14.08.2025, 02:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.09.2025, 17:14 przez Electra Prewett.)
Mimo iż Mona mieszkała na tej samej ulicy co rodzeństwo Prewett, dla Electry trasa dłużyła się niemiłosiernie. Sterty gruzu leżące na ziemi, ludzie biegający dookoła w panice oraz szalejące po budynkach płomienie uczyniły z przedzierania się przez Horyzontalną piekło. Prewettówna cały czas trzymała Icarusa kurczowo za ramię, nie chcąc go zgubić w tym chaosie. Modliła się, by Basilowi również nic się nie stało, gdziekolwiek zmierzał jeszcze tej nocy.
W końcu dotarli jednak do mieszkania Rowle i przez pełną napięcia chwilę, czekali na znak życia. Nie można było bowiem wykluczyć, że w ciągu paru ostatnich godzin czarownica padła ofiarą jakichś agresorów (czy to czystej krwi czy brudnej) albo ognia.
Jednak po paru sekundach rudowłosa otworzyła im drzwi cała i zdrowa (acz trochę osmalona). Electra nie zrozumiała nic z tego, co powiedziała Mona, ale w tym momencie nie miało to znaczenia. Gdy kobieta przygarnęła ją ramieniem, Prewettówna mocno wtuliła się w nią (być może trochę za mocno wnioskując po odgłosach bólu). Podobnie jak wcześniej przy Basilu, bliskość znanej osoby sprawiała, że czuła się bezpieczniej. Jak w domu.
— Tak się cieszę, że cię widzę. — powiedziała, wciąż przytulona do Rowle. W innych okolicznościach pewnie rzuciłaby dokuczliwym komentarzem, że jakim cudem Ari wcześniej na nią nie wpadł, skoro mieszka tuż obok. Teraz jednak nie było jej do śmiechu.
W końcu dotarli jednak do mieszkania Rowle i przez pełną napięcia chwilę, czekali na znak życia. Nie można było bowiem wykluczyć, że w ciągu paru ostatnich godzin czarownica padła ofiarą jakichś agresorów (czy to czystej krwi czy brudnej) albo ognia.
Jednak po paru sekundach rudowłosa otworzyła im drzwi cała i zdrowa (acz trochę osmalona). Electra nie zrozumiała nic z tego, co powiedziała Mona, ale w tym momencie nie miało to znaczenia. Gdy kobieta przygarnęła ją ramieniem, Prewettówna mocno wtuliła się w nią (być może trochę za mocno wnioskując po odgłosach bólu). Podobnie jak wcześniej przy Basilu, bliskość znanej osoby sprawiała, że czuła się bezpieczniej. Jak w domu.
— Tak się cieszę, że cię widzę. — powiedziała, wciąż przytulona do Rowle. W innych okolicznościach pewnie rzuciłaby dokuczliwym komentarzem, że jakim cudem Ari wcześniej na nią nie wpadł, skoro mieszka tuż obok. Teraz jednak nie było jej do śmiechu.
The older you get the more rules they're gonna try to get you to follow.
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N
You just gotta keep livin' man,
L-I-V-I-N