A jednak byli ludzie z tego Rodolphusa. Pytanie czy zrobił to z własnej woli, czy może miał za tym daleko idący żart? Bo co? Borgin był gorszy, że został sierotą? Jeżeli tak, cóż, należało przejść do rękoczynów.
Widząc reakcje Lestrange'a, wiedział, że to był dobry zakup. Borgin miał tylko nadzieję, że Lorien zareagowała w podobny sposób, co jego dzisiejszy rozmówca.
- Ano tak. Jest taki antykwariat. Nazywa się "Magiczna Flet". Czemu tak? Nie mam zielonego pojęcia. Czy ja bym nazwał go lepiej? - spojrzał pytająco na twarz młodzieńca - Tak. Bez dwóch zdań - podrapał się po podbródku, słysząc słowa o artefakcie - Może. Tylko Lorien to mogłaby sobie sukienki zrobić z tych golfów Roberta. W sensie jak porównasz ich wzrost... No wiesz o co mi chodzi - westchnął, raz rzucając okiem na karty, raz na stworka-potworka, a raz na Rodolphusa.
Stanley nie potrafił zinterpretować znaku, który przekazał mu dementorek. Pomagał mu? A może mu szkodził? Może próbował go wjebać na przysłowiową minę? Lestrange nie nauczył swojego dementorka, że sześćdziesiony lądowały w Mungu z połamanymi rękoma?
- Mhm - zamrugał kilkukrotnie na te słowa. Borgin myślał, że tylko Brenna potrafiła być taka wkurzająca, a tu proszę - stworzonko również takie było. Co jeżeli była to Longbottom ale w swojej prawdziwej formie? Poziom irytacji podobny do niej, więc coś musiało być na rzeczy.
- Ja wymieniam trzy - zakomunikował, odkładając wszystkie karty po za swoimi pałkami - Zobaczmy co teraz z tego będzie - dodał, pobierając swoje nowe karty.
O kurwa, Alexander Mulciber stwierdził w myślach, spoglądając na kartę Głupca. No proszę. Jest i Lorien dodał, spoglądając na kartę Sprawiedliwości. No i więcej pałek. Super Skwitował widząc jak ponownie wyciąga trzy pałki.
- Sprawdzam - rzucił szybko, a następnie dołożył monetę, którą wyciągnął z bocznej kieszeni.
Borgin podrapał się po głowie, ciężko westchnął i zaczął wykładać karty.
- No to tak... Mam siedem pałek albo trzy pary pałek i jedną gratis. To chyba całkiem wysoka karta, chociaż nie wiem jak to interpretować - zastukał odpowiednio w karty, które łącznie dawały sumę siedmiu buław - Ale! Mam jeszcze coś. Dorzucam Alexandra Mulcibera - puknął w kartę Głupca - I Lorien Mulciber - pokiwał głową, odkrywając ostatnią kartę - "Sprawiedliwość".
Stanley przyglądał się kartom, Lestrangeowi, dementorkowi i swoim papierosom przez kilka długich chwil.
- To nie ma kurwa sensu - pokręcił przecząco głową, sięgając po papieroska - Może spróbujmy po prostu powróżyć z tego? Gdzieś na pewno mam książkę, która będzie nam tłumaczyć o chuj tu chodzi. Pewnie Alex zostawił, a może była to Rosie - odpalił nikotynowego przyjaciela - To jak będzie?
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972