29.07.2025, 03:39 ✶
- Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa - mruknął w odpowiedzi, uśmiechając się przy tym cwaniacko. Może i sama idea kogoś, kto grał na gitarze i nagle wywracał wszystko do góry nogami, zamykając cię w jakimś dziwacznym śnie, niekoniecznie przypadała mu do gustu sama w sobie, ale tamten sen na plaży sam w sobie wcale nie był taki zły. Ogólnie tamten dzień zaliczał do całkiem udanych.
- Hm, a nie? - zastanowił się wyraźnie, marszcząc przy tym brwi. Szybko jednak potrząsnął głową. - A przypadkiem nie...? A, nie. Wiesz, ja mam wrażenie że to już jakaś zbiorowa pamięć. Przez moment mi się wydawało, że na statku, ale w sumie to tylko za tobą skakaliśmy - pomyliło mu się, zdarza się, a może zwyczajnie tak bardzo chciał z nią gdzieś wpaść, że zakrawało to na myślenie życzeniowe. - Wiesz, ja wcale nie jestem pewien czy to takie szczęście cię potem z tych pułapek wyciągać. I mówię teraz o jakichś bogu ducha winnych, normalnych ludziach, którzy dla sportu nie wlepiają mandatów za złe parkowanie miotły - już widział oczami duszy takiego Basiliusa, niezmiernie szczęśliwego że Brenna gdzieś się wpakowała. Albo Lupina - chciałby wyliczać dalej, ale niestety chyba nie znał tych bardziej normalniejszych znajomych Brenny, albo przynajmniej mu teraz nie przychodzili do głowy.
- Tak, ale nie kiedy była tam anomalia. O niej tylko czytałem - wzruszył ramionami. Trochę się tam działo swego czasu, ale na całe szczęście - lub nieszczęście - jego cała ta zabawa ominęła. Ale potem sobie odbił, wydłubując z Patrickiem tę przeklętą czaszkę. - Może znika, kiedy ktoś chce go ściągnąć? - zapytał, spoglądając ku górze. - A może nawet jak go zetniesz, to następnego dnia wraca na swoje miejsce? Pewnie czegokolwiek nie zrobił, coś trzyma go w tym miejscu. Albo lokalni mają niesamowite poczucie humoru? Może jakby mu zabrać na przykład paliczek od stopy, to dałoby się zobaczyć jaką niesie ze sobą historię? - zaproponował, ale nie poruszył się jednak by zaraz spróbować go samemu ściągnąć. Miał do trupa niezwykle zobojętniałe podejście, bo w sumie to w niczym mu nie przeszkadzał, a wisiał tu chyba od zawsze. Z resztą, zakładał że ktoś z Ministerstwa by go ściągnął, gdyby się dało.
- Hm, a nie? - zastanowił się wyraźnie, marszcząc przy tym brwi. Szybko jednak potrząsnął głową. - A przypadkiem nie...? A, nie. Wiesz, ja mam wrażenie że to już jakaś zbiorowa pamięć. Przez moment mi się wydawało, że na statku, ale w sumie to tylko za tobą skakaliśmy - pomyliło mu się, zdarza się, a może zwyczajnie tak bardzo chciał z nią gdzieś wpaść, że zakrawało to na myślenie życzeniowe. - Wiesz, ja wcale nie jestem pewien czy to takie szczęście cię potem z tych pułapek wyciągać. I mówię teraz o jakichś bogu ducha winnych, normalnych ludziach, którzy dla sportu nie wlepiają mandatów za złe parkowanie miotły - już widział oczami duszy takiego Basiliusa, niezmiernie szczęśliwego że Brenna gdzieś się wpakowała. Albo Lupina - chciałby wyliczać dalej, ale niestety chyba nie znał tych bardziej normalniejszych znajomych Brenny, albo przynajmniej mu teraz nie przychodzili do głowy.
- Tak, ale nie kiedy była tam anomalia. O niej tylko czytałem - wzruszył ramionami. Trochę się tam działo swego czasu, ale na całe szczęście - lub nieszczęście - jego cała ta zabawa ominęła. Ale potem sobie odbił, wydłubując z Patrickiem tę przeklętą czaszkę. - Może znika, kiedy ktoś chce go ściągnąć? - zapytał, spoglądając ku górze. - A może nawet jak go zetniesz, to następnego dnia wraca na swoje miejsce? Pewnie czegokolwiek nie zrobił, coś trzyma go w tym miejscu. Albo lokalni mają niesamowite poczucie humoru? Może jakby mu zabrać na przykład paliczek od stopy, to dałoby się zobaczyć jaką niesie ze sobą historię? - zaproponował, ale nie poruszył się jednak by zaraz spróbować go samemu ściągnąć. Miał do trupa niezwykle zobojętniałe podejście, bo w sumie to w niczym mu nie przeszkadzał, a wisiał tu chyba od zawsze. Z resztą, zakładał że ktoś z Ministerstwa by go ściągnął, gdyby się dało.