10.08.2025, 19:08 ✶
Helloise - szepnęły za kobietą myśli, a przez usta Mulciber przebiegł cień uśmiechu.
Sięgnęła po swoją torbę, którą zostawiła na ziemi tuż przed potyczką, zerkając raz w czas za towarzyszką.
- Gdzie? Ma to jakieś znaczenie? hum.. możemy do mnie - wzruszyła ramionami, a jej usta wpłynął zawadiacki uśmiech.
Zajrzała do środka torby, aby ukradkiem zerknąć przez lusterko, chcąc się upewnić, że sytuacja w domu jest opanowana - i ku jej zadowoleniu wszystko zdawało się być w porządku. Zamknęła torbę, powoli ruszając. Pozwalając sobie na bezdźwięczne westchnięcie.
-Gdy stoimy zwracamy na siebie dużo bardziej uwagę... - zauważyła, idąc wzdłuż alejki, skacząc wzrokiem po każdej mijanej osobie. Czekała z utęsknieniem na świt - jakby ten miał przynieść ukojenie, spokój, jakby promienie słońca miały zakończyć koszmar jaki rozgrywał się na ulicach miasta. Jakby wraz z nim wszystko miało dobiec końca. Starała się nie błądzić myślami dalej niż czubek własnego nosa, wiedząc jak zdradliwe to było.
Yo, babygirl - zadźwięczał jej w uszach głos, którego słuchała każdego dnia, każdego wieczora, który miał swój kształt i brzmienie nawet na splamionych farbą kartkach, gdy w codziennym pędzie wysyłał jej list. A jednak tego dnia jego głos był zarówno zbawieniem co i przekleństwem. Wzrok poszybował w kierunku chłopaka, aby zadrżeć gdy oczekiwania zderzyły się z rzeczywistością. Złapała bezdźwięcznie oddech, a rozbiegane spojrzenie oceniało stan Malfoya.
-Baldwin... - szepnęła, zaraz ruszając w jego kierunku, aby zgodnie z przewidywaniami chłopaka, wpaść mu w ramionami, wciskając się w niego mocno, może zbyt mocno. I w normalnych okolicznościach wcisnęłaby w niego nos jak zwykła to robić, ale ten szybko dał o sobie znać, krzyżując jej plany.
-H-Ha? - obróciła się w kierunku Helloise - Tak, można tak powiedzieć - wyłapała wzrok kobiety -nic tak nie łączy jak wspólny wróg... nieprawdaż? - dodała, a na jej usta wpłynął szelmowski uśmiech. Na powrót obróciła się w kierunku chłopaka, niechętnie poluźniając uścisk, aby przyjrzeć mu się dokładniej.
-Helvete - prychnęła, unosząc dłoń na wysokość policzka chłopaka, a jednak nie dotykając ani jego policzka, ani tym bardziej potrzaskanego nosa, nie chcąc sprawić mu więcej bólu, mimo chęci uduszenia go - Pokaż mi ten nos, trzeba to opatrzyć... może, może mam coś... - zagryzła wargę, krwi było sporo, a ona nie była żadnym medykiem, bo zamiast tego wybrała duchy, prawo i obsesyjny stalking, który każdego dnia uskuteczniała na Malfoyu.
-Znasz się na złamanych nosach, Hela? - zerknęła w kierunku kobiety. Co prawda nie wiedziała czy nos jest złamany czy nie, ale czy to miało znaczenie?
Sięgnęła po swoją torbę, którą zostawiła na ziemi tuż przed potyczką, zerkając raz w czas za towarzyszką.
- Gdzie? Ma to jakieś znaczenie? hum.. możemy do mnie - wzruszyła ramionami, a jej usta wpłynął zawadiacki uśmiech.
Zajrzała do środka torby, aby ukradkiem zerknąć przez lusterko, chcąc się upewnić, że sytuacja w domu jest opanowana - i ku jej zadowoleniu wszystko zdawało się być w porządku. Zamknęła torbę, powoli ruszając. Pozwalając sobie na bezdźwięczne westchnięcie.
-Gdy stoimy zwracamy na siebie dużo bardziej uwagę... - zauważyła, idąc wzdłuż alejki, skacząc wzrokiem po każdej mijanej osobie. Czekała z utęsknieniem na świt - jakby ten miał przynieść ukojenie, spokój, jakby promienie słońca miały zakończyć koszmar jaki rozgrywał się na ulicach miasta. Jakby wraz z nim wszystko miało dobiec końca. Starała się nie błądzić myślami dalej niż czubek własnego nosa, wiedząc jak zdradliwe to było.
Yo, babygirl - zadźwięczał jej w uszach głos, którego słuchała każdego dnia, każdego wieczora, który miał swój kształt i brzmienie nawet na splamionych farbą kartkach, gdy w codziennym pędzie wysyłał jej list. A jednak tego dnia jego głos był zarówno zbawieniem co i przekleństwem. Wzrok poszybował w kierunku chłopaka, aby zadrżeć gdy oczekiwania zderzyły się z rzeczywistością. Złapała bezdźwięcznie oddech, a rozbiegane spojrzenie oceniało stan Malfoya.
-Baldwin... - szepnęła, zaraz ruszając w jego kierunku, aby zgodnie z przewidywaniami chłopaka, wpaść mu w ramionami, wciskając się w niego mocno, może zbyt mocno. I w normalnych okolicznościach wcisnęłaby w niego nos jak zwykła to robić, ale ten szybko dał o sobie znać, krzyżując jej plany.
-H-Ha? - obróciła się w kierunku Helloise - Tak, można tak powiedzieć - wyłapała wzrok kobiety -nic tak nie łączy jak wspólny wróg... nieprawdaż? - dodała, a na jej usta wpłynął szelmowski uśmiech. Na powrót obróciła się w kierunku chłopaka, niechętnie poluźniając uścisk, aby przyjrzeć mu się dokładniej.
-Helvete - prychnęła, unosząc dłoń na wysokość policzka chłopaka, a jednak nie dotykając ani jego policzka, ani tym bardziej potrzaskanego nosa, nie chcąc sprawić mu więcej bólu, mimo chęci uduszenia go - Pokaż mi ten nos, trzeba to opatrzyć... może, może mam coś... - zagryzła wargę, krwi było sporo, a ona nie była żadnym medykiem, bo zamiast tego wybrała duchy, prawo i obsesyjny stalking, który każdego dnia uskuteczniała na Malfoyu.
-Znasz się na złamanych nosach, Hela? - zerknęła w kierunku kobiety. Co prawda nie wiedziała czy nos jest złamany czy nie, ale czy to miało znaczenie?