23.07.2025, 02:51 ✶
Czym jest słońce, za którym pan tęskni?
Jonathan, który nie zerknął na zapisany na karteczce wiersz, absolutnie nie miał pojęcia o co Anthony właśnie się pytał Lazarusa, ale absolutnie nie planował dać tego po sobie poznać, skupiając spojrzenie oczu na potencjalnym, nowym nabytku.
Lovegood nie odpowiedział wcześniej na jego uwagę, ale wydawał się po prostu nieszczególnie zainteresowany swobodnymi rozmowami o wszystkim i niczym.
To i tak nie miało znaczenia, kiedy czarodziej nagle zrobił się nieco bledszy, a jego głos zadrżał. Jonathan udał, że tego nie widział, a zamiast tego wciąż oczekiwał na odpowiedź z uprzejmym uśmiechem na twarzy. Jedyne co to skinął głową, gdy ten dał znać, że potrzebuję chwili, żałując że nie stała tu teraz karafka z wodą, którą mógłby mu przysunąć.
Później, kiedy Lazarus już wyjdzie, będzie musiał porozmawiać z Anthonym na jego temat, tak aby i dla niego przestał on być jedynie zilustrowanym bladą twarzą nazwiskiem na liście płac.
Sam Jonathan miał nieco inne poglądy na temat roli czarodziejów mugolskiego pochodzenia w ich społeczeństwie. Czy rzeczywiście ci, od małego przystosowani do świata magii, mieli pewne przewagi? Oczywiście. I to dużo. Ale jednak czarodziej z mugolskiej rodziny wkraczał do tego świata w wieku jedenastu lat i od tego momentu spędzał jedynie kilka tygodni w roku otoczony mugolami, chyba że w dorosłości zdecydował się odciąć od ich społeczeństwa. Czy te pewne różnice były aż tak wielkie, skoro młody czarodziej, jeszcze dziecko, był wciągany przez rówieśników w magiczną kulturę, czy tylko były one wyolbrzymiane przez jakieś skrajne przypadki?
I dlatego najchętniej wprowadziłby więcej edukacji kulturowej w Hogwarcie. Gdyby to od niego zależało wszystkie dzieciaki, chodziłyby na czarodziejskie klasyki do teatru i dostawały do czytania czarodziejskie powieści. A gdyby w ogóle wprowadzić zajęcia, nawet nie takie trwajace cały rok szkolny, a na przykład dwa, czy trzy miesiące, które skupiłyby się na omawianiu czarodziejskiej sztuki z naciskiem na to, że wiele motywów powtarza się również w literaturze mugolskiej? Albo taki Szekspir. Wszyscy znali Szekspira! Przecież to byłby doskonały punkt zaczepienia. A gdyby zrobić z tego wakacyjne półkolonie? Niestety Ministerstwo Magii myślało obecnie poważniej o grze w gargulki niż sztuce, co...
Jonathan miał na ten temat na tyle mocne zdanie, że emocje z nim związane na pewno odbijały się w jego aurze za każdym razem, gdy o tym pomyślał.
Ale trzeba było przyznać – było w tym coś absolutnie zabawnego, że Lovegood teraz próbował sprawdzić jego poglądy na czystość krwi, kiedy to on próbował sprawdzić jego. No cóż... Na pewien sposób dowidział się mniej więcej tego czego chciał.
– Myślę, że jeśli takie są pańskie potrzeby, to podjął pan słuszną decyzję, aby skierować swojego kroki do tego biura panie Lovegood – odpowiedział z uśmiechem. Hm... Czyli plotki o tym jak pomógł uciec Charlotte z mugolakiem, już mocno ucichły. Niedobrze.
Chciał zapytać o coś jeszcze, ale Anthony w tym momencie właśnie oznajmił, że czarodziej został przez nich przyjęty. Oh... To... Czyżby aż tak dużo przegapił tej rozmowy? Oczywiście ponownie nie dał po sobie poznać, że jest zaskoczony decyzją szefa.
– Coś czuję, że panu się tutaj spodoba. Oczywiście jutro oprowadzimy pana po biurze i porozmawiamy jeszcze o paru sprawach, ale dzisiaj proszę się cieszyć z sukcesów. Jeśli dobrze widziałem to przy wejściu do biura, stoi talerzyk z czekoladkami. Niech się pan częstuje.
Na koniec jeszcze ponownie wyciagnął do mężczyzny rękę, tym razem aby mu pogratulować.
Jonathan, który nie zerknął na zapisany na karteczce wiersz, absolutnie nie miał pojęcia o co Anthony właśnie się pytał Lazarusa, ale absolutnie nie planował dać tego po sobie poznać, skupiając spojrzenie oczu na potencjalnym, nowym nabytku.
Lovegood nie odpowiedział wcześniej na jego uwagę, ale wydawał się po prostu nieszczególnie zainteresowany swobodnymi rozmowami o wszystkim i niczym.
To i tak nie miało znaczenia, kiedy czarodziej nagle zrobił się nieco bledszy, a jego głos zadrżał. Jonathan udał, że tego nie widział, a zamiast tego wciąż oczekiwał na odpowiedź z uprzejmym uśmiechem na twarzy. Jedyne co to skinął głową, gdy ten dał znać, że potrzebuję chwili, żałując że nie stała tu teraz karafka z wodą, którą mógłby mu przysunąć.
Później, kiedy Lazarus już wyjdzie, będzie musiał porozmawiać z Anthonym na jego temat, tak aby i dla niego przestał on być jedynie zilustrowanym bladą twarzą nazwiskiem na liście płac.
Sam Jonathan miał nieco inne poglądy na temat roli czarodziejów mugolskiego pochodzenia w ich społeczeństwie. Czy rzeczywiście ci, od małego przystosowani do świata magii, mieli pewne przewagi? Oczywiście. I to dużo. Ale jednak czarodziej z mugolskiej rodziny wkraczał do tego świata w wieku jedenastu lat i od tego momentu spędzał jedynie kilka tygodni w roku otoczony mugolami, chyba że w dorosłości zdecydował się odciąć od ich społeczeństwa. Czy te pewne różnice były aż tak wielkie, skoro młody czarodziej, jeszcze dziecko, był wciągany przez rówieśników w magiczną kulturę, czy tylko były one wyolbrzymiane przez jakieś skrajne przypadki?
I dlatego najchętniej wprowadziłby więcej edukacji kulturowej w Hogwarcie. Gdyby to od niego zależało wszystkie dzieciaki, chodziłyby na czarodziejskie klasyki do teatru i dostawały do czytania czarodziejskie powieści. A gdyby w ogóle wprowadzić zajęcia, nawet nie takie trwajace cały rok szkolny, a na przykład dwa, czy trzy miesiące, które skupiłyby się na omawianiu czarodziejskiej sztuki z naciskiem na to, że wiele motywów powtarza się również w literaturze mugolskiej? Albo taki Szekspir. Wszyscy znali Szekspira! Przecież to byłby doskonały punkt zaczepienia. A gdyby zrobić z tego wakacyjne półkolonie? Niestety Ministerstwo Magii myślało obecnie poważniej o grze w gargulki niż sztuce, co...
Jonathan miał na ten temat na tyle mocne zdanie, że emocje z nim związane na pewno odbijały się w jego aurze za każdym razem, gdy o tym pomyślał.
Ale trzeba było przyznać – było w tym coś absolutnie zabawnego, że Lovegood teraz próbował sprawdzić jego poglądy na czystość krwi, kiedy to on próbował sprawdzić jego. No cóż... Na pewien sposób dowidział się mniej więcej tego czego chciał.
– Myślę, że jeśli takie są pańskie potrzeby, to podjął pan słuszną decyzję, aby skierować swojego kroki do tego biura panie Lovegood – odpowiedział z uśmiechem. Hm... Czyli plotki o tym jak pomógł uciec Charlotte z mugolakiem, już mocno ucichły. Niedobrze.
Chciał zapytać o coś jeszcze, ale Anthony w tym momencie właśnie oznajmił, że czarodziej został przez nich przyjęty. Oh... To... Czyżby aż tak dużo przegapił tej rozmowy? Oczywiście ponownie nie dał po sobie poznać, że jest zaskoczony decyzją szefa.
– Coś czuję, że panu się tutaj spodoba. Oczywiście jutro oprowadzimy pana po biurze i porozmawiamy jeszcze o paru sprawach, ale dzisiaj proszę się cieszyć z sukcesów. Jeśli dobrze widziałem to przy wejściu do biura, stoi talerzyk z czekoladkami. Niech się pan częstuje.
Na koniec jeszcze ponownie wyciagnął do mężczyzny rękę, tym razem aby mu pogratulować.