28.07.2025, 18:53 ✶
A mógł jej powiedzieć, żeby spierdalała. Zamiast tego postanowił być człowiekiem grzecznym, może nawet dobrze wychowanym i niechcący dał jej chyba tym samym pole do dalszych popisów. Atreus uśmiechnął się, kiedy się przedstawiła, ale nie było w tym uśmiechu niczego miłego. Najbliższym, co można było uznać za pozytywną emocję, było chyba zwątpienie, wysuwające się tutaj na przód; wątpił w swoje wybory i w poczytalność właśnie poznanej pani. Nie pomyślał o tym wcześniej, ale może była jakąś nawiedzoną pisarzyną, która tylko czyhała na odpowiednie słowa, które mogły stanowić kolejny poczytny nagłówek. Na to jakby trochę wyprostował, tylko po to by zaraz spojrzeć na stojące przed nim piwo, które przypomniało mu że wcale nie powinien szukać sobie tutaj możliwości chwały i sławy, bo Dziurawy Kocioł, nawet jeśli nie taki zły jako knajpa, nie wydawał się miejscem gdzie takie rzeczy zwyczajnie się działy.
Pani Nicolette zaczęła używać trochę trudniejszych słów, na co jej rozmówca - od dłuzszej chwili milczący jak grób - uniósł z powątpiewaniem jedną brew. To nie tak, ze miał z angielskiego najgorszą możliwą ocenę, ale takie górnolotne słownictwo to widział co najwyżej jako hasło w krzyżówkach, które rozwiązywał Stanley. Nikt normalny nie używał ich na co dzień, w zwykłej rozmowie, nie mówiac już o tym jak przypadkowa ta konwersacja była.
- W kontekście funkcjonowania społeczeństwa, każdy się od siebie różni - skrzywił się. Każdy kochał inaczej i postrzegał świat w zupełnie inny sposób. Wyznawał inne wartości, inne wydarzenia go ukształtowały i może gdyby Atreus był nieco bardziej oczytany w fachowej literaturze, posprzeczałby się nie o to które mogło mieć rację, a dla samego faktu by stanąć w opozycji do niej. Niestety, w szkole zamiast posiadać ambitnego nauczyciela nauk społecznych, z uporem maniaka walił pałką w tłuczek albo twarze zbyt odważnych i bezczelnych uczniów. Kłapiąca twarzą blondynka wpisywałaby się w kanon klasyfikujący jako ofiarę, no może gdyby nie była kobietą. Dziewczyn się przecież nie biło.
Jak na zawołanie też, Bulstrode zmierzył ją chłodnym spojrzeniem. Chciała być oceniania - proszę bardzo, nie trzeba było go prosić dwa razy.
- Jesteś bezczelna, ale nie w ten odpowiedni sposób, by przykleić ci łatkę kogoś dobrze urodzonego - uśmiechnął się do niej. Tu nie chodziło o prawdę, a złe podsumowanie. - Wiesz, tego poczucia gdzieś w środku, że nawet jeśli jesteś niezbyt dobrym człowiekiem, to i tak jesteś lepsza od reszty tutaj zebranych. Te górnolotne słowa? Oh, chcesz wywołać burze i poruszyć serca, z werwą kogoś kto chce równości bo odbija się od szklanego sufitu. Dałbym ci najwyżej kogoś półkrwi, bo mugolak gadałby więcej o własnej dyskryminacji - zmrużył oczy podejrzliwie, ale przede wszystkim w ten nieprzyjemny sposób kogoś, kto robił to dla sportu. - Trafiłem? - uśmiechnął się miło, łapiąc za swoja szklankę i biorąc parę łyków, ale wciąż wlepiając w nią błękitne oczy, teraz jednak próbując się skoncentrować i dostrzec to, co działo się dookoła niej.
// rzucam na aurowidzenie
Pani Nicolette zaczęła używać trochę trudniejszych słów, na co jej rozmówca - od dłuzszej chwili milczący jak grób - uniósł z powątpiewaniem jedną brew. To nie tak, ze miał z angielskiego najgorszą możliwą ocenę, ale takie górnolotne słownictwo to widział co najwyżej jako hasło w krzyżówkach, które rozwiązywał Stanley. Nikt normalny nie używał ich na co dzień, w zwykłej rozmowie, nie mówiac już o tym jak przypadkowa ta konwersacja była.
- W kontekście funkcjonowania społeczeństwa, każdy się od siebie różni - skrzywił się. Każdy kochał inaczej i postrzegał świat w zupełnie inny sposób. Wyznawał inne wartości, inne wydarzenia go ukształtowały i może gdyby Atreus był nieco bardziej oczytany w fachowej literaturze, posprzeczałby się nie o to które mogło mieć rację, a dla samego faktu by stanąć w opozycji do niej. Niestety, w szkole zamiast posiadać ambitnego nauczyciela nauk społecznych, z uporem maniaka walił pałką w tłuczek albo twarze zbyt odważnych i bezczelnych uczniów. Kłapiąca twarzą blondynka wpisywałaby się w kanon klasyfikujący jako ofiarę, no może gdyby nie była kobietą. Dziewczyn się przecież nie biło.
Jak na zawołanie też, Bulstrode zmierzył ją chłodnym spojrzeniem. Chciała być oceniania - proszę bardzo, nie trzeba było go prosić dwa razy.
- Jesteś bezczelna, ale nie w ten odpowiedni sposób, by przykleić ci łatkę kogoś dobrze urodzonego - uśmiechnął się do niej. Tu nie chodziło o prawdę, a złe podsumowanie. - Wiesz, tego poczucia gdzieś w środku, że nawet jeśli jesteś niezbyt dobrym człowiekiem, to i tak jesteś lepsza od reszty tutaj zebranych. Te górnolotne słowa? Oh, chcesz wywołać burze i poruszyć serca, z werwą kogoś kto chce równości bo odbija się od szklanego sufitu. Dałbym ci najwyżej kogoś półkrwi, bo mugolak gadałby więcej o własnej dyskryminacji - zmrużył oczy podejrzliwie, ale przede wszystkim w ten nieprzyjemny sposób kogoś, kto robił to dla sportu. - Trafiłem? - uśmiechnął się miło, łapiąc za swoja szklankę i biorąc parę łyków, ale wciąż wlepiając w nią błękitne oczy, teraz jednak próbując się skoncentrować i dostrzec to, co działo się dookoła niej.
// rzucam na aurowidzenie
Rzut PO 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana