19.08.2025, 10:14 ✶
Rozpuszczone jasnobrązowe włosy Roselyn były targane przez wiatr, lecz to nie przeszkadzało dziewczynie w skupianiu się na kwiatach, które przekładała z należytą starannością. Młodziutka Rose pochylała głowę, siedząc na ziemi, w przeciwieństwie do Lorraine - wolała mieć kontakt z naturą, nawet jeżeli oznaczało to ubrudzenie spódniczki od hogwartowego mundurku. Mimo że mogła ubierać się tak, jak chciała gdy nauka się kończyła, nigdy nie dbała wystarczająco o to, by prezentować się pięknie. Nie miała dla kogo, nie chciała też zwracać na siebie zbytniej uwagi: jej umysł pochłonięty był przez zajęcia oraz wiedzę, która szeptała jej do ucha, by nie robić sobie przerwy i siąść do książek. Ale nie mogła odmówić przyjaciółkom, Lorraine i Lanie, spędzenia razem czasu. Ich przyjaźń była mocna, chociaż nie oplatała dziewczyn tak mocno, by spędzały ze sobą każdą wolną chwilę. Zapewniały sobie odpowiednią przestrzeń, a jednak Roselyn miała wrażenie, że dzięki temu mogły się uzupełniać i umacniać ten dziwny, damski trójkąt.
- Mogę cię podlać - nigdy nie była dobra w metafory, więc gdy Lorraine zaczęła grać, a potem narzekać, przestała na chwilę splatać ze sobą łodyżki stokrotek. Roselyn uniosła głowę i spojrzała na blondynkę, marszcząc brwi w zamyśleniu. - Mam gdzieś wodę, czekaj...
Starannie odłożyła początek wianka i sięgnęła do torby, w której miała głównie książki i pergaminy, ale też coś do jedzenia i wodę. Wytworzoną wodą przecież się nie napije. Ale gdzie ona była?
- Lana, masz? Lorraine chyba chce się pić.
- Mogę cię podlać - nigdy nie była dobra w metafory, więc gdy Lorraine zaczęła grać, a potem narzekać, przestała na chwilę splatać ze sobą łodyżki stokrotek. Roselyn uniosła głowę i spojrzała na blondynkę, marszcząc brwi w zamyśleniu. - Mam gdzieś wodę, czekaj...
Starannie odłożyła początek wianka i sięgnęła do torby, w której miała głównie książki i pergaminy, ale też coś do jedzenia i wodę. Wytworzoną wodą przecież się nie napije. Ale gdzie ona była?
- Lana, masz? Lorraine chyba chce się pić.