to jedynie grzecznościowe kłamstwo i tyle. Naprawdę, tak jak nie miała nic przeciwko sztucznej uprzejmości dla nawiązania jakiegoś kontaktu, tak to naprawde wydawało jej się mało produktywne.
Pewnie prędzej, czy później ten bajzel jakoś się na nim odbije, ale jest młody i chyba niegłupi, więc może się jeszcze nauczy – pomyślała i chociaż sama nie byla maniaczką czystości, to jednak preferowała utrzymywać swoją przestrzeń pracy w jakimś względnym porządku.
– Tak, dokładnie – przytaknęła Odysseusowi, wyciągając z kieszeni ciemnego płaszcza elegancki notesik, oprawiony w zieloną skórę i szybko coś w nim zapisała, a następnie schowała go ponownie na swoje miejsce. Kilka zapisanych tam już wcześniej nazwisk czekało, aż jedno z nich zostanie wytypowane. Wiedziała jak wyglądają ich podejrzane, żadna z nich nie miała po co być na tej konferencji i jeśli któraś z nich została przyłapana na zdjęciach... To sprawa była już niemalże rozwiązana. – Może zadam od razu też jedno pytanie, które możliwe, że oszczędzi nam odrobinę czasu. Czy widział pan przypadkiem na konferencji kobietę, która szczególnie unikała aparatu? Próbowała stać jak najdalej od pana i prasy, czy też nawet poprosiła pana wprost o to, aby nie uwieczniał jej pan na kliszy?