11.08.2025, 21:23 ✶
Słucham? Nie, ja mam wrażenie, że mnie nie zrozumiałaś - jej usta wykrzywiły się w grymasie niezadowolenia, aczkolwiek Lyssa nie mogła go ujrzeć, gdyż ta była zwrócona do niej plecami, lekko przemierzała korytarz. Cóż, to nie pierwszy ani drugi raz, gdy kogoś nie zrozumiała tak jak powinna. Miała momentami wrażenie, że każdy z tym zrozumieniem robi jej na przekór, rozdaje karty tak aby móc powiedzieć ostatecznie, że to pomyłka. Bezdźwięczne westchnięcie wydobyło się z jej ust, a Ona z dużo pogodniejszą miną zerknęła w kierunku Dolohov.
Lyssa jednak nie dała ciągnąc się w nieskończoność, przejmując inicjatywę - a tym samym tłumacząc na czym polegało ów nieporozumienie.
-Dyrektora? - wymruczała w zadumie, próbując sobie przypomnieć którą aktualnie mają godzinę. Powiodła wzrokiem po ścianach, aby chwilę później zanurzyć błękitne spojrzenie na oczach dziewczyny.
Na usta Quirrell wpłynął zawadiacki, nieco senny uśmiech
-Cóż... jeszcze go nie ma... - podjęła miękko, przechylając głowę na bok, pozwalając aby orzechowe loki rozsypały się po odsłoniętym ramieniu - Wiem, że pewnie spodziewałaś się innej odpowiedzi... no ale - delikatnie wzruszyła ramionami.
-Tak więc, drobiażdżku... - podjęła z zaczepnym uśmiechem - zostałaś postawiona przed wyborem... możesz wrócić do kolegi i poczekać razem z nim - skinęła głową w kierunku miejsca z którego szły - możesz posiedzieć na korytarzu... albo możesz pójść ze mną
Co prawda nie planowała, aby ktoś był razem z nią podczas treningu, a jednak mogło być to ciekawe, urocze i zabawne, zważywszy na to, że dziewczyna nie była tancerką. Zdawała się mieć też butny charakter, a jednak w całej tej swojej butności była dziwnie urocza, przyprawiając bardziej o uśmiech, aniżeli westchnięcie.
-To jak będzie? - wyciągnęła dłoń w jej kierunku - Mathilda - umilkła na moment - Jesteś artystką, hmm?
Lyssa jednak nie dała ciągnąc się w nieskończoność, przejmując inicjatywę - a tym samym tłumacząc na czym polegało ów nieporozumienie.
-Dyrektora? - wymruczała w zadumie, próbując sobie przypomnieć którą aktualnie mają godzinę. Powiodła wzrokiem po ścianach, aby chwilę później zanurzyć błękitne spojrzenie na oczach dziewczyny.
Na usta Quirrell wpłynął zawadiacki, nieco senny uśmiech
-Cóż... jeszcze go nie ma... - podjęła miękko, przechylając głowę na bok, pozwalając aby orzechowe loki rozsypały się po odsłoniętym ramieniu - Wiem, że pewnie spodziewałaś się innej odpowiedzi... no ale - delikatnie wzruszyła ramionami.
-Tak więc, drobiażdżku... - podjęła z zaczepnym uśmiechem - zostałaś postawiona przed wyborem... możesz wrócić do kolegi i poczekać razem z nim - skinęła głową w kierunku miejsca z którego szły - możesz posiedzieć na korytarzu... albo możesz pójść ze mną
Co prawda nie planowała, aby ktoś był razem z nią podczas treningu, a jednak mogło być to ciekawe, urocze i zabawne, zważywszy na to, że dziewczyna nie była tancerką. Zdawała się mieć też butny charakter, a jednak w całej tej swojej butności była dziwnie urocza, przyprawiając bardziej o uśmiech, aniżeli westchnięcie.
-To jak będzie? - wyciągnęła dłoń w jej kierunku - Mathilda - umilkła na moment - Jesteś artystką, hmm?