27.07.2025, 08:07 ✶
Dzień przywitał ją aktywniej niż zazwyczaj, niemniej jednak mimo zawirowań w teatrze pojawiła się punktualnie.
Ubrana w dres w kolorze przygaszonego błękitu, zdecydowanie zbyt dużą i luźną bluzę, która odsłaniała jedno z ramion dziewczyny - prezentując się skrajnie do tego jak zwykle prezentowała się publicznie. Włosy rozpuszczone uskakiwały z każdym krokiem, gdy zmierzała w kierunku sali. Mało zwracała uwagę na otoczenie, ale nie było to nic nowego czy zaskakujacego. Matylda zazwyczaj była nieco oderwana od rzeczywistości, odpływając myślami, gdy nadarzy się takowa możliwość. Prawdopodobnie dlatego początkowo nawet nie zawiesiła wzroku na Dolohov, a nawet jej nie zauważyła, mimo iż ta pochłonięta była dyskusją (swoją drogą mało owocną) z jednym z pracowników - dopiero gdy dziewczyna się odezwała, Mathilda przystanęła, kierując na nią jasne spojrzenie.
-Hm? - mruknęła, lustrując spojrzeniem lica nieznajomej, tym samym układając w głowie jej pytanie.
Na jej usta wpłynął leniwy, nieco senny uśmiech. Przechyliła głowę w bok, a orzechowe włosy przesypały się na jedno z ramion
-Nowa? - zapytała, chwytając bezceremonialnie jeden z kosmyków włosów Dolohov. Jednak nie czekała na jej odpowiedź - Chodź, sala powinna być wolna, zdążymy się rozgrzać nim zrobi się głośniej - puściła jej włosy, obróciła się na pięcie, ruszając jednym z korytarzy - zaraz zrobi tu się bardzo gwarnie, nie przestrasz się - dodała. Bycie zamkniętym w jednym budynku z aktorami, śpiewakami i tancerzami przypominało jedną wielką brazylijską telenowele. Jednak nikt nie mógł być zdziwionym, artyści w dużej mierze byli narcystycznymi egotopami, jak kilku takich się zamknie w jednym pomieszczeniu to pozostaje tylko modlitwa, że sobie oczu nie wydrapią.
Quirrell błędnie założyła, że dziewczyna jest nowa i prawdopodobnie czeka ją przesłuchanie, a może i już dziś miała mieć swój pierwszy dzień.
-Ludzie tutaj są nieco... - zamyśliła się na moment, jakoby smakowała słowa które dobrała - specyficzni...- otworzyła drzwi sali, po czym gestem dłoni zaprosiła Dolohov do środka.
Ubrana w dres w kolorze przygaszonego błękitu, zdecydowanie zbyt dużą i luźną bluzę, która odsłaniała jedno z ramion dziewczyny - prezentując się skrajnie do tego jak zwykle prezentowała się publicznie. Włosy rozpuszczone uskakiwały z każdym krokiem, gdy zmierzała w kierunku sali. Mało zwracała uwagę na otoczenie, ale nie było to nic nowego czy zaskakujacego. Matylda zazwyczaj była nieco oderwana od rzeczywistości, odpływając myślami, gdy nadarzy się takowa możliwość. Prawdopodobnie dlatego początkowo nawet nie zawiesiła wzroku na Dolohov, a nawet jej nie zauważyła, mimo iż ta pochłonięta była dyskusją (swoją drogą mało owocną) z jednym z pracowników - dopiero gdy dziewczyna się odezwała, Mathilda przystanęła, kierując na nią jasne spojrzenie.
-Hm? - mruknęła, lustrując spojrzeniem lica nieznajomej, tym samym układając w głowie jej pytanie.
Na jej usta wpłynął leniwy, nieco senny uśmiech. Przechyliła głowę w bok, a orzechowe włosy przesypały się na jedno z ramion
-Nowa? - zapytała, chwytając bezceremonialnie jeden z kosmyków włosów Dolohov. Jednak nie czekała na jej odpowiedź - Chodź, sala powinna być wolna, zdążymy się rozgrzać nim zrobi się głośniej - puściła jej włosy, obróciła się na pięcie, ruszając jednym z korytarzy - zaraz zrobi tu się bardzo gwarnie, nie przestrasz się - dodała. Bycie zamkniętym w jednym budynku z aktorami, śpiewakami i tancerzami przypominało jedną wielką brazylijską telenowele. Jednak nikt nie mógł być zdziwionym, artyści w dużej mierze byli narcystycznymi egotopami, jak kilku takich się zamknie w jednym pomieszczeniu to pozostaje tylko modlitwa, że sobie oczu nie wydrapią.
Quirrell błędnie założyła, że dziewczyna jest nowa i prawdopodobnie czeka ją przesłuchanie, a może i już dziś miała mieć swój pierwszy dzień.
-Ludzie tutaj są nieco... - zamyśliła się na moment, jakoby smakowała słowa które dobrała - specyficzni...- otworzyła drzwi sali, po czym gestem dłoni zaprosiła Dolohov do środka.