09.08.2025, 22:44 ✶
Nicholas był cierpliwy. Siedział na krześle, mając skrzyżowane ręce na klatce piersiowej. Przymknął oczy, nastawiając słuch na otoczenie tego jednego pomieszczenia, w którym oczekiwał Stanleya. Tego charakterystycznego dźwięku świstoklika, który mu podarował. Mając nadzieję, że trafił w jego ręce i nikt tego nie przemycił. Miło zaś, że Borgin, nie kazał długo na siebie czekać.
Gdy tylko ten charakterystyczny dźwięk dotarł do uszu Nicholasa, otworzył powieki i spojrzał w kierunku Stanleya.- Nie czekałem długo. Ciebie również dobrze widzieć.
Odpowiedział z zapewnieniem na jego przeprosiny i powitanie. Wstał, aby móc następnie uścisnąć pewnie dłoń Stanleya, kiedy się zbliżył. Kiedy powitania mieli za sobą, Nicholas skierował się do znanego stoliczka, na którym znajdowała się karafka i cztery szklanki. Jakby odliczone dla wcześniejszych uczestników spotkań.
Wziął w dłoń dwie szklanki, w drugą niepełną karafkę z alkoholem. Słuchając Stanleya, wrócił do stołu, gdzie zajmował swoje miejsce. Gdzie obok, mógł usadowić się na krześle Stanley. Postawił naczynia i spojrzał na kuzyna, kiedy padły słowa z tym jednym imieniem.
Rodolphus.
Powtórzył dla siebie, a kącik ust uniósł mu się ku górze. Jakby to było zabawne. Ale też, irytujące.
- O nim też chciałem porozmawiać.
Wtrącił, nalewając odpowiednią ilość alkoholu do obu szklanek. Nawet nie pytał, czy Stanley chciał. Po prostu nalał i zostawił. Jeżeli chciał, mógł się częstować. Tytioniu, Nicholas jednak odmówił. Jednakże, używając tym razem różdżki, przywołał popielniczkę na stół, z małego stolika, z którego wcześniej brał dla nich alkohol. Był już pod tym względem przygotowany, pamiętając że Ci, którzy tutaj brali udział w spotkaniach z Robertem, byli palaczami. Naczynie wylądowało na stole w pobliżu Stanleya.
- Żadnej terapii prowadzić nie będę. Ostatnio zbyt wiele się wydarzyło i trzeba to omówić. Dobrze wiedzieć, że jesteś w dobrym stanie. Jeżeli pozwolisz, zacznę od Roberta. Co się w ogóle stało?
Zadając to pytanie, Nicholas był bardzo poważny. Uważniej wpatrując się w Stanleya, chcąc poznać prawdę, przyczyny śmierci swojego mentora a jego ojca. Czy winą była klątwa? Czy stało się coś, czego nikt nie spodziewał?