12.08.2025, 22:51 ✶
Lucy naprawdę nie chciało się chodzić na kolację z dziwną pustelniczką nie ważne jak kluczowych wiadomości kobieta by dla niej nie miała. Niestety prawda była taka, że Lucy nie miała zbyt wielkiego wyboru, bowiem mogła albo przystać na jej propozycję i być może się frustrować, albo wrócić do swojej poprzedniej metody na znalezienie tych informacji i... Frustrować się na pewno. Z dwojga złego wolała więc wybrać jakieś urozmaicenie.
Tylko że... Co jeśli kobieta nic nie wiedziała? Ale czemu w takim razie zapraszałaby ją na kolację? Lucy zakładała, że czarownicy się po prostu nudziło więc chciała wymienić informacje za spędzenie czasu z kimkolwiek i chwilę rozrywki - I na to była w stanie przystać. Przeżyje to. Ale jeśli kobieta kłamała.... To już niezmiernie by ją sfrustrowało.
No chyba że tamta z jakiegoś powodu chciała ją zabić. Czemu? Nie miała pojęcia ale lepiej było wziąć pod uwagę tę opcję. Tak na wszelki wypadek. Tyko że... Jeśli ktoś jej życzył śmierci to nie dowie się szczegółów jeśli nie porozmawia z tą czarownicą. Wyglądało więc na to, że tak czy siak zostanie na kolacji.
– Rozumiem. W takim razie zapraszam... Przyjmij mnie na kolację, ale obyś lepiej rzeczywiście miała informacje – powiedziała i podążyła za kobietą w myślach dodając, że w jej gusta kulinarne raczej i tak się nie wpasuje. Bo oczywiście, lubiła różne przekąski i słodycze, ale żadne ludzkie jedzenie nie mogło się równać z krwią, a wątpiła, że to ją dzisiaj czeka. – Jak się nazywasz? Często przypatrujesz się obcym ludziom? – Przypatrującym się innym obcym ludziom? Ale u niej to było co innego. Ona miała pracę. Natomiast jej chwilowa gospodyni... Wątpiła, czy parały się tą samą profesją.
Tylko że... Co jeśli kobieta nic nie wiedziała? Ale czemu w takim razie zapraszałaby ją na kolację? Lucy zakładała, że czarownicy się po prostu nudziło więc chciała wymienić informacje za spędzenie czasu z kimkolwiek i chwilę rozrywki - I na to była w stanie przystać. Przeżyje to. Ale jeśli kobieta kłamała.... To już niezmiernie by ją sfrustrowało.
No chyba że tamta z jakiegoś powodu chciała ją zabić. Czemu? Nie miała pojęcia ale lepiej było wziąć pod uwagę tę opcję. Tak na wszelki wypadek. Tyko że... Jeśli ktoś jej życzył śmierci to nie dowie się szczegółów jeśli nie porozmawia z tą czarownicą. Wyglądało więc na to, że tak czy siak zostanie na kolacji.
– Rozumiem. W takim razie zapraszam... Przyjmij mnie na kolację, ale obyś lepiej rzeczywiście miała informacje – powiedziała i podążyła za kobietą w myślach dodając, że w jej gusta kulinarne raczej i tak się nie wpasuje. Bo oczywiście, lubiła różne przekąski i słodycze, ale żadne ludzkie jedzenie nie mogło się równać z krwią, a wątpiła, że to ją dzisiaj czeka. – Jak się nazywasz? Często przypatrujesz się obcym ludziom? – Przypatrującym się innym obcym ludziom? Ale u niej to było co innego. Ona miała pracę. Natomiast jej chwilowa gospodyni... Wątpiła, czy parały się tą samą profesją.