17.02.2023, 04:40 ✶
Rozkwitający zapach jaśminu snuł się wraz z parą znad czarki, gdy siedział po turecku przy stoliku kawowym. Jasne drewno zawijało się na nogach mebla w zgrabny kształt, który doskonalił pomieszczenie o dotyk estetyki; przyjemny dla oka, sprawiał że idealnie zaplanowane wnętrze poza sterylnością miało w sobie też ukryte pod dobraniem detali ciepło, którego nie dostrzegało się gołym okiem.
Wizyty Perseusa stały się rutyną, William nawet nie zauważył kiedy, ale pozwalał im się odbywać, a swojemu czasowi płynąc i układać się dookoła wyznaczonych w kalendarzu godzin. Jeszcze w szkole nauczył się zajmować swoimi notatkami czy też lekturą, gdy ktoś do niego mówił, może umykała mu połowa sensu wypowiedzi, ale przynajmniej rozmówca mógł się uzewnętrznić. Lestrange zauważył, że wielu czarodziejów, zwłaszcza tych czystej krwi, potrzebowało przestrzeni, aby wyrazić myśli - takiej, gdzie nikt nie będzie ich oceniał czy obarczał odpowiedzialnością za każde przemielone przez język słowo. Czasami zastanawiał się czy nie powinien pobierac za takie sesje drobnej opłaty, być może wykształciłby w ten sposób jakiś biznes, coby Eden nie mówiła, że marnuje czas na gderanie Blacka.
Miał na sobie porozciągany sweter, a z nosa zsuwały mu się szkła małych okularów, poprawiał je co pare minut sprawiając, że ciemne loki okalajace mu czoło również cofały się, odskakując do tyłu.
Wypowiedzi drugiego mężczyzny interesowały go w pewnym stopniu, momenty do których przykładał więcej wagi wyłapywał z łatwością, znajac granice funkcjonowania swojego umysłu i wiedząc kiedy musi odłożyć jedną z wykonywanych czynności, aby w całości skupić się na drugiej.
- Pracuję to dużo powiedziane, wyświadczam im przysługę w wolnych godzinach - mruknął, nie zauważając nawet jak zarozumiale mogą wybrzmiewać te słowa; Krukońskia chęć sprecyzowania wszystkiego w logiczną układankę nigdy tak naprawdę go nie opuściła, nawet w tak trywialnych kwestiach.
- Masz na myśli zmiany zachodzące w mózgu w najmłodszych latach, które w późniejszych latach kształtują nasze zachowanie? Zastanawiałem się nad tym w kontekście połączenia ruchów naszego ciała, a faktycznego działania naszej głowy, pod względem uzdrowicielskim. Przyszła mi taka myśl kiedyś, gdzieś ją nawet zapisałem, jestem pewien, że czasami nie zauważamy, że coś nas boli, dopóki nie zobaczymy, że mamy na skórze ranę. Możliwe, że to kwestia przepływu informacji, a czym myślimy? Umysłem. To musi mieć coś wspólnego - odbiegł odrobinę od tematu przewodniego wypowiedzi drugiego mężczyzny, ale uznał swoje uwagi za odpowiednio istotne, aby uwzględnić w tej dywagacji.
- Boisz się dementorów? Czy może, że cię aresztują? Co ukrywasz, Percy? - zapytał, niewinnie, właściwie żartobliwie, gdy zapisał kolejne słowo na pergaminie i dopiero teraz odłożył pióro. Dłoń miał lekko umorusaną atramentem, ale zdawał się nie zwracać na to uwagi, gdy uniósł spojrzenie na twarz rozmówcy, a ten wydawał się blady jak papier, conajmniej jakby zobaczył ducha.
- Żartowałem przecież, muszę poćwiczyć nad tonem wypowiedzi, wyglądasz jakbym ci conajmniej groził - bąknął i podrapał się palcem w środek nosa, nawet nie dlatego że ten faktycznie go swędział, a po prostu, z dziwnego przyzwyczajenia.
- Nie mam pojęcia czy z dysfunkcyjnej, ale na pewno niezbyt zdrowej. Właściwie żaden z czystokrwistych rodów nie wydaje się 'zdrowy' w definicji, która próbujesz ułożyć. Sam wolisz przychodzić tu żeby poukładać myśli, zamiast przesiadywać w domu. Ja sam za nic nie wróciłbym do domu - przyznał się, nie widząc w tym żadnego wstydu.
Wizyty Perseusa stały się rutyną, William nawet nie zauważył kiedy, ale pozwalał im się odbywać, a swojemu czasowi płynąc i układać się dookoła wyznaczonych w kalendarzu godzin. Jeszcze w szkole nauczył się zajmować swoimi notatkami czy też lekturą, gdy ktoś do niego mówił, może umykała mu połowa sensu wypowiedzi, ale przynajmniej rozmówca mógł się uzewnętrznić. Lestrange zauważył, że wielu czarodziejów, zwłaszcza tych czystej krwi, potrzebowało przestrzeni, aby wyrazić myśli - takiej, gdzie nikt nie będzie ich oceniał czy obarczał odpowiedzialnością za każde przemielone przez język słowo. Czasami zastanawiał się czy nie powinien pobierac za takie sesje drobnej opłaty, być może wykształciłby w ten sposób jakiś biznes, coby Eden nie mówiła, że marnuje czas na gderanie Blacka.
Miał na sobie porozciągany sweter, a z nosa zsuwały mu się szkła małych okularów, poprawiał je co pare minut sprawiając, że ciemne loki okalajace mu czoło również cofały się, odskakując do tyłu.
Wypowiedzi drugiego mężczyzny interesowały go w pewnym stopniu, momenty do których przykładał więcej wagi wyłapywał z łatwością, znajac granice funkcjonowania swojego umysłu i wiedząc kiedy musi odłożyć jedną z wykonywanych czynności, aby w całości skupić się na drugiej.
- Pracuję to dużo powiedziane, wyświadczam im przysługę w wolnych godzinach - mruknął, nie zauważając nawet jak zarozumiale mogą wybrzmiewać te słowa; Krukońskia chęć sprecyzowania wszystkiego w logiczną układankę nigdy tak naprawdę go nie opuściła, nawet w tak trywialnych kwestiach.
- Masz na myśli zmiany zachodzące w mózgu w najmłodszych latach, które w późniejszych latach kształtują nasze zachowanie? Zastanawiałem się nad tym w kontekście połączenia ruchów naszego ciała, a faktycznego działania naszej głowy, pod względem uzdrowicielskim. Przyszła mi taka myśl kiedyś, gdzieś ją nawet zapisałem, jestem pewien, że czasami nie zauważamy, że coś nas boli, dopóki nie zobaczymy, że mamy na skórze ranę. Możliwe, że to kwestia przepływu informacji, a czym myślimy? Umysłem. To musi mieć coś wspólnego - odbiegł odrobinę od tematu przewodniego wypowiedzi drugiego mężczyzny, ale uznał swoje uwagi za odpowiednio istotne, aby uwzględnić w tej dywagacji.
- Boisz się dementorów? Czy może, że cię aresztują? Co ukrywasz, Percy? - zapytał, niewinnie, właściwie żartobliwie, gdy zapisał kolejne słowo na pergaminie i dopiero teraz odłożył pióro. Dłoń miał lekko umorusaną atramentem, ale zdawał się nie zwracać na to uwagi, gdy uniósł spojrzenie na twarz rozmówcy, a ten wydawał się blady jak papier, conajmniej jakby zobaczył ducha.
- Żartowałem przecież, muszę poćwiczyć nad tonem wypowiedzi, wyglądasz jakbym ci conajmniej groził - bąknął i podrapał się palcem w środek nosa, nawet nie dlatego że ten faktycznie go swędział, a po prostu, z dziwnego przyzwyczajenia.
- Nie mam pojęcia czy z dysfunkcyjnej, ale na pewno niezbyt zdrowej. Właściwie żaden z czystokrwistych rodów nie wydaje się 'zdrowy' w definicji, która próbujesz ułożyć. Sam wolisz przychodzić tu żeby poukładać myśli, zamiast przesiadywać w domu. Ja sam za nic nie wróciłbym do domu - przyznał się, nie widząc w tym żadnego wstydu.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated