17.08.2025, 13:36 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.08.2025, 13:37 przez Olivia Quirke.)
Olivia roześmiała się, gdy Tristan zamigał o jej zaklęciach.
- To nie zaklęcia, to cel. Musiałbyś mnie nauczyć rzucać do celu - odpowiedziała wesoło, kręcąc głową. - Wyślizgnęła mi się fiolka z dłoni, poza tym kopałyśmy w tym ogródku nie tylko przy pomocy magii, ale także własnymi rękami. Dobrze, że pęcherze mi już poznikały.
Jakby na potwierdzenie tych słów Olivia zerknęła na swoje dłonie. Nie, już było w porządku, na szczęście.
- Ale tak, przydałoby mi się poćwiczyć. Ostatnio trochę się zasiedziałam w pracowni, ale wiesz... Nadal chciałabym otworzyć coś swojego - wzruszyła ramionami. Nie przytyła, ale czuła że jej ciało było trochę bardziej ospałe niż zwykłe. Nie chciała do tego dopuścić, bo Tristan dobrze rozumował: żyli w niebezpiecznych czasach, a poza tym każdy wiedział, że ruch to zdrowie. Mimo to wolała teraz siedzieć z nim na ławce, rozmawiać i się przytulać, karmiąc wiewiórki, niż iść na spacer. Tak jej było dobrze - praktycznie idealnie.
Odsunęła się lekko od Tristana, puszczając jego ramię by dać mu trochę swobody w miganiu. Z każdym kolejnym dniem przyzwyczajała się do takich odruchów coraz bardziej - to wszystko stawało się pomalutku częścią jej samej. Zapewniała mu przestrzeń, nie chciała też by czuł się gorszy. I na dodatek wcale jej nie przeszkadzało to, że nie mówił. Kochała go takim, jakim był - a nie za to, kim mógłby kiedyś być. Gdy powiedział jej o tym biznesie, posmutniała. Położyła delikatnie dłoń na jego udzie.
- Rozumiem, ale... Może to przemyślisz? To, co stało się na Lammas, było w dużej mierze moją winą. Ale nie zawsze tak będzie, prawda? Radzisz sobie w księgarni, masz kontakt z klientami. Masz wszystko, czego potrzeba do prowadzenia biznesu. Jesteś łagodny, wyrozumiały i pomocny - czego ludzie mogą chcieć więcej? - to, że nie mówił, dla niej nie miało żadnego znaczenia. Nie miało wtedy, gdy szukała kiedyś u niego książki i nie miało teraz, gdy prosiła go by przemyślał sprawę. Bała się, oczywiście, że będą mieli dla siebie mniej czasu, w końcu sami chcieli pracować na własny rachunek a nie od 9 do 17, jednak to co dla niej liczyło się najbardziej to to, by Tristan był szczęśliwy. Wydawało jej się, że właśnie tego chciał: czegoś własnego. Ale nie naciskała.
Szczególnie że padły słowa, na które tak dawno czekała. Najpierw jej twarz wyrażała zdumienie - ogromne, jakby nie była pewna tego, co widziała. A potem...
- Oczywiście że tak! - pisnęła, rzucając się mu w ramiona. Po policzkach znowu spłynęły łzy, tym razem szczęścia. Wyjazd... Czy musieli jednak wyjeżdżać? Wiedziała, że Magiczny Londyn był dla Tristana pełen wspomnień, niekoniecznie miłych, ale... Może mogliby mieszkać gdzieś indziej? Dolina Godryka albo okolice? - Kocham cię i chcę spędzić z tobą resztę życia, nawet jeżeli oznaczałoby to wyprowadzkę. Ale... Może niekoniecznie za granicą...?
Odsunęła się nieco od mężczyzny. Była szczęśliwa, jej oczy lśniły od łez. Była gotowa wyprowadzić się, ale ona tu miała rodzinę. Ciężko pracowała na to, by zdobywać klientów. Gdyby się wyprowadzili poza Anglię, musiałaby zaczynać od nowa. Plus z jej problemem z teleportacją... To mogłoby być problematyczne.[/b][/b]
- To nie zaklęcia, to cel. Musiałbyś mnie nauczyć rzucać do celu - odpowiedziała wesoło, kręcąc głową. - Wyślizgnęła mi się fiolka z dłoni, poza tym kopałyśmy w tym ogródku nie tylko przy pomocy magii, ale także własnymi rękami. Dobrze, że pęcherze mi już poznikały.
Jakby na potwierdzenie tych słów Olivia zerknęła na swoje dłonie. Nie, już było w porządku, na szczęście.
- Ale tak, przydałoby mi się poćwiczyć. Ostatnio trochę się zasiedziałam w pracowni, ale wiesz... Nadal chciałabym otworzyć coś swojego - wzruszyła ramionami. Nie przytyła, ale czuła że jej ciało było trochę bardziej ospałe niż zwykłe. Nie chciała do tego dopuścić, bo Tristan dobrze rozumował: żyli w niebezpiecznych czasach, a poza tym każdy wiedział, że ruch to zdrowie. Mimo to wolała teraz siedzieć z nim na ławce, rozmawiać i się przytulać, karmiąc wiewiórki, niż iść na spacer. Tak jej było dobrze - praktycznie idealnie.
Odsunęła się lekko od Tristana, puszczając jego ramię by dać mu trochę swobody w miganiu. Z każdym kolejnym dniem przyzwyczajała się do takich odruchów coraz bardziej - to wszystko stawało się pomalutku częścią jej samej. Zapewniała mu przestrzeń, nie chciała też by czuł się gorszy. I na dodatek wcale jej nie przeszkadzało to, że nie mówił. Kochała go takim, jakim był - a nie za to, kim mógłby kiedyś być. Gdy powiedział jej o tym biznesie, posmutniała. Położyła delikatnie dłoń na jego udzie.
- Rozumiem, ale... Może to przemyślisz? To, co stało się na Lammas, było w dużej mierze moją winą. Ale nie zawsze tak będzie, prawda? Radzisz sobie w księgarni, masz kontakt z klientami. Masz wszystko, czego potrzeba do prowadzenia biznesu. Jesteś łagodny, wyrozumiały i pomocny - czego ludzie mogą chcieć więcej? - to, że nie mówił, dla niej nie miało żadnego znaczenia. Nie miało wtedy, gdy szukała kiedyś u niego książki i nie miało teraz, gdy prosiła go by przemyślał sprawę. Bała się, oczywiście, że będą mieli dla siebie mniej czasu, w końcu sami chcieli pracować na własny rachunek a nie od 9 do 17, jednak to co dla niej liczyło się najbardziej to to, by Tristan był szczęśliwy. Wydawało jej się, że właśnie tego chciał: czegoś własnego. Ale nie naciskała.
Szczególnie że padły słowa, na które tak dawno czekała. Najpierw jej twarz wyrażała zdumienie - ogromne, jakby nie była pewna tego, co widziała. A potem...
- Oczywiście że tak! - pisnęła, rzucając się mu w ramiona. Po policzkach znowu spłynęły łzy, tym razem szczęścia. Wyjazd... Czy musieli jednak wyjeżdżać? Wiedziała, że Magiczny Londyn był dla Tristana pełen wspomnień, niekoniecznie miłych, ale... Może mogliby mieszkać gdzieś indziej? Dolina Godryka albo okolice? - Kocham cię i chcę spędzić z tobą resztę życia, nawet jeżeli oznaczałoby to wyprowadzkę. Ale... Może niekoniecznie za granicą...?
Odsunęła się nieco od mężczyzny. Była szczęśliwa, jej oczy lśniły od łez. Była gotowa wyprowadzić się, ale ona tu miała rodzinę. Ciężko pracowała na to, by zdobywać klientów. Gdyby się wyprowadzili poza Anglię, musiałaby zaczynać od nowa. Plus z jej problemem z teleportacją... To mogłoby być problematyczne.[/b][/b]