Oj tam, Prue po prostu lubiła być najlepsza. To nie była żadna nowość. Dążyła do bycia idealną pod każdym względem, sprawiało jej to przyjemność, chociaż wiedziała, że nie było też do końca potrzebne. Miała świadomość, że świetnie radziła sobie z wieloma tematami, jednak kiedy kolejna rzecz, zupełnie przypadkiem jej się udała, to cóż nie mogła odmówić sobie tej przyjemności, aby to podkreślić.
- Cała jestem taka elegancka. - Akurat przy Greengrassie nie musiała się gryźć w język, pozwalała sobie przy nim na więcej, niż większości osób, nie musiała być wybitnie powściągliwa, znali się zbyt długo, aby hamowała swoje odruchy. Może nie byli przyjaciółmi, nie zmieniało to jednak faktu, że wiedzieli o sobie sporo.
Oczywiście, że każde z nich miało inne materiały z których tworzyło swoje dzieło. Prue postawiła na nieco bardziej alternatywne komponenty, i wydawało jej się, że to był właśnie klucz do jej sukcesu. Oczywiście wsparcie Ambroisa i jego roślin było nieocenione, ale o tym nie wspominała, bo nie to było sercem jej przedmiotu.
Miała szczęście, coś zasugerowało jej, że powinna znaleźć się w lesie, tam znalazła te wspaniałe kości. Ogólnie sądziła, że ostatnio wyjątkowo wszystko układało się samo, jakby życie podsuwało jej pod nos opcje, które mogła wykorzystać. Nie musiała rozmyślać, szukać rozwiązań, pojawiały się znikąd. Nauczyła się z tego korzystać, nie zastanawiała się nad tym, po prostu sięgała po to, co znajdowało się na jej drodze i było jej z tym całkiem lekko.
- Tak, zostało ledwie kilka dni. - Mogli tak właściwie w spokoju, bez stresu czekać na sabat, bo to, co było najważniejsze udało im się załatwić wcześniej. Cóż, całkiem nieźle się złożyło. Zazwyczaj wolała mieć te kilka dni na przygotowania, nie znosiła działać na ostatnią chwilę, więc to nie było czymś nowym, ale nigdy jeszcze nie udało jej się samej stworzyć tak pięknej ofiary.
- Mogę, ale nie muszę. - Nie widziała problemu w tym, żeby Greengrass zajął się tym sam, oczywiście doceniała jego inicjatywę i chęć oddania jej pałeczki, ale nie była taka hop do przodu, nie musiała robić wszystkiego sama. - Tam są. - Widziała, że rozglądał się w poszukiwaniu zapałek, a jakoś tak się złożyło, że dostrzegła je na niższej półce, sięgnęła po pudełko tuż po tym, jak wspomniała, gdzie się znajdują.
- W sumie możemy to zrobić razem. - Skoro i tak nieco współpracowali, to mogli to zakończyć wspólnie. Odpaliła zapałkę, aby Greengrass mógł zbliżyć kadzidło, i zająć się tymi ostatnimi szlifami na ich dziełach.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control