29.07.2025, 15:06 ✶
Jonathan miał naprawdę wiele przeciwko meblościankom, bo jednak uważał, że poza praktycznością przedmiot powinen sobą coś reprezentować, a mebel ten reprezentował jedynie masową produkcję kraju, który nie mógł sobie pozwolić na odrobinę luksusu. Czy naprawdę zaoszczędzenie odrobiny miejsca było aż tak ważne, gdy Mona nie mieszkała wcale w jakimś schowku na miotły, aby tak się tym przejmować?
– Gdyby Selwynowie w przeszłości zadowalali sie jedynie chamską użytecznością bez patrzenia na inne aspekty dalej byliby pewnie kuglarzami, lub co gorsza cyrkowcami, Rowle'owie mieszkali by w norach pod ziemią, bo przecież nie są łatwopalne, a Crouchowie musieliby się przebranżowić, bo wciąż operowalibyśmy prawem ludzi pierwotnych – żachnął się jedynie mocniej utwardzając się w swojej niechęci do meblościanek, skoro najwyraźniej to plugastwo spaczyło umysły jego kuzynów, którzy mieli przecież zawsze dobry styl, a zwłaszcza Robert.
– Dobrze wiedzieć, że nasz drogi Hannibal ma się tak dobrze jak zwykle – powiedział z pewną ulgą przyjmując fakt, że ich kuzyn najwyraźniej nie ucierpiał mocno podczas pożarów. Gorzej było wiedzieć, że Mona najwyraźniej jednak dalej zadawała się z Prewettami. – Preweci? Mono... Wiem, że jesteś rozsądną osobą, ale... Przecież to jedna z tych bardziej podejrzanych rodzin, które utrzymują pozory przyzwoitości! Kto wie, pewnie już w jakimś kasynie zorganizowali zakłady ile zajmie powrót Londynu do normalności. – Nie wspominając już o sprawach prywatnych, które łączyły Monę z tym konkretnym Prewettem. – Po prostu uważaj. Zwłaszcza teraz.
Kolejne pytanie Mony nieco go zaskoczyło.
Jakie naprawdę jest podejście naszej rodziny do wydarzeń Spalonej Nocy?
Szok nie był chyba tyle co wywołany samym pytaniem, a tym że po prostu w głowie Jonathana nie miało ono najmniejszego sensu. Bo przecież Jonathan był w Zakonie. Całą noc walczył o to, aby nikomu nic się nie stało, a kiedy został uznany za Śmierciożercę potraktował to jako największą potwarz.
Ale Mona przecież o tym nie wiedziała.
– Nie zostałbym kierowcą tira, nawet kiedy nasza cała rodzina okazała się Śmierciożercami – Co najwyżej skoczyłby z klifu do morza, ale kierowcą tira? W życiu.– Ale tak jak powiedział Robert, mam Śmierciożerców za hańbę dla całego magicznego społeczeństwa a ich samych uważam za coś naprawdę podłego – Tylko czy mógł ręczyć za ich całą rodzinę? Za każdego dalszego kuzyna z innej linii, ciotkę czy wuja? Lubił myśleć, że tak ale czy na pewno? – Skąd to pytanie Mono? Ktoś od nas zasugerował coś innego? Zaraz... Czy ten idiota rozgaduje, że podpaliłem mu sklep? Jeśli tak to przysięgam palić to się będzie on ze wstydu, gdy sobie z nim porozmawiam.
– Gdyby Selwynowie w przeszłości zadowalali sie jedynie chamską użytecznością bez patrzenia na inne aspekty dalej byliby pewnie kuglarzami, lub co gorsza cyrkowcami, Rowle'owie mieszkali by w norach pod ziemią, bo przecież nie są łatwopalne, a Crouchowie musieliby się przebranżowić, bo wciąż operowalibyśmy prawem ludzi pierwotnych – żachnął się jedynie mocniej utwardzając się w swojej niechęci do meblościanek, skoro najwyraźniej to plugastwo spaczyło umysły jego kuzynów, którzy mieli przecież zawsze dobry styl, a zwłaszcza Robert.
– Dobrze wiedzieć, że nasz drogi Hannibal ma się tak dobrze jak zwykle – powiedział z pewną ulgą przyjmując fakt, że ich kuzyn najwyraźniej nie ucierpiał mocno podczas pożarów. Gorzej było wiedzieć, że Mona najwyraźniej jednak dalej zadawała się z Prewettami. – Preweci? Mono... Wiem, że jesteś rozsądną osobą, ale... Przecież to jedna z tych bardziej podejrzanych rodzin, które utrzymują pozory przyzwoitości! Kto wie, pewnie już w jakimś kasynie zorganizowali zakłady ile zajmie powrót Londynu do normalności. – Nie wspominając już o sprawach prywatnych, które łączyły Monę z tym konkretnym Prewettem. – Po prostu uważaj. Zwłaszcza teraz.
Kolejne pytanie Mony nieco go zaskoczyło.
Jakie naprawdę jest podejście naszej rodziny do wydarzeń Spalonej Nocy?
Szok nie był chyba tyle co wywołany samym pytaniem, a tym że po prostu w głowie Jonathana nie miało ono najmniejszego sensu. Bo przecież Jonathan był w Zakonie. Całą noc walczył o to, aby nikomu nic się nie stało, a kiedy został uznany za Śmierciożercę potraktował to jako największą potwarz.
Ale Mona przecież o tym nie wiedziała.
– Nie zostałbym kierowcą tira, nawet kiedy nasza cała rodzina okazała się Śmierciożercami – Co najwyżej skoczyłby z klifu do morza, ale kierowcą tira? W życiu.– Ale tak jak powiedział Robert, mam Śmierciożerców za hańbę dla całego magicznego społeczeństwa a ich samych uważam za coś naprawdę podłego – Tylko czy mógł ręczyć za ich całą rodzinę? Za każdego dalszego kuzyna z innej linii, ciotkę czy wuja? Lubił myśleć, że tak ale czy na pewno? – Skąd to pytanie Mono? Ktoś od nas zasugerował coś innego? Zaraz... Czy ten idiota rozgaduje, że podpaliłem mu sklep? Jeśli tak to przysięgam palić to się będzie on ze wstydu, gdy sobie z nim porozmawiam.