15.08.2025, 18:46 ✶
Jeżeli zdziwiło ją, że Cynthia pojawiła się u boku Louvaina, o którym nigdy nie wspomniała, to Brenna nie dała tego w żaden sposób poznać (byłaby to zresztą wyższa szkoła hipokryzji nawet jak na nią, zważywszy na ogół sytuacji). Witając całe towarzystwo po prostu uściskała Flintównę na powitanie, komplementując przy okazji jej sukienkę i zanim zgasły światła powiedziała do niej coś o tym, że muszą wyskoczyć na lunch. Chyba nawet mniej z chęci wymiany jakichś ploteczek, a bardziej dlatego, że miała dziwne wrażenie, że Cynthia ostatnio nie je, nie pije, nie śpi, i tylko jakimś cudem chodzi i żyje, bo Brenna mogłaby przysiąc, że zdawała się jeszcze szczuplejsza niż ostatnio.
Na szczęście dla dobrej woli Louvaina wobec przyjaciela, nie opowiadała niczego o biednych ofiarach czy o pożarach, tak samo, jak nie gadała o pracy – nie była tak zupełnie naiwna i wiedziała, że większości zgromadzonych w teatrze nic to nie obchodzi, przynajmniej w tej chwili. Nawet ci, których żywo interesowała sytuacja w Anglii, pojawili się na sztuce albo dlatego, że lubili teatr, albo żeby się pokazać, a ona jednak starała się nie zanudzać niepotrzebnie otaczających ją ludzi. Na punkcie niektórych spraw była może i walnięta, i czasem niekoniecznie uważała na słowa, ale na wydarzeniach towarzyskich nie miało żadnego sensu irytowanie innych gości, będąc pierwszą, która wyciągnie temat. Za to nim zapadły ciemności, odruchowo rozejrzała się wokół, szukając wyjść awaryjnych, potencjalnej ochrony, punktów problematycznych i miejsc, w których siedzieli najważniejsi oficjele – ot nawyk, który wszedł jej zbyt głęboko pod skórę, aby mogła go wyplenić w sytuacji towarzyskiej.
Brenna nie była znawczynią sztuki, nie pozowała na taką i jeśli szło o taką scenę biczowania, to prawdopodobnie nie do końca pojęła jej sens. Lubiła jednak teatr, tak jak lubiła mnóstwo innych rzeczy, i oglądała przedstawienie może nie z zachwytem, jaki to mogło wywołać na kimś faktycznie obeznanym z tematem, ale na pewno z autentyczną przyjemnością. Aktorzy dawali z siebie wszystko, tancerki poruszały się niesamowicie, muzyka brzmiała dobrze i jej to zupełnie wystarczało.
– Trochę inaczej zapamiętałam to wszystko z historii. Ale może dlatego, że połowę lekcji o Merlinie przespałam – mruknęła krótko do Atreusa, kiedy przedstawienie dobiegło końca.
!TraumaOgnia
Na szczęście dla dobrej woli Louvaina wobec przyjaciela, nie opowiadała niczego o biednych ofiarach czy o pożarach, tak samo, jak nie gadała o pracy – nie była tak zupełnie naiwna i wiedziała, że większości zgromadzonych w teatrze nic to nie obchodzi, przynajmniej w tej chwili. Nawet ci, których żywo interesowała sytuacja w Anglii, pojawili się na sztuce albo dlatego, że lubili teatr, albo żeby się pokazać, a ona jednak starała się nie zanudzać niepotrzebnie otaczających ją ludzi. Na punkcie niektórych spraw była może i walnięta, i czasem niekoniecznie uważała na słowa, ale na wydarzeniach towarzyskich nie miało żadnego sensu irytowanie innych gości, będąc pierwszą, która wyciągnie temat. Za to nim zapadły ciemności, odruchowo rozejrzała się wokół, szukając wyjść awaryjnych, potencjalnej ochrony, punktów problematycznych i miejsc, w których siedzieli najważniejsi oficjele – ot nawyk, który wszedł jej zbyt głęboko pod skórę, aby mogła go wyplenić w sytuacji towarzyskiej.
Brenna nie była znawczynią sztuki, nie pozowała na taką i jeśli szło o taką scenę biczowania, to prawdopodobnie nie do końca pojęła jej sens. Lubiła jednak teatr, tak jak lubiła mnóstwo innych rzeczy, i oglądała przedstawienie może nie z zachwytem, jaki to mogło wywołać na kimś faktycznie obeznanym z tematem, ale na pewno z autentyczną przyjemnością. Aktorzy dawali z siebie wszystko, tancerki poruszały się niesamowicie, muzyka brzmiała dobrze i jej to zupełnie wystarczało.
– Trochę inaczej zapamiętałam to wszystko z historii. Ale może dlatego, że połowę lekcji o Merlinie przespałam – mruknęła krótko do Atreusa, kiedy przedstawienie dobiegło końca.
!TraumaOgnia
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.