• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence

[19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#7
19.08.2025, 11:11  ✶  

- Będę miała to na uwadze. - Nie uszkodzić butów, to nie wydawało się wcale takie trudne. Zresztą na pewno nie uderzałaby w stopy, bo to nie miało najmniejszego sensu, nie w jej przypadku. Gdyby chciała komuś zrobić krzywdę na pewno nie zrobiłaby tego w podobny sposób.

Bliskość, ciepło jego dłoni mieszało jej w głowie, oszukiwało, nie mogła pozbyć się ziarna, które zostało zasiane tego wieczoru. Niepewności, która się pojawiła. Zbyt łatwo przyszło jej przyzwyczaić się do dobrego. Nie miała w zwyczaju tego robić, nie zbliżała się do nikogo, bo właśnie tego się obawiała. Przywiązania, które musiało się pojawić, a ona głupio wierzyła w to, że bez problemu będzie w stanie pójść w swoją stronę. To miało się wydarzyć, mówili o tygodniu, tydzień minął, zaczęli razem układać swoją nową rzeczywistość, ale przecież to nie mogło trwać wiecznie, to było ulotne, niedługo wszystko miało się rozsypać. Mówił o tym, że nic go tutaj nie trzyma, że zamierza wyjechać, a ona nie zamierzała mu w tym przeszkadzać. Zresztą nie sądziła, że byłaby w stanie to zrobić. Nie miało być później, czy dalej, i chociaż miała tego świadomość, to pozwoliła sobie zupełnie stracić czujność. Szybciej niż jej się wydawało przywykła do tej ich wspólnej codzienności.

- Nie wiem, czy jestem w stanie Ci to wybaczyć, zakradanie się do sypialni może tak, ale te mokre ubrania, one trochę komplikują sprawę. - Starała się, by ton jej głosu nadal brzmiał lekko, chociaż przecież od samego początku miała z tym problem. Znowu padła obietnica, mówił, że to powtórzy, tylko ile właściwie podobnych wieczorów im zostało? Koniec pobytu w tym miejscu zbliżał się nieubłaganie, mieli kilka dni i co wtedy, wszystko rozsypie się pozostawiając pustkę, której powinna się spodziewać, jednak oszukiwała sama siebie, że przecież tak nie będzie.

Uświadamiała sobie, że czy tego chciała, czy nie ona na pewno się pojawi. Łatwo było przyzwyczaić się do obecności, przywiązać się do niego, mimo tego, że raczej nie miała problemu z tym, aby się dystansować, przynajmniej z pozoru, bo czy ostatnio dopuściła kogokolwiek do siebie tak blisko. No nie, więc nie powinno jej wcale to dziwić.

Nie rozmawiali o przyszłości, o tym, co będzie później, gdy opuszczą to miejsce, bo czy właściwie było o czym rozmawiać? Wiedziała czego miała się spodziewać, wiedziała, że to miało być tylko chwilowe, że nie było dla nich miejsca w tym prawdziwym życiu. Trudno jej było przyznać nawet przed samą sobą, że bardzo szybko zaczęła odnajdywać się w tym ich wspólnym rytmie, że przywykła do jego obecności, do ich wspólnych chwil, co niby miała mu powiedzieć?

W końcu podzieliła się tym, co zaprzątało jej głowę. Nie miała w zwyczaju udawać, że problem nie istniał, kiedy się pojawiał. Nie mogła dusić tego w sobie, kiedy zżerało ją to od środka.

Nie umknęło jej spięcie jego mięśni, ciało zareagowało, zapewne się tego nie spodziewał, ale przecież to musiało kiedyś paść, musieli sobie to wyjaśnić, nie wiedzieć czemu nie zakładała nawet, że mógłby chcieć przedłużyć im ten termin przydatności. Nie mogła go o to prosić, to był jej błąd, że pozwoliła sobie wejść w tą nową rzeczywistość tak lekko, nie zastanawiając się nad konsekwencjami, jakie mogą się pojawić.

Nie chciała tego, najprościej byłoby nie poruszać tego tematu, udawać, że nie istnieje, zatracać się w tych ostatnich momentach, które mieli razem spędzić, tyle, że wolała w końcu wiedzieć na czym stoi. Przesadnie analizowała wszystko, co wydarzyło się tego wieczora, te cholerne karty sugerowały jej, że coś się skończy. Ambroise wspomniał o swoim ślubie, a Benjy, Benjy nawet nie zapytał jej, czy miałaby ochotę mu towarzyszyć, więc założyła, że dla niego było całkiem jasne to, że gdy wróci do domu, gdy stąd wyjedzie to wszystko będzie tylko wspomnieniem. Ich wspólne wieczory i poranki, to minie, znowu zostanie zupełnie sama.

