- Byłabym skłonna to zrobić dla słusznej sprawy, rozwoju, chociaż akurat dzisiaj wolałabym czuć jednak swój język, więc może innym razem. - Jakoś nieszczególnie spieszyło jej się do tego, aby faktycznie dokonać takiego eksperymentu. Gorąca herbata ją odstraszyła, może to i lepiej, jeszcze tego brakowało, żeby musiała chłodzić sobie język, nie było sensu wprowadzać zupełnie niepotrzebnych komplikacji do tego jakże przyjemnego, wczesnego wieczoru.
Wzruszyła ramionami. - Nie wiem, nie znam się. - Podmalowywane? Co to właściwie znaczyło? Nie miała zielonego pojęcia. Swoją drogą chyba pierwszy raz Prue powiedziała w głos, że się na czymś nie zna. Było to warte zapamiętania, bo pewnie niezbyt szybko się to powtórzy.
- Co? Mono co? - Mrugnęła kilka razy, zdecydowanie nie miała pojęcia, o czym mówił do niej Greengrass, była wyjątkową ignorantką jeśli chodzi o dziedziny artystyczne i było to bardzo mocno widać w tej chwili.
- Tak, tylko zauważ, że najpierw musiałabym znaleźć chociaż jedną osobę, która chciałaby mnie słuchać, to może być problematyczne. - Wydawała się mieć co do tego dużo więcej wątpliwości od Roisa, kiedy on o tym opowiadał miało się wrażenie, że dyktatura nie była taka trudna, że wszystko było proste. Może on powinien zainteresować się taką rolą, pewnie by się do tego nadawał, tyle, że fusy było jej, więc to chyba nie miało sensu, bo chodziło im o przewidywanie przyszłości, a nie szukanie dla siebie nowego zajęcia.
- Nie wiem, może pojawi się znikąd, Eliasz mógłby mi zrobić obraz, ale na szkle? To chyba musi pozostać niedopowiedziane. - Zachowywała się jak prawdziwa jasnowidzka, nie wiem, przyszłość pokaże, czy coś. Nie było w tym przecież żadnych konkretów.
- Pokaż lepiej, co Tobie się trafiło. - Przesunęła swoją filiżankę, bo chyba przenalizowali już wszystko, co mieli do przeanalizowania, teraz czas na przyszłość Greengrassa, wychyliła się nieco, by móc się przyjrzeć pozostałościom po jego herbacie.
Patrzyła na zawartość drugiej filiżanki dłuższą chwilę. - Masz drzewo, śmieszne, bo pasuje do Ciebie. - W końcu rodzina Greengrassów zajmowała się roślinami, więc też całkiem sprytne się wylosowało. - Będziesz sadził drzewo, płodził syna? Tak to szło? - Jakby nie patrzeć szło nawet całkiem nieźle tę interpretację umiejscowić w wcale nie tak dalekiej przyszłości, bo przecież miał się żenić. Układało się to w ładną całość, być może faktycznie powinni się zastanowić nad przebranżowieniem.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control