16.08.2025, 13:14 ✶
Nie znasz go? Myślałam, że w teatrach większość ludzi się zna, w końcu to takie zamknięte światy - uśmiechnęła się po raz kolejny z niejakim rozbawieniem, być może szczyptą politowania, jakoby ta powiedziała coś naiwnie głupiutkiego.
W rzeczy samej był to zamknięty świat, a większość z boku nazywała ich wielką rodziną. Nie raz słyszała tego typu określenia zarówno od osób trzecich, co od samych aktorów.
Zapominali jedynie dodać, że z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciach. Najnormalniej. Najbardziej zgodnie, najurokliwiej.
-W rzeczy samej... to zamknięty świat - przyznała, pozwalając się na moment porwać zadumie.
-To jakiś stażysta? - wydęła usta w zamyśleniu, jakoby starała sobie przypomnieć funkcję lub też imię chłopaka. W rzeczywistości dobrze je znała. Milford był na tyle uszczypliwy, że nie pozwalał odrzucić niepotrzebnych informacji, gromadząc je w głowie dziewczyny. Aczkolwiek nie było potrzeby obnosić się z posiadaniem genetycznej skazy - jest tu od wczoraj bodajże...
Przechyliła głowę w bok słuchając wyjaśnień dziewczyny. Artystka. Plakaty. Ekstaza.
-Rozumiem... Niestety minęliście się, ale - sięgnęła wzrokiem jednej ze ścian, aby zawiesić wzrok na zegarze - Powinien wrócić za jakieś... pół godziny? Wiem, że czekanie jest upierdliwe, ale nic na to nie poradzimy...
Co prawda mogła ją zaprowadzić do gabinetu, ale była bardziej niż pewna, że ten jest pusty, a drzwi najprawdopodobniej zamknięte.
-Yhym.. - przytaknęła - Gram Ambicje - skinęła z wolna głową. Rola, która Quirrell bardzo przypadła do gustu, do tego stopnia, że nie czuła goryczy z ów powodu, a słodycz. Wiedziała, że jeżeli dobrze to rozegra to może błyszczeć równie mocno co Ekstaza.
-Mam nadzieje, że spektakl Ci przypadnie do gustu... bo mniemam, że się na nim pojawisz, prawda? - odłożyła torbę, pozwalając jej zalec na podłodze - może chciałabyś się napić kawy?
Co prawda miała ćwiczyć, acz nie wypadało zostawić Dolohov samej toteż gdyby przez moment zajęła się dziewczyną to nic złego by się nie stało, najwyżej zostanie te ponadprogramowe godziny. W końcu nie musiała dziś ćwiczyć z Lorettą, a sali o dziwo dziś nikt nie zajmował.
W rzeczy samej był to zamknięty świat, a większość z boku nazywała ich wielką rodziną. Nie raz słyszała tego typu określenia zarówno od osób trzecich, co od samych aktorów.
Zapominali jedynie dodać, że z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciach. Najnormalniej. Najbardziej zgodnie, najurokliwiej.
-W rzeczy samej... to zamknięty świat - przyznała, pozwalając się na moment porwać zadumie.
-To jakiś stażysta? - wydęła usta w zamyśleniu, jakoby starała sobie przypomnieć funkcję lub też imię chłopaka. W rzeczywistości dobrze je znała. Milford był na tyle uszczypliwy, że nie pozwalał odrzucić niepotrzebnych informacji, gromadząc je w głowie dziewczyny. Aczkolwiek nie było potrzeby obnosić się z posiadaniem genetycznej skazy - jest tu od wczoraj bodajże...
Przechyliła głowę w bok słuchając wyjaśnień dziewczyny. Artystka. Plakaty. Ekstaza.
-Rozumiem... Niestety minęliście się, ale - sięgnęła wzrokiem jednej ze ścian, aby zawiesić wzrok na zegarze - Powinien wrócić za jakieś... pół godziny? Wiem, że czekanie jest upierdliwe, ale nic na to nie poradzimy...
Co prawda mogła ją zaprowadzić do gabinetu, ale była bardziej niż pewna, że ten jest pusty, a drzwi najprawdopodobniej zamknięte.
-Yhym.. - przytaknęła - Gram Ambicje - skinęła z wolna głową. Rola, która Quirrell bardzo przypadła do gustu, do tego stopnia, że nie czuła goryczy z ów powodu, a słodycz. Wiedziała, że jeżeli dobrze to rozegra to może błyszczeć równie mocno co Ekstaza.
-Mam nadzieje, że spektakl Ci przypadnie do gustu... bo mniemam, że się na nim pojawisz, prawda? - odłożyła torbę, pozwalając jej zalec na podłodze - może chciałabyś się napić kawy?
Co prawda miała ćwiczyć, acz nie wypadało zostawić Dolohov samej toteż gdyby przez moment zajęła się dziewczyną to nic złego by się nie stało, najwyżej zostanie te ponadprogramowe godziny. W końcu nie musiała dziś ćwiczyć z Lorettą, a sali o dziwo dziś nikt nie zajmował.