Wypadało do tego przywyknąć, przecież to był zwyczajny stan rzeczy. Znowu zamknie się w swoich czterech ścianach, zbuduje wokół siebie mur i jakoś to będzie, zawsze było. Tyle, że ten tydzień pokazał jej jak wiele traci, a najgorsze było to, że tak właściwie to nie mogła zrobić nic, żeby znowu tego nie stracić.

Odsunął się od niej, wypuścił ją z ramion. Poczuła chłód, tyle, że dotykał on również jej wnętrza. Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach. Nie spodziewała się tego, że jej słowa mogą tak wiele zmienić, bo przecież mieli jeszcze czas, odrobinę czasu, aby trwać przy sobie, może to i lepiej, że zaczęli to sobie wyjaśniać, może dzięki temu sprawa będzie rozwiązana. Byli razem, już miało ich nie być, prosta historia, pewnie jak wiele innych.

Skrzyżowała ręce na piersiach, nie przestawała przy tym wpatrywać się w szybę i żywioł szalejący za oknem. Zaczęła zamykać się w sobie, wracać do tego, co było wcześniej, tak było najprościej, jakby mogło ją to ocalić przed tym, co miało w nią uderzyć, właściwie to już uderzało, zbyt późno było na stawianie murów, na dystansowanie się, czy tego chciała, czy nie to na pewno miało to przynieść nie do końca przyjemne konsekwencje. Okazało się bowiem, że bardzo łatwo było go polubić, przyzwyczaić się do tego, że jest obok, a niedługo miało go zabraknąć i nie do końca jej się to podobało.

- Lepiej się pospiesz, zostało mało czasu. - Mruknęła cicho. Nie dało się nie czuć tego napięcia, które wisiało w powietrzu, coś się zmieniło, widziała jego odbicie w szybie, nie wydawał się być szczególnie przejęty tym, co mu powiedziała, raczej dostrzegała obojętność. Być może faktycznie było mu wszystko jedno, tyle, czy wtedy by się od niej odsunął? Reagował w ten sposób. Sama nie do końca wiedziała, co powinna o tym wszystkim myśleć, miała mętlik w głowie i okropnie ją to irytowało.

- Cieszę się, że mogłam się jeszcze na coś przydać. - Wykonała to jakże trudne zadanie, przekazała, co miała przekazać, a teraz mogła się powoli pakować i wrócić do swojego świata. Prosta sprawa, to by było na tyle z jej obecności w tym miejscu, z jej obecności przy nim. Tydzień minął, dostała nawet więcej niż miała, powinna się pewnie z tego cieszyć, bo nikt niczego jej nie obiecywał, nie wiedzieć czemu jednak czuła rozczarowanie, okropne rozczarowanie, że przez chwilę pomyślała, że mogli dać sobie jeszcze więcej. Najwidoczniej się myliła, nie byłby to pierwszy raz.

Przymknęła na moment oczy, starała się oddychać spokojnie, ale trudno jej było ukrywać to, że jej to nie poruszało. Nie do końca spodziewała się tego, że ten wieczór zakończy się w ten sposób, być może karty jednak miały rację, inaczej nie łączyłoby się to w taką spójną całość.

- Nic więcej nie zostało mi przekazane, może zapytaj Ambroise'a, ewentualnie poproś go, żeby kolejne instrukcje dawał komuś z kim faktycznie się tam wybierasz. - Nie była w stanie powiedzieć wprost, że zabolało ją to, że nie zaprosił jej na ten ślub, w końcu przyjęcia miało się odbyć za kilka dni, założyła, że wolałby pojawić się tam z kimś innym i nie powinna mieć o to przecież pretensji, bo jasno określili, że po czasie spędzonym tutaj ich drogi się rozejdą. Trudno jednak było jej utrzymywać tę fasadę obojętności, Bletchley nie umiała kłamać, nie kiedy coś uderzało w nią tak bardzo.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (18292), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (16099)




Wiadomości w tym wątku
[19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 17.08.2025, 17:56
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Pan Losu - 17.08.2025, 17:56
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.08.2025, 22:59
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 18.08.2025, 15:34
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 18.08.2025, 22:03
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.08.2025, 00:11
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.08.2025, 11:11
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.08.2025, 13:29
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.08.2025, 16:10
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.08.2025, 18:18
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.08.2025, 21:48
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.08.2025, 00:05
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.08.2025, 10:33
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.08.2025, 13:01
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.08.2025, 22:50
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.08.2025, 13:04
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 21.08.2025, 14:44
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.08.2025, 18:32
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 21.08.2025, 21:52
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 22.08.2025, 12:09
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.08.2025, 13:43
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 22.08.2025, 18:09
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.08.2025, 22:31
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.08.2025, 10:33
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.08.2025, 23:15
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.08.2025, 00:21
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.08.2025, 00:58
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.08.2025, 14:07
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.08.2025, 08:56
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.08.2025, 18:09
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 26.08.2025, 20:35
RE: [19/09/1972] Something good comes with the bad | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.08.2025, 23:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa