29.07.2025, 15:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.07.2025, 15:54 przez Hestia Bletchley.)
– Brzmi jakby rzeczywiście sporo ułatwiało – przyznała, rozważając przez chwilę tę kwestię. Nauka fal wcale nie brzmiała, aż tak źle, ale z drugiej strony powinna jeszcze nieco podciągnąć się z nauk przyrodniczych, zanim postanowi rozpocząć kursy aurorskie, a fale byłyby dodatkową rzeczą do nauki. Z drugiej strony może to zaimponowałoby Biurowi Aurorów? No i jak sam Atreus zauważył, mogłaby się teraz kontaktować z większą ilością Brygadzistów jak i zwykłych cywili, którzy również dysponowali tą zdolnościa.
Gotowa?
Gotowość w tej sytuacji była pojęciem bardzo względnym. Czuła się gotowa w tym sensie, że wiedziała że musi teraz odłożyć na bok większość zmartwień i po prostu działać. Była też gotowa pod takim względem, że jej szkolenie i praca przygotowały ją do działania w takich warunkach, nawet jeśli nigdy nie miała doczynienia z tak wielkim kryzysem. Więc chyba było gotowa nie? Może się stresowała, może martwiła o rodzinę, może obawiała się, że to nie będzie prosty pożar, ale... Jakoś musiała przeżyć tę noc. I to najlepiej jak tylko potrafiła.
— Tak, gotowa – skinęła głową i chwyciła rękę Atreusa, aby teleportować się do Niemagicznego Londynu, pozostawiając za sobą chaos w Ministerstwie na rzecz... No cóż, jeszcze większego chaosu.
Gotowa?
Gotowość w tej sytuacji była pojęciem bardzo względnym. Czuła się gotowa w tym sensie, że wiedziała że musi teraz odłożyć na bok większość zmartwień i po prostu działać. Była też gotowa pod takim względem, że jej szkolenie i praca przygotowały ją do działania w takich warunkach, nawet jeśli nigdy nie miała doczynienia z tak wielkim kryzysem. Więc chyba było gotowa nie? Może się stresowała, może martwiła o rodzinę, może obawiała się, że to nie będzie prosty pożar, ale... Jakoś musiała przeżyć tę noc. I to najlepiej jak tylko potrafiła.
— Tak, gotowa – skinęła głową i chwyciła rękę Atreusa, aby teleportować się do Niemagicznego Londynu, pozostawiając za sobą chaos w Ministerstwie na rzecz... No cóż, jeszcze większego chaosu.
Koniec sesji