Nie spodziewała się tego, że spędzi dzisiaj w bibliotece tyle czasu. Miała zrobić swoje drobne dzieło, a później zaszyć się w jakimś innym miejscu, może nie sama, tak właściwie to niczego nie planowała i okazało się to być całkiem słusznym posunięciem. Siedziała tutaj długo, wraz z Greengrassem i całkiem nieźle się bawiła.
Za oknem nie było już szaro, mrok zaczął ogarniać okolicę, w niczym im to jednak nie przeszkadzało. Silniejsze podmuchy wiatru uderzały co jakiś czas w okiennice, jesień dało się wyczuć w powietrzu, lato już odeszło i szybko nie wróci. Prudence lubiła jesień, był to jej ulubiony czas w roku, nie musiała mieć wtedy do siebie pretensji, że zaszywa się w domu i godzinami czyta książki.
Wylądowała na dywanie, okazał się być całkiem miękki i przyjemny, było jej tutaj naprawdę dobrze. Nigdy jeszcze nie spędzała w podobny sposób czasu z Ambroisem i może nawet trochę żałowała, że dopuścili się wspólnego jarania trawy tak późno, chociaż wiadomo lepiej późno, niż wcale, czy coś.
Kiedy nie próbował z nią rywalizować okazywał się być całkiem w porządku. Wspólny front im służył, a okazało się, że znowu mają podobne poglądy na niektóre tematy, dzięki czemu rozmowa kleiła się nie najgorzej.
Na pewno nie powie tego w głos, ale Greengrass był niezłym towarzystwem, zupełnie nie przeszkadzała jej jego obecność, a niektóre osoby bardzo szybko powodowały u niej dyskomfort, tutaj czuła się naprawdę świetnie. Czy było to tylko i wyłącznie zasługą zioła? Trudno było powiedzieć, póki co nie musiała się też nad tym zastanawiać.
Starała się w miarę szybko upijać zawartość filiżanki, jednak ta herbata była kurewsko gorąca, parzyła ją w język, musiała więc nieco zwolnić, żeby nie skończyć z brakiem czucia w ustach.
- Nie pospieszaj mnie, bo nic z tego nie wyjdzie, to potrzebuje czasuuuu. - Przeciągnęła ostatnie słowo, gdyby przypadkiem nie zrozumiał tego, co mówiła. Co nagle to po diable, czy coś, a mieli przecież plan. Tak bardzo wkręcili się w to całe jasnowidzenie, iż postanowili wróżyć z fusów. Całkiem proste zadanie, czyż nie? Tyle, że w pierwszej kolejności musieli wypić zawartość filiżanek, a to nie okazało się być wcale takie proste.
Nie poddawała się jednak, co chwilę zbliżała ją do swoich ust, aż w końcu wypiła całą zawartość. - Udało mi się! - Powiedziała z entuzjazmem, jakby pokonała naprawdę okropną przeszkodę, a przecież nie było to nic wielkiego.
Sztaluga (sukces artystyczny)
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control