• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[02.09.1972] Była ósma rano

[02.09.1972] Była ósma rano
rudy się nie dostał
zgubiłem po drodze
rozsądek — może i dobrze
chuj z nim
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Krótko przystrzyżone, ale niesforne włosy Billiusa, w zależności od pory roku oscylują pomiędzy rudym blondem, a czymś trochę ciemniejszy dlatego uznawany jest za najmniej rudego ze wszystkich Weasleyów. Oczy spoglądają na świat z dziecinną wręcz ciekawością i często mienią się łobuzersko. Większość ciała zdobią piegi, a te w czasie słonecznych dni stają się jeszcze bardziej widoczne. Jego chód jest pewny, może trochę cwaniacki, dobrze zbudowany i wysoki (185cm). Ubiera się, jak czarodzieje w swoim wieku, chociaż w odzieniu mężczyzny można zauważyć inspiracje modą mugoli. Mówi szybko, często bez zastanowienia. Pachnie słońce, tytoniem oraz cynamonem.

Billius Weasley
#4
05.08.2025, 02:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.08.2025, 03:03 przez Billius Weasley.)  

Biliusowi nie przeszkadzał stan w jakim znajdował się Rejwach, trochę dlatego, że w szerokim poważaniu miał zasady BHP i nie zwracał uwagi na po palcowane szklanki czy lepiące się od brudu stoły, byleby mógł wlewać w siebie kolejne litry alkoholu, ale też dlatego, że do zdecydowanej większości miejsc zakazano mu wstępu. Tak było między innymi w przypadku Białej Wiwerny, raz, jeden jedyny raz i niechcący wybił innemu klientowi zęba albo dwa, a właściciel lokalu narobił afery, jakby to był koniec świata i upadek wszystkich zasad. Dlatego też na równi z pracownikami Rejwach po Białej Wiwernie jebał z szalonym uwielbieniem. Oczywiście nie miał problemu z przybytkami znajdującymi się w mugolskich dzielnicach, ale czasem zapominało mu się o Międzynarodowym Kodeksie Tajności, a że nie kręcił go potencjalny pobyt w Azkabanie, toteż od tych raczej trzymał się z daleka.

I szedł by sobie dalej nie zważając na otaczającą ich okoliczności przyrody w postaci śmierdzących szczochem ślepych uliczek i kilku szczurów, wijących swe gniazda gdzieś w zakamarkach; gdyby nie słowa, jakie wypowiedziała i jeszcze to obrzydliwe, okropne mlaśnięcie, co usłyszał pomimo nieposiadania wyostrzonego zmysłu słuchu.

W jednym momencie jakby wytrzeźwiał, wyprostował się, jak struna i odwrócił głowę w tamtą stronę. Ktoś tam jeszcze jęknął i przez chwilę zastanawiał się, czy może w ciemnościach ktoś miłość wolnej nie uprawia na świeżym powietrzu, co by go nie zdziwiło, bo sam był miłośnikiem tego typu wybryków, ale ten zapach krwi o którym mówiła jego przyjaciółka, no nie kojarzył mu się z aktywnościami seksualnymi (chociaż życie nauczyło go już, że każdy miał swoje dziwne fetysze).

Rozplątał więc ich palce i sięgnął do kieszeni płaszcza z której wyciągnął różdżkę, przez cały ten czas nie odezwał się ani razu, próbując zachować element zaskoczenia. W końcu bez najmniejszego zawahania ruszył w stronę uliczki.

Ktoś kto był niedoświadczony i nie znał się na sztuce dzielenia miłością (no i może osoba z poważną wadą wzroku), mógłby pomyśleć, że ma przed sobą parę zakochanych, których za bardzo poniosło i postanowili oddać się namiętnym uściskom i czułościom skoncentrowanym wokół szyi, ale trupia bladość i dziwne skostnienie osoby leżącej plackiem na ziemi oraz dziwne pomruki wydobywające się pomiędzy kolejnymi cmoknięciami kojarzyły mu się z zupełnie czymś innym. Jak dobrze, że nie przespał Obrony przed Czarną Magią, bo wiedział co dokładnie się przed nim znajduje.

Wampir ich nie zauważył, zbyt zajęty zaspokajaniem swej najbardziej podstawowej i jedynej życiowej potrzeby. Weasley, nie zastanawiając się ani minuty dłużej, podszedł do niego pewnym krokiem i wymierzył mu kopa prosto w żebra.

Rzut Z 1d100 - 67
Sukces!

Pomimo upojenia i rozluźnienia udało mu się trafić, gorzej, że nie był to cios zbyt mocny, lekko go tylko tąpnął nóżką. Istota uniosła swe oczy znad ciała? I spojrzała na niego pytająco, zupełnie niewzruszona. Bilius nie wiedział co powinien teraz zrobić, bo chyba najpierw wypadało zapytać czy ssany chce być ssany i nie atakować, ale w panujących obecnie czasach po prostu spodziewał się najgorszego. Zaskoczony zupełnym brakiem reakcji ze strony wampira, uniósł jedną brew, bo on to by się przynajmniej wkurzył jakby mu ktoś zawalił z kopa z zaskoczenia i spojrzał na Asenę, szukając na twarzy brunetki odpowiedzi.

– Zrób coś, Asena, bo ja wyczerpałem wszystkie znane mi argumenty – rzekł półszeptem, konspiracyjnie, tak by tylko ona go usłyszała. Jedynym argumentem jaki znał był argument siły.



the ice age is coming, the sun's zoomin' in
engines stop running, the wheat is growin' thin
a nuclear error, but I have no fear
cause L o n d o n is drowning, I,

I live by the river
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Asena Greyback (1006), Billius Weasley (906)




Wiadomości w tym wątku
[02.09.1972] Była ósma rano - przez Asena Greyback - 03.08.2025, 00:15
RE: [02.09.1972] Była ósma rano - przez Billius Weasley - 03.08.2025, 02:43
RE: [02.09.1972] Była ósma rano - przez Asena Greyback - 03.08.2025, 03:22
RE: [02.09.1972] Była ósma rano - przez Billius Weasley - 05.08.2025, 02:54
RE: [02.09.1972] Była ósma rano - przez Asena Greyback - 17.10.2025, 04:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa