• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton Las Wisielców 06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła

06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#4
17.02.2023, 23:36  ✶  
Wolał nie dopuszczać do siebie niepokojącej myśli, że mogło być jeszcze gorzej. Póki co tkwił tylko po stopę w bagienku, co nie było powodem do paniki. To nie było nic, z czego nie da się wydostać. Im szybciej opuści te mokradła, tym lepiej. Bez magii było to niemożliwe. Po pierwszy w życiu nie mógł posłużyć się czymś, co było dla niego oczywiste od lat. Nie potrafił zrozumieć tego, jakim cudem mugole są w stanie poradzić z podobnymi sytuacjami bez użycia magii. To przekraczało jego możliwości. Pozostawało mu mieć nadzieję, że ta kobieta będzie skłonna mu pomóc. Z niemałym trudem próbował dostrzec jej sylwetkę i kiedy mu się to udało, spostrzegł jak ostrożnie stawiała każdy krok. Bardzo roztropnie z jej strony. Jeśli i ona stanie na tak podmokłym terenie to już mu nie pomoże, przez co będą w jeszcze gorszych tarapatach, niż obecnie są.
Bezużyteczna różdżka nie była mu w tym momencie potrzebna, co więcej trzymana w dłoni mogła zostać zgubiona. Nie odzyskałby jej i musiałby zakupić nową u Ollivandera. Wolał mieć wolną drugą rękę, skoro w pierwszej dzierżył rękojeść swojej laski. W tym momencie i ona była równie użyteczna, co należąca do niego różdżka. 
— Mogło się tak zdarzyć, że nikt nie odpowiedziałby na moje wołanie o pomoc — Zauważył nie spuszczając spojrzenia z kobiety. Wydawała mu się znajoma i chociaż nie był to dobry moment na to, to jednak spróbował dopasować bladą twarz kobiety do miejsca, w którym przebywał. I najbliżej był szpital Św. Munga, chociaż nic nie wskazywało na to aby była jego pacjentką. A więc musiała tam pracować w czasie jego pracy w tym budynku.
— Wydaje mi, że panią znam z widzenia. Pracowała pani w Szpitalu św. Munga? — Zapytał po chwili milczenia wywołanej wahaniem. Jeśli nie była czarownicą to najwyżej uzna, że nie takowy szpital nie istnieje. Jeśli była to być może potwierdzi jego przypuszczenia co do tego, że ją kojarzył. Pomimo swoich podejrzeń nie był w stanie określić zamiarów kobiety względem niego i przewidzieć to, jak się zachowa względem niego. Mogła udzielić mu pomocy albo pozostawić go samego sobie. To drugie byłoby mniej angażujące dla tej kobiety. Starał się podążyć za nią spojrzeniem, tak samo jak próbował nasłuchiwać jej kroków. W panującym mroku i dobiegających jego uszu tych wszystkich odgłosach wypełniających ten teren w dalszym ciągu nie było to łatwe. Pozostawało mu tylko czekać, co stawało się bardziej nieznośnie.
— To powinno wystarczyć — Odrzekł bez przekonania. Jego choroba sprawiała, że nawet tak prozaiczna czynność jak poruszanie się przychodziła mu z wielkim trudem. Nie będzie łatwo. Samo zaparcie się o ten grunt z wykorzystaniem podanej mu gałęzi. — Dobrze — Nie zamierzał zlekceważyć tego polecenia i po wsunięciu laski pod pachę, chwycił dłoń kobiety. Odetchnął głęboko, starając się jakoś przygotować na czekający go wysiłek fizyczny.
To "trzy" nadeszło zbyt szybko dla niego i poczuł jak pot wstępuje mu na skronie, jak brak brakuje mu tchu oraz jak bardzo poczuł się słaby gdy po włożeniu wszystkich swoich sił z niemałą pomocą kobiety uwolnił się z pułapki. Wsparł się na tej gałęzi, aby z jej pomocą dotrzeć do przewalonej kłody i opaść na nią bezwładnie po tym nieludzkim wysiłku. Pozostawał przytomny, co w żadnym stopniu nie umniejszało odczuwanemu przez niemu zmęczeniu. — D-dziękuję p-pani z-za p-pomoc — Wydukał oddychając z niemałym trudem po tym wzmożonym wysiłku fizycznym. Nie będzie w stanie ruszyć od razu w poszukiwaniu wyjścia z tych mokradeł.
— Gdzie my jesteśmy? Miałem wybrać się z Little Hangleton do Londynu... mieszkam w tej wiosce od urodzenia i jeszcze nie zdarzyło mi tak pobłądzić — Zaczął zastanawiać się na głos. Na chwilę obecną powstrzymał się do przyznania się do tego, że zawiodła go teleportacja. Ten teren był mu naprawdę obcy. Znalezienie wyjścia nie będzie łatwe.

Słowa: 608
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Annaleigh Dolohov (2026), Bard Beedle (1100)




Wiadomości w tym wątku
06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła - przez Annaleigh Dolohov - 12.01.2023, 22:54
RE: 06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła - przez Bard Beedle - 22.01.2023, 00:29
RE: 06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła - przez Annaleigh Dolohov - 27.01.2023, 22:33
RE: 06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła - przez Bard Beedle - 17.02.2023, 23:36
RE: 06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła - przez Annaleigh Dolohov - 22.07.2024, 20:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa