Nie zdziwiło ją to, że tak łatwo przyszło mu zaszufladkowanie jej jako jeden z kobiet, które szukały raczej przedmiotów mających być ozdobą. Mężczyźni z tych dumnych, czystokrwistych rodów często mieli podobne podejście. Kobiety przyjmowały dla nich rolę biżuterii, miały zdobić ich ramiona podczas tych wszystkich oficjalnych spędów na których przechwalali się swoimi kolejnymi osiągnięciami. Miały błyszczeć, uśmiechać się uroczo, niezbyt wiele od nich wymagano.
Nie pochodziła z tych kręgów, od najmłodszych lat interesowała się nauką, ojciec obudził w niej pasję do anatomii, zaraził kobietę swoimi zainteresowaniami. Nie było to wcale trudne, nie z jej umysłem, który chłonął wszystko jak gąbka. Pragnęła więcej, potrafiła tygodniami szukać konkretnych książek, byle tylko mieć możliwość znaleźć odpowiedzi na pytania, które ją męczyły. Chciała wiedzieć wszystko, ale to przecież nie było możliwe. Mogła jednak sięgać po kolejne tomiska, ciągle poszerzać swoją wiedzę, nigdy nie zamierzała się zatrzymać. Miała świadomość, że ta niekończąca się chęć rozwoju może na nią sprowadzić coś złego, bo w końcu zawsze kończyły się legalne źródła pozyskiwania kolejnych informacji. Cóż, nie przejmowała się tym jakoś szczególnie, trzeba mieć swoje priorytety.
Zresztą Bletchley bardzo ostrożnie dzieliła się tym, czym się interesuje. Mało kto miał świadomość o tym, co ostatnio zajmowało jej czas. Nie sądziła, że był sens, aby się tym chwalić, zresztą nie otaczała się też wieloma ludźmi, bardzo skrupulatnie dobierała znajomych, bo tak było jej wygodniej. Lubiła dystans, nie zbliżała się do byle kogo, bo nie czuła takiej potrzeby. Swoich współpracowników trzymała na dystans, nie było to trudne, bo miała tą swoją dziwną aurę, która raczej nie zachęcała do interakcji z jej osobą, wystarczało jej to, że mogła ufać swojemu szefowi, dzielić się z nim swoją wiedzą i przemyślaniami, to było wiele.
Obserwowała mężczyznę, kiedy sięgał po książki. Była ciekawa, co jej zaproponuje, w końcu nie dała mu żadnych wskazówek, nie powiedziała, co może ją zaintrygować.
Zbliżyła się powoli do stołu. Rzuciła okiem na książki, które Caius na nim położył. Zrobiła to szybko, wystarczył jeden rzut oka, by wiedziała, co może być ciekawe. - Tę czytałam dawno temu. - Delikatnie dotknęła okładki pierwszej z wyciągniętych ksiąg. - Chętnie kupiłabym coś podobnego, tylko może nieco bardziej szczegółowego. - Podstawy przerabiała dawno temu, była zdecydowanie na innym poziomie jeśli chodzi o tę dziedzinę magii. Dwie pozostałe księgi najwyraźniej zupełnie nie wzbudziły w niej zainteresowania. Jasne, znała się na ziołach, czy eliksirach, ale nie potrzebowała pogłębiać tej wiedzy.
Uniosła głowę i spojrzała mu prosto w oczy. Przeszywała go wzrokiem, nie do końca wiedziała dlaczego postanowił skomentować jej zainteresowania. W tym miejscu raczej mało kto pytał, każdy chciał zarobić, nie do końca przywykła do oceniania swoich wyborów. - Warto jest poznać to, co wzbudza w innych strach. Każda dziedzina magii ma wiele do zaoferowania. - Ludzie bali się tego, o czym nie mieli pojęcia. Prudence wybrała inną drogę, wolała poznać tajniki tych dziedzin, które wydawały się być kontrowersyjne, oczywiście w celach naukowych.
Przeniosła wzrok na zegar, który znajdował się na ścianie. Robiło się późno, powinna się stąd zmyć, czas ją naglił. Nie do końca była zadowolona z tego, że nie znalazła nic, co by ją zainteresowało, jednak bywały i takie dni, bywały momenty, kiedy nie dało się wyjść ze sklepu do końca zadowolonym. - Muszę iść. - Uprzedziła jeszcze o tym sprzedawcę, po czym odwróciła się na pięcie i oddaliła w kierunku drzwi. Pewnie wyglądało to zastanawiająco, albo sobie o czymś przypomniała, albo... albo nigdy i tak miał się tego nie dowiedzieć. Obejrzała się jeszcze raz przez ramię, bo miała wrażenie, że czuła na sobie nieprzyjemne spojrzenie, cóż - transakcje czasem nie dochodziły do skutku, aż w końcu dotarła do drzwi, chwyciła za klamkę i wyszła na zewnątrz, gdzie uderzył w nią smród Nokturnu, nie do końca była na to gotowa, a przecież to nie było niczym nowym, czy dziwnym.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control