To fakt, Ozzy nigdy nie rozmawiał z przyjacielem o tym, że był gejem, bo też nie widział ku temu powodów. Według niego Black był heteroseksualnym, normalnym facetem i to w dodatku z rodziny czystej krwi czarodziejów, którzy niekoniecznie pozytywnie patrzyli na wszelkie wynaturzenia, a już zwłaszcza takie jak on - nie dość, że wilkołak, to jeszcze półkrwi czarodziej, ha-tffu! Jasne, wiedział, że przyjaciel tak o nim nie myślał, że to, co było między nimi, to naprawdę była przyjaźń i że nie była ona w żaden sposób wymuszona ani grzecznością, ani czymkolwiek innym, ale... po co miałby mówić mu o takich rzeczach? Jeszcze Black zacząłby się nad tym bardziej zastanawiać, drążyć temat, aż w końcu sam doszedłby do wniosku, że Ozzy pewnie się w nim kocha i ich przyjaźń poszłaby się kochać. Nie chciał go stracić, więc wolał minimalizować ryzyko - lepiej było mieć w Dacre przyjaciela, nawet jeśli wolałby trwać u jego boku jako partner, chłopak, ukochany, niż nie mieć go w ogóle. Z tego właśnie założenia wychodził i dlatego nigdy nie powiedział mu o swoich uczuciach; strach przed tym, że przestaną się przyjaźnić, był dla niego paraliżujący i wygrywał z chęcią mówienia Blackowi o wszystkim.
Osiris znów parsknął śmiechem, słysząc odpowiedź Dacre, konkretnie na temat białych koszul i częstszego zakładania ich.
- Wiesz, nie musisz spełniać moich marzeń, noś sobie to, co ci się żywnie podoba - uśmiechnął się do niego i uniósł lekko butelkę piwa, z której pił, trochę jakby wznosił toast. Potem już się nie odzywał, przyglądając się przyjacielowi, który próbował odpowiedzieć na jego kolejne pytanie, ale z jego ust wciąż wypływały rymy, a patrząc na jego minę wcale tych rymów nie planował.
- Eee... - podrapał się po głowie, zakłopotany, podnosząc się z kanapy i podchodząc do Dacre, żeby również przyjrzeć się pudełku czekoladek, któremu ten przypatrywał się z każdej strony. - Nie, nie chciałem ci robić kawału - potrząsnął głową gwałtownie. - Zresztą, wiesz przecież, że to nie w moim stylu. Nie jestem typem żartownisia - machnął lekko ręką i wziął od niego opakowanie z czekoladkami, po czym również zaczął je oglądać z każdej strony.
- Szczerze mówiąc... nie pamiętam skąd mam te czekoladki, nie wiem czy je kupiłem czy od kogoś dostałem, ale skąd bym ich nie miał, to nie wiedziałem, że... że tak zadziałają. - opuścił wzrok, autentycznie zakłopotany tym, że dał przyjacielowi do zjedzenia coś, co działało na niego w ten sposób. - Nie przejmuj się, na pewno to niedługo przejdzie...
@decre black