31.07.2025, 09:34 ✶
Olivia była cała i zdrowa. To nie było tak, że cała historia zdarzyła się chwilę temu, ale prawda była taka, że to też nie było jakoś bardzo dawno. Gdy Tristan rozmasował jej ramię, uśmiechnęła się - domyślała się, że tak będzie, że będzie się martwił nawet jeżeli cała sytuacja miała miejsce tygodnie temu.
- Nie, nic nam się nie stało. Co prawda mogło, ale... Chyba nie przewidziałyśmy, że ten ogródek będzie aż tak zaniedbany. No i ani ja, ani Brenna, nie podejrzewałyśmy, że coś takiego może się wydarzyć. Miałam jakieś środki na chwasty, ale zamiast trafić w roślinę, zepsułam Brennie kurtkę - Olivia uniosła dłoń w zakłopotaniu i rozmasowała sobie potylicę z zakłopotanym uśmiechem. - Nie mam dobrego cela, niestety. Ale nic się nie zapaliło, a ona powiedziała że i tak miała sobie kupić nową, więc nie szkodzi.
Prawda była taka, że Olivii było trochę głupio, że tak wyszło, ale skoro Longbottom mówiła, że nie musi jej oddawać za kurtkę, to nie chciała się upierać. Nie była bogata w przeciwieństwie do koleżanki, która mogła kupować sobie codziennie nowe kreacje u Rosierów.
- Ale zgodnie uznałyśmy, że następnym razem będziemy bardziej ostrożne i po prostu ona przekaże to komuś z pracy - dodała, uśmiechając się lekko, jakby pocieszająco. Żeby Tristan się więcej nie martwił. Olivia wtuliła się w bok chłopaka, kładąc głowę na jego ramieniu. Milczała chwilę, wpatrując się w wiewiórki w ciszy. Lubiła tę ciszę: chociaż wydawało się jej zawsze, że cisza to nie było to, w czym się odnajdywała, to z Tristanem jej nie przeszkadzała. Ba, była kojąca i uspokajająca, a nie niepokojąca i dziwna. - Lepiej mi powiedz, co się działo u ciebie. Dawno nie rozmawialiśmy, mam wrażenie, że minęła wieczność.
To nie była wieczność, oczywiście, ale dla niej w tym momencie czas płynął inaczej. I owszem, to była częściowo jej wina, bo go unikała, ale przecież to nie oznaczało, że nie chciała wiedzieć, co działo się u niego. Praca, to wiedziała - ale czy coś poza tym? Uniosła głowę i spojrzała na niego uważnie. Ten charakterystyczny, wścibski wyraz twarzy mógł już dobrze poznać. Olivia zawsze chciała wiedzieć, co działo się z ludźmi, których kochała.
@Tristan Ward
- Nie, nic nam się nie stało. Co prawda mogło, ale... Chyba nie przewidziałyśmy, że ten ogródek będzie aż tak zaniedbany. No i ani ja, ani Brenna, nie podejrzewałyśmy, że coś takiego może się wydarzyć. Miałam jakieś środki na chwasty, ale zamiast trafić w roślinę, zepsułam Brennie kurtkę - Olivia uniosła dłoń w zakłopotaniu i rozmasowała sobie potylicę z zakłopotanym uśmiechem. - Nie mam dobrego cela, niestety. Ale nic się nie zapaliło, a ona powiedziała że i tak miała sobie kupić nową, więc nie szkodzi.
Prawda była taka, że Olivii było trochę głupio, że tak wyszło, ale skoro Longbottom mówiła, że nie musi jej oddawać za kurtkę, to nie chciała się upierać. Nie była bogata w przeciwieństwie do koleżanki, która mogła kupować sobie codziennie nowe kreacje u Rosierów.
- Ale zgodnie uznałyśmy, że następnym razem będziemy bardziej ostrożne i po prostu ona przekaże to komuś z pracy - dodała, uśmiechając się lekko, jakby pocieszająco. Żeby Tristan się więcej nie martwił. Olivia wtuliła się w bok chłopaka, kładąc głowę na jego ramieniu. Milczała chwilę, wpatrując się w wiewiórki w ciszy. Lubiła tę ciszę: chociaż wydawało się jej zawsze, że cisza to nie było to, w czym się odnajdywała, to z Tristanem jej nie przeszkadzała. Ba, była kojąca i uspokajająca, a nie niepokojąca i dziwna. - Lepiej mi powiedz, co się działo u ciebie. Dawno nie rozmawialiśmy, mam wrażenie, że minęła wieczność.
To nie była wieczność, oczywiście, ale dla niej w tym momencie czas płynął inaczej. I owszem, to była częściowo jej wina, bo go unikała, ale przecież to nie oznaczało, że nie chciała wiedzieć, co działo się u niego. Praca, to wiedziała - ale czy coś poza tym? Uniosła głowę i spojrzała na niego uważnie. Ten charakterystyczny, wścibski wyraz twarzy mógł już dobrze poznać. Olivia zawsze chciała wiedzieć, co działo się z ludźmi, których kochała.
@Tristan Ward