23.07.2025, 13:37 ✶
– Chcę? – zdziwiła się odrobinę Brenna, chociaż bez większego oporu postąpiła krok w stronę Helloise. Nie wietrzyła jeszcze wszędzie podstępów, był biały dzień, zielarka zdawała się być sama i Brenna wzięła jej słowa ot za przejaw dziwnych zachowań czarownicy z Kniei. A z ludźmi dziwnie się zachowującymi miała w pracy do czynienia bardzo często. Nawet więc kolejne słowa, choć jeszcze dziwniejsze niż deklaracja, że Brenna chce wyjść, nie zdumiały jej aż tak bardzo. Odruchowo zrobiła w głowie przegląd ostatnich spraw, jakie prowadziła, ale były pośród nich tylko dwie związane ze zgonami, i w jednym przypadku było to smutne, lecz banalne morderstwo dokonane na żonie przez męża, w drugim wszystko wskazywało na to, że doszło jednak do nieszczęśliwego wypadku. I żadne z ofiar nie znała.
– Z jakimi zmarłymi nie dokończyłam spraw? Bo muszę przyznać, że w ostatnich tygodniach nikt mnie nie nawiedzał, nikt mi bliski nie umarł w ciągu tego roku, a ostatnio z duchem rozmawiałam dobre dwa czy trzy miesiące temu, na cmentarzu w Hogsmeade i chyba nie planował za mną tutaj dryfować – stwierdziła, wychodząc za bramę, bo skoro „chciała wyjść”, dobrze, mogła to zrobić, żaden problem.
Słyszała o Helloise różne rzeczy: że opowiada dziwności, że mieszka w domu na kurzej stópce, że porywa okoliczne dzieci (Brenna sprawdziła to jeszcze jako nastolatka i wyszło jej, że żadne dziecko z okolicy nie zostało porwano, a kilka pojedynczych zaginięć nie wiodło do Helloise i w większości przypadków ciała albo dzieci się znajdowały), że truje sąsiadom kury i że rozmawia z drzewami. Nie miała pojęcia, co – poza porwaniami dzieci – jest tutaj prawdą, a co fałszem. Nie mogła wykluczyć ani tego, że kobieta jest szalona, ani że naprawdę umie wywoływać duchy lub posiada Trzecie Oko, i coś w jej słowach tkwi. A w tych sytuacjach w naturze Brenny leżała po prostu weryfikacja faktów.
– Z jakimi zmarłymi nie dokończyłam spraw? Bo muszę przyznać, że w ostatnich tygodniach nikt mnie nie nawiedzał, nikt mi bliski nie umarł w ciągu tego roku, a ostatnio z duchem rozmawiałam dobre dwa czy trzy miesiące temu, na cmentarzu w Hogsmeade i chyba nie planował za mną tutaj dryfować – stwierdziła, wychodząc za bramę, bo skoro „chciała wyjść”, dobrze, mogła to zrobić, żaden problem.
Słyszała o Helloise różne rzeczy: że opowiada dziwności, że mieszka w domu na kurzej stópce, że porywa okoliczne dzieci (Brenna sprawdziła to jeszcze jako nastolatka i wyszło jej, że żadne dziecko z okolicy nie zostało porwano, a kilka pojedynczych zaginięć nie wiodło do Helloise i w większości przypadków ciała albo dzieci się znajdowały), że truje sąsiadom kury i że rozmawia z drzewami. Nie miała pojęcia, co – poza porwaniami dzieci – jest tutaj prawdą, a co fałszem. Nie mogła wykluczyć ani tego, że kobieta jest szalona, ani że naprawdę umie wywoływać duchy lub posiada Trzecie Oko, i coś w jej słowach tkwi. A w tych sytuacjach w naturze Brenny leżała po prostu weryfikacja faktów.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.