Pokręciła jedynie głową, wszystko przed ale się nie liczyło, przecież bardzo dobrze o tym wiedział. Jasne, nie dało się walczyć z pewnymi zachowaniami, które wynikały z troski, zresztą nawet kiedy jeszcze nie była matką to były one dla niej raczej normalne. Dbała o wszystkich których lubiła, opiekowała się nimi, spotęgowało się to kiedy została matką, nie dało się nie zauważać tych naleciałości.
- To sporo ułatwia, oczywiście o ile nie działa w drugą stronę, chyba, że zupełnie Wam to nie przeszkadza. - Miała świadomość, że różne mogły być podejścia. Niektórzy nie lubili, gdy ktoś wtrącał się w ich sprawy, czy podejmował za nich decyzje, dla innych mogło to być całkiem wygodne - wystarczyłoby w końcu, żeby pojawili się na samej ceremonii. Punkt widzenia zależał od charakteru oczywiście i podejścia do podobnych wydarzeń. Ambroise raczej nie angażował się w podobne wydarzenia, więc całkiem logicznie, na rękę było mu to, aby ktoś inny zorganizował całość za niego. Norka na pewno w swoim przypadku by na to nie pozwoliła, jednak nie był to jej aktualny problem, no właściwie raczej nigdy miało jej to nie dotyczyć, bo nie sądziła, aby kiedykolwiek miała zdecydować się na podobny krok. Czuła, że to nie jest dla niej, ba miała szansę już to nawet zweryfikować, dobrze, że zrobiła to tak wcześnie.
Słuchała uważnie tego, co mówił Greengrass, oczywiście, że zamierzała spełnić jego wszystkie oczekiwania. Nie zamierzała dokładać niczego od siebie, by nie przedobrzyć. Zdawała sobie sprawę, że czasem prostota była najlepszą opcją, zresztą można było to zrobić naprawdę efektownie, dbając o detale.
- Zarejestrowałam, nie będzie szaleństwa i jeżyny, da się zrobić. - Nie brzmiało to szczególnie skomplikowanie, robiła w swoim życiu naprawdę wiele tortów, wiedziała, że uda jej się stworzyć coś, czego chciał Ambroise. Na jej twarzy malował się uśmiech, nie mogła się doczekać, aż weźmie się do pracy. Wiadomo - najlepiej tworzyło się dzieła dla swoich najbliższych, sprawiało to większą przyjemność niż wykonywanie ich dla obcych.
- Tak, czasem przesyt nie jest wskazany. - Nie dziwiło jej to wcale. Nie wszyscy kochali kolory, czy brokat tak jak ona. Każdy miał swój gust, naprawdę to szanowała. Miała różnych klientów, musiała mieć takie podejście, nie zamierzała zmieniać upodobań ludzi.
- W sumie to chyba nie taki najgorszy pomysł, przekażesz im, że zamówiłeś torta? - Spojrzała na niego, a oczy jej błysnęły. Nie chciała wyjść na osobę, która odbierała organizatorkom tę część zabawy, lepiej by było gdyby Ambroise wziął to na siebie, nawet jeśli wcale nie było to jego pomysłem, tylko jej własną inicjatywą. Miała nadzieję, że zrozumie dlaczego go o to prosiła, i faktycznie wspomni o tym kobietom.