20.08.2025, 22:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.08.2025, 22:45 przez Erik Longbottom.)
Stoję z Norą nieopodal wejścia do sali bankietowej.
Zerknął przez ramię na Norę, gdy zaczęli zbliżać się do sali bankietowej. Ciekawiło go, jak odnalazłaby się na dłuższą metę towarzystwie Anthony'ego. Skoro Ekstazę Merlina była w stanie podsumować w zaledwie trzech słowach, to ciekawe, jakie wrażenie wywarłaby na niej wizyta w teatrze czy operze z prawdziwym znawcą. W przeciwieństwie do Shafiqa lub paru innych osób ze śmietanki towarzyskiej, które były obeznane z tymi przedstawianiami, on sam mógł co najwyżej odnosić się do swoich własnych przemyśleć i interpretacji niźli bardziej głębokiej analizie motywów czy poglądów autora.
— Ucieczka nie wchodzi w grę — poinformował bez entuzjazmu Erik, rozglądając się czujnie po sali bankietowej, przesuwając wzrokiem po kolejnych grupach gości, kiedy znaleźli się na miejscu. Przesunął lekko przedramię w stronę Nory, na wypadek, gdyby ta zechciała je chwycić. — Jestem przekonany, że taka ewakuacja sprawiłaby sporo satysfakcji co poniektórym osobom. Na ich nieszczęście mam ze sobą ciebie. Jesteś moją tajną bronią.
Uśmiechnął się przez zaciśnięte zęby. Może, gdyby Nora była akurat w Dolinie to jej fart udzieliłby się wszystkim, pomyślał przelotnie nim zdołał urwać strzępek myśli. Można było dość łatwo zauważyć, że dalej próbuje jakoś przejść z konsekwencjami Spalonej Nocy do porządku dziennego. Nie było to łatwe. Chwilami czuł się, jakby przechodził przez pięć etapów żałoby. Miał tylko wrażenie, że etap autentycznej złości na to co się stało miał dopiero nadejść. A może już dogasała, bo po prostu zdołał zdusić ją w zarodku, tak jak niejednokrotnie tłumił w sobie negatywne emocje, licząc że po prostu przestaną istnieć?
— Chcesz zahaczyć o kogoś konkretnego? — zapytał, przeskakując spojrzeniem między grupą zgromadzoną wokół Elliotta, następnie Anthony'ego z Morfeuszem, aby koniec końców zacząć szukać Brenny, którą spodziewał się znaleźć z Atreusem. — Chyba, że wolisz się zdać na mnie. Może wyjść nieco chaotycznie. — Zrobił krótką pauzę. — Tak tylko mówię, żeby nie było, że nie ostrzegałem. Z drugiej strony ty jesteś w stanie olśnić tu każdego, więc może jakoś mnie poratujesz.
Rzucam, bo w poprzedniej turze zapomniałem.
!Strach przed imieniem
Zerknął przez ramię na Norę, gdy zaczęli zbliżać się do sali bankietowej. Ciekawiło go, jak odnalazłaby się na dłuższą metę towarzystwie Anthony'ego. Skoro Ekstazę Merlina była w stanie podsumować w zaledwie trzech słowach, to ciekawe, jakie wrażenie wywarłaby na niej wizyta w teatrze czy operze z prawdziwym znawcą. W przeciwieństwie do Shafiqa lub paru innych osób ze śmietanki towarzyskiej, które były obeznane z tymi przedstawianiami, on sam mógł co najwyżej odnosić się do swoich własnych przemyśleć i interpretacji niźli bardziej głębokiej analizie motywów czy poglądów autora.
— Ucieczka nie wchodzi w grę — poinformował bez entuzjazmu Erik, rozglądając się czujnie po sali bankietowej, przesuwając wzrokiem po kolejnych grupach gości, kiedy znaleźli się na miejscu. Przesunął lekko przedramię w stronę Nory, na wypadek, gdyby ta zechciała je chwycić. — Jestem przekonany, że taka ewakuacja sprawiłaby sporo satysfakcji co poniektórym osobom. Na ich nieszczęście mam ze sobą ciebie. Jesteś moją tajną bronią.
Uśmiechnął się przez zaciśnięte zęby. Może, gdyby Nora była akurat w Dolinie to jej fart udzieliłby się wszystkim, pomyślał przelotnie nim zdołał urwać strzępek myśli. Można było dość łatwo zauważyć, że dalej próbuje jakoś przejść z konsekwencjami Spalonej Nocy do porządku dziennego. Nie było to łatwe. Chwilami czuł się, jakby przechodził przez pięć etapów żałoby. Miał tylko wrażenie, że etap autentycznej złości na to co się stało miał dopiero nadejść. A może już dogasała, bo po prostu zdołał zdusić ją w zarodku, tak jak niejednokrotnie tłumił w sobie negatywne emocje, licząc że po prostu przestaną istnieć?
— Chcesz zahaczyć o kogoś konkretnego? — zapytał, przeskakując spojrzeniem między grupą zgromadzoną wokół Elliotta, następnie Anthony'ego z Morfeuszem, aby koniec końców zacząć szukać Brenny, którą spodziewał się znaleźć z Atreusem. — Chyba, że wolisz się zdać na mnie. Może wyjść nieco chaotycznie. — Zrobił krótką pauzę. — Tak tylko mówię, żeby nie było, że nie ostrzegałem. Z drugiej strony ty jesteś w stanie olśnić tu każdego, więc może jakoś mnie poratujesz.
Rzucam, bo w poprzedniej turze zapomniałem.
!Strach przed imieniem
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