Ursula prezentowała się elegancko, jak zawsze. Niektóre kobiety miały to w sobie, nie chodziło o samo ubranie, miała w sobie pewnego rodzaju wrodzoną dostojność, której na pewno wiele osób mogło by jej pozazdrościć. Yaxleyówna dygnęła lekko, kiedy kobieta wstała, wbrew pozorom potrafiła się zachować, matka wpajała jej od najmłodszych lat zasady istotne dla ludzi ich pokroju, Geraldine stosowała je jednak tylko wyłącznie wtedy, gdy uznawała to za właściwe.
Nie wyglądała inaczej niż zwykle. Dźwięk ciężkich butów, uderzających o posadzkę zwiastował jej wizytę w oranżerii, nie zmieniła się jakoś szczególnie podczas tej nocy, chociaż przecież miała wprowadzić sporo zmian w jej życiu. Wyglądała zupełnie zwyczajnie, przyodziała typowe dla siebie skórzane spodnie, i lekką koszulę, najpewniej wcale nie należącą do niej, tylko ukradniętą Ambroisowi, wróciła do starych nawyków.
Niby w jej życiu miał zacząć się nowy rozdział, w końcu, długo na to czekała, raczej nie spodziewała się, że dojdzie do tego tak szybko, jednak wcale nie uważała tego za coś złego. Nie sądziła, żeby miało wprowadzić to jakieś diametralne zmiany, mieli żyć po swojemu, na własnych zasadach, tak jak robili to przez lata, tyle, że nieco bardziej oficjalnej wersji - jakby naprawdę miało to jakieś wielkie znaczenie.
Zdawała sobie sprawę, że wiąże się to z planami, które musieli zrealizować, a Yaxleyówna nie należała do osób, które jakoś szczególnie lubiły organizować, czy planować podobne wydarzenia. Nie miała zamiaru póki co się jeszcze tym martwić, chociaż czas ich naglił, przyjęła swoją zwyczajową postawę jakoś to będzie, chociaż czuła, że tym razem dosyć szybko zostanie zweryfikowana. W końcu nie chodziło tylko o nią, i o jej własne dobre imię.
Zajęła miejsce wskazane przez Ursulę, zrobiła to zwinnie, szybko, tak jak zawsze się poruszała. Gdy usiadła przeniosła wzrok na Lestrange, wpatrywała się w nią krótką chwilę. - Tak właściwie to dosyć szybko, ostatnio dni uciekają mi przez palce. - Miała wrażenie, że w przeciągu dwóch tygodni wydarzyło się więcej niż przez dwa lata, a nawet i więcej. Może wraz z wiekiem po prostu czas płynął szybciej, nie była pewna z czego to wynikało, może kiedyś się dowie.