29.07.2025, 13:18 ✶
– Robercie, ja naprawdę nie chciałem dyskredytować mugolskiego kina, bo chociaż jestem wierny teatrowi, to w kwestii sztuki zgadzam się, że należy być otwartym na wszystko, aby wyłapywać nawet te niepozorne gałęzie artystycznego wyrazu i pielęgnować je w należyty sposób. – Przecież był w kinie. Uniósł brew nie dlatego, że był przeciwnikiem kina (nawet jeśli to teatr wciąż obdarzał go większą miłością i to z wzajemnością), a bo próbował zrozumieć co tamta dwójka będzie robić. No i ten popcorn. Ten popcorn straszliwie go zaskoczył, bo przecież popcorn zostawiał na palcach sól i tłuste ślady i ciężko było wyobrazić mu sobie jak Robert przekonuje do tego Shafiqa.
Najwyrażniej jednak musiało mu się to udać.
Posłał szeroki uśmiech w stronę Anthony'ego, gdy ten zaprotesował wobec przenosin Jonathana.
– Jak widzisz kuzynie nie mogę pójść pracować do Wizengamotu. Jakże bym mógł gdy Anthony nie dość, że tyle lat na mnie czekał to jeszcze słał mi listy do Francji – Nie że nie byłby wybitnym sędzią. Jonathan nie wątpił, że gdyby tylko podjął się tej kariery miałby od razu gwarantowane to, że zapisałby się na samym wstępie w historii tego zawodu, a jego popiersie pewnie stałoby w Wizengamocie po jego śmierci, ale... Ale jednak teraz jego cele zawodowe były inne. – Oczywiście Anthony – Gestem udał, że przekręca klucz przy swoich ustach, a następnie wyrzuca go przez ramię... Tylko po to by zaraz ponownie się odezwać. – Tajemnica waszych schadzek jest ze mną bezpieczna. Możecie oddawać się kinematografii w spokoju. Miłej zabawy.
Usiadł teraz przy swoim biurku i gestem ręki dał im znać, żeby już szli w żaden sposób nie komentując ani złego doboru słów Anthony'ego, ani stwierdzenia Roberta, że nie ma się co porównywać. Nie warto było wytykać dalej rzeczy, gdy w gruncie rzeczy liczył, że oboje miło spędzą czas. No i... No i w końcu jemu na przykład udawało się zabierać Tony'ego do całego mugolskiego wesołego miasteczka i przekonywać do posilania się rybą z frytkami.
Najwyrażniej jednak musiało mu się to udać.
Posłał szeroki uśmiech w stronę Anthony'ego, gdy ten zaprotesował wobec przenosin Jonathana.
– Jak widzisz kuzynie nie mogę pójść pracować do Wizengamotu. Jakże bym mógł gdy Anthony nie dość, że tyle lat na mnie czekał to jeszcze słał mi listy do Francji – Nie że nie byłby wybitnym sędzią. Jonathan nie wątpił, że gdyby tylko podjął się tej kariery miałby od razu gwarantowane to, że zapisałby się na samym wstępie w historii tego zawodu, a jego popiersie pewnie stałoby w Wizengamocie po jego śmierci, ale... Ale jednak teraz jego cele zawodowe były inne. – Oczywiście Anthony – Gestem udał, że przekręca klucz przy swoich ustach, a następnie wyrzuca go przez ramię... Tylko po to by zaraz ponownie się odezwać. – Tajemnica waszych schadzek jest ze mną bezpieczna. Możecie oddawać się kinematografii w spokoju. Miłej zabawy.
Usiadł teraz przy swoim biurku i gestem ręki dał im znać, żeby już szli w żaden sposób nie komentując ani złego doboru słów Anthony'ego, ani stwierdzenia Roberta, że nie ma się co porównywać. Nie warto było wytykać dalej rzeczy, gdy w gruncie rzeczy liczył, że oboje miło spędzą czas. No i... No i w końcu jemu na przykład udawało się zabierać Tony'ego do całego mugolskiego wesołego miasteczka i przekonywać do posilania się rybą z frytkami.